Trzy świetne premiery Netfliksa i HBO GO

Trzy świetne premiery Netfliksa i HBO GO

Taylor Swift, Miss Americana
Taylor Swift, Miss Americana
Serwisy streamingowe nie pozwalają się nudzić w czasie kwarantanny.

Ścieżki przemocy

Roberto Saviano jest wiernym kronikarzem włoskiej mafii. Według jego reportażu Matteo Garrone zrealizował słynną „Gomorrę”. Teraz HBO proponuje serial na podstawie książki „Zero zero zero”. Akcja rozgrywa się równolegle we włoskiej Kalabrii, gdzie trwa wojnach dwóch gangów, i w Meksyku. Latynoski kartel ma przemycić kokainę do Europy. Ale po piętach depcze mu oddział do walki z przestępczością. „Co się dzieje, kiedy nie masz, czego dać? Kiedy nic ci już nie zostało?” – pyta tu stary przestępca w otwierającym pierwszy odcinek monologu. Filmowcy pokazują na ekranie rzeczywistość, z której wyparowały honor, lojalność i styl dawnych ojców chrzestnych. Teraz liczy się tylko pieniądz, a droga do niego wiedzie przez morze okrucieństwa, zdrad i zbrodniczych pokazów siły. To intensywna, pełna brudu opowieść o przemocy i jej społecznych skutkach.

„Zero, zero, zero”, tw. Leonardo Fasoli,Mauricio Katz, Stefano Sollima, HBO GO

Ich dwoje

Nie trzeba kochać musicali, żeby zafascynować się serialem „Fosse/Verdon”. To opowieść o relacji choreografa, reżysera „Kabaretu”, Boba Fosse’a i tancerki Gwen Verdon. O ich współpracy, związku, przyjaźni. Thomas Kail i Steven Levenson tworzą gęstą historię, która działa na wielu poziomach. Proponują refleksję nad sztuką i procesem twórczym, tworzą panoramę showbiznesu i opisują mechanizmy, jakie nim rządzą. Przede wszystkim jednak z szacunkiem podchodzą do niestandardowej, nierozerwalnej więzi dwojga bohaterów. Drażni, że autorzy traktują Verdon nieco nonszalancko, a koncentrują się na portrecie nękanego zaburzeniami osobowości, niewiernego, ale fascynującego mężczyzny. Jednak wciąż: to wysokiej klasy kino biograficzne, w którym świetne kreacje tworzą Sam Rockwell i Michelle Williams.

Fosse/Verdon, tw. Thomas Kail i Steven Levenson, HBO GO

Codzienność megagwiazdy

Przez większość życia pragnęłam wyłącznie aprobaty ze strony otoczenia – mówi w dokumencie „Miss Americana” Taylor Swift. Lana Wilson naszkicowała nowoczesny portret piosenkarki. Nie ma tu gadających głów. Są: codzienność artystki, praca nad kompozycjami, tułanie się z miasta do miasta w trasie. Tłumy fanów przed jej oknem i paparazzi czyhający z teleobiektywami. Ale też momenty, kiedy Swift siedzi w domu z kotem i opowiada reżyserce o swoich rozczarowaniach, dołkach, zaburzeniach żywienia. Nie bez cienia gorzkiej ironii, wyczuwalnej także w tytule, obie artystki opisują współczesne społeczne oczekiwania wobec kobiet. Tak wysokie, że nawet bohaterka „Miss Americana” z trudem do nich dorastała. Przynajmniej zanim zrozumiała, że jako uosobienie „girl next door” osiągnęła już wszystko i przyszedł czas na emancypację.

„Miss Americana”, reż. Lana Wilson, Netflix

Czytaj także:
Premiera serialu HBO „To wiem na pewno” przesunięta. Kiedy będziemy mogli go obejrzeć?

Artykuł został opublikowany w 11/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0

Czytaj także