Horror polskiej wyobraźni

Horror polskiej wyobraźni

Kadr z teasera filmu „W lesie dziś nie zaśnie nikt”
Kadr z teasera filmu „W lesie dziś nie zaśnie nikt” / Źródło: YouTube / HeliosPolska
Byliśmy szczęśliwym pokoleniem. Nie doświadczyliśmy komuny. Kiedy dorastaliśmy, polityczne spory nie sprawiały, że rozpadały się rodziny. Wchodziliśmy do Europy i otwierały się przed nami możliwości. Nie zazdroszczę dzisiejszym nastolatkom – mówi Bartosz M. Kowalski, reżyser dostępnego w Netflixie „W lesie dziś nie zaśnie nikt”.

Po co kręcić w Polsce horror?

A po co w ogóle kręcić filmy? Zawsze uwierało mnie, że pomiędzy artystycznymi propozycjami, moralnym niepokojem, opowieściami sensacyjnymi i komediami romantycznymi nie znalazło się w naszym kinie miejsce na ten gatunek. Zwyczajnie chciałbym czasem móc obejrzeć polski horror czy slasher.

Po prostu nie ma u nas takiej tradycji.

Tym bardziej najwyższy czas zacząć nadrabiać zaległości. Hiszpanie świetnie odnajdują się w tej stylistyce, dlaczego my nie możemy? Mamy jakieś niezrozumiałe opory. Zaraz po studiach próbowałem wystartować w Polsce z horrorem, tylko nikt nie był tym zainteresowany. Siłą rzeczy oddałem się kinu dokumentalnemu. Potem trafiłem na tematykę, która mnie totalnie pochłonęła – przemoc wśród najmłodszych. Tak powstał „Plac zabaw”. I dopiero teraz tak się planety ułożyły, że dostałem kredyt zaufania w gatunku, który lubię.

Artykuł został opublikowany w 13-14/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0

Czytaj także