Posłuchałem piosenki Brzozowskiego na Eurowizję. Moja wiara w „Poland” jest na samym dnie

Posłuchałem piosenki Brzozowskiego na Eurowizję. Moja wiara w „Poland” jest na samym dnie

Rafał Brzozowski
Rafał Brzozowski / Źródło: Newspix.pl / TEDI
O ile międzynarodowe igrzyska piłkarskie zawsze pozostawiały mnie obojętnym (i w związku z tym kompletnie wykluczonym z gromady), o tyle w czasach, kiedy posiadałem telewizor – owszem, potrafiłem obgryźć z nerwów wszystkie paznokcie, oglądając polski wytęp i wyniki głosowania podczas konkursu piosenki „Eurowizja”.

Mogłem się poczuć przez chwilę częścią gromady. Cóż, kiedy imprezę tę łączy z piłkarskimi mistrzostwami jedna wspólna cecha – zamiast dumy, można najeść się wstydu. A jeszcze trzeba sobie wmawiać, pocieszać się, że „nasi nie są tacy źli, że może to tylko nie taka akurat piosenka, może to nie ten dzień, nie ta godzina, że gdyby księżyc był w innej fazie, gdyby zaśpiewał kto inny, inną piosenkę, bardziej wpadającą w ucho, to na pewno byśmy wygrali, bo mamy przecież potencjał, że ho ho!”

Po prostu: piosenka twojego kraju mówi o nim. Jeśli jest fajna – kraj jest fajny.

Artykuł został opublikowany w 20/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także