Zborowska krytykuje kościelne uroczystości. „Dzieci są wrzucane w abstrakcyjne sytuacje”

Zborowska krytykuje kościelne uroczystości. „Dzieci są wrzucane w abstrakcyjne sytuacje”

Aktorka Zofia Zborowska
Aktorka Zofia Zborowska / Źródło: Instagram / zborowskazofia
Zofia Zborowska nie ukrywa swojego krytycznego stosunku wobec polskiego Kościoła. Aktorka skrytykowała uroczystości z udziałem małych dzieci, które odbywają się w kościołach.

Zosia Zborowska przeprowadziła na swoim profilu na Instagramie sesję Q&A. Jedno z pytań, które zadali jej fani, dotyczyło uczestnictwa w uroczystościach kościelnych. Aktorka nie ukrywa bowiem swojego krytycznego stosunku do zachowania polskich hierarchów i działań prowadzonych przez Kościół. Córka Wiktora Zborowskiego przyznała, że chętnie pojawia się np. na ślubach w kościołach, ponieważ jest to sakrament łączący dwoje dorosłych, wierzących osób. Skrytykowała natomiast te uroczystości, w których biorą udział dzieci.

Zborowska: Nie będę brać udziału w takich szopkach

Swoje negatywne nastawienie tłumaczy obserwacją zachowania zakonnic podczas komunii świętej, w której brał udział chrześniak jej męża Andrzeja Wrony. - W wakacje byłam w kościele, bo chrześniak Andrzeja miał pierwszą komunię i niestety bardzo źle to wspominam. Jedna z dziewczynek w trakcie śpiewania zaczęła szlochać ze stresu, jej matka natychmiast wstała, żeby do niej podejść, ale została stanowczo zatrzymana przez zakonnice. Myślałam, że wyjdę z siebie - wyjaśniła Zofia Zborowska.

Aktorka dodała, że po tej sytuacji obiecała sobie, że „nigdy więcej nie będzie brać udziału w takich szopkach, gdzie małe dzieci są wrzucane w jakiejś abstrakcyjne sytuacje”.

Czytaj też:
„Wolą się tylko żalić, marudzić, wzniecać afery i gównoburze”. Kurdej-Szatan odpowiada na krytykę

Galeria:
Zofia Zborowska i jej codzienne życie
Źródło: WPROST.pl
 3
  • Faszyści zawsze krytykują wysoką kulturę i przede wszystkim wiarę szczerą narodu na którym żerują
    • Niech mi ktoś wytłumaczy skąd ten fenomen współczesnych mediów, że z jakiś tępych do bólu bab robią one społeczne autorytety, mówiące ludziom jak powinny wychowywać swoje dzieci, jak mają żyć, jak ma funkcjonować kościół, szkoła, burdel, albo co jest be a co cacy? Kogo obchodzi w ogóle zdanie takich medialnych NIC?

      Czytaj także