Zrobię film science fiction. Scenariusz już mam

Zrobię film science fiction. Scenariusz już mam

Julia Marcell
Julia Marcell / Źródło: Bartek Molga
Byłam małą dziewczynką, gdy po raz pierwszy zabrano mnie do teatru. Od tamtego momentu bardzo chciałam zostać częścią tej magii – mówi dla „Wprost” Julia Marcell, piosenkarka, pianistka, gitarzystka i kompozytorka.

Odkąd pamiętam, miałam w sobie energię, której ujście dawało mi tworzenie. Od zawsze pisałam opowiadania, wiersze, robiłam filmy, animacje, grałam, a w wieku 25 lat uparłam się, że będę śpiewać. Wtedy odkryłam, że z moich strun głosowych mogę wyciągnąć więcej, niż mi się wydawało. Porwał mnie świat tworzenia muzyki i śpiewania.

Czytam, obserwuję, słucham, oglądam. Sztuka jest dla mnie kluczowa, zaklęte są w niej odpowiedzi. Dzięki książkom można przeżyć setki żyć, muzyka po-zwala zmierzyć się z tym, co intuicyjne, nienazwane, tym, co w nas siedzi i nie daje się okiełznać. Sztuki wizualne i teatr to dziurki od klucza, przez które można zajrzeć do innego świata. A film jest dla mnie o empatii, pozwala przeżyć dwie godziny w skórze drugiego człowieka. Inni twórcy i ich dzieła to dla mnie największa inspiracja.

Mając 25 lat, przeżywałam prawdziwy przełom, dzięki crowdfundingowi (z ang. finansowaniu społecznościowemu – przyp. red.) dostałam szansę, by na-grać płytę w Berlinie. O Berlinie nigdy wcześniej nie myślałam, nie miałam go w planach. To była niesamowita zmiana: ze studenckiej auli do kręgu artystów, którzy zbierali się w studiu Chez Chérie, aby razem tworzyć. Słuchałam pięknych głosów, poznawałam ciekawych plastyków i ich prace. Miałam przyjemność współpracować z Mosesem Schneiderem, z którym wyprodukowałam w Berlinie płytę. Jego podejście do produkcji, do tego jak „ujarzmia materię muzyczną”... Spotkanie z nim było dla mnie niesamowicie inspirujące!

Najczęściej czytam i oglądam takie gatunki jak non-fiction i science fiction. W mojej opinii porywające jest dywagowanie na temat abstrakcyjnej przyszłości, tego, jak dotarliśmy tu, gdzie jesteśmy, i co będzie dalej. Moim ulubionym filmem jest „2001: Odyseja kosmiczna” Kubricka. To, jak wpłynął na naszą kulturę, jest dla mnie niesamowite i zadaję sobie pytanie, jak szokujący musiał być ten film dla widza w dniu swojej premiery w 1968 r.

Film to, obok muzyki, moja największa pasja, postanowiłam więc je połączyć. Moja najnowsza płyta „Skull Echo” (ukaże się 24 stycznia) będzie miała swoje rozwinięcie na dużym ekranie w postaci fabuły, której scenariusz napisałam. Pracuję nad nią z producentką filmową Natalią Grzegorzek z Koskino, będzie to mój pełno metrażowy debiut reżyserski. Film jest w fazie developmentu, więc minie jeszcze kilka lat, zanim trafi na ekrany, ale jestem zdeterminowana. Proszę trzymać kciuki. Naturalnie, będzie to opowieść science fiction.

Okładka tygodnika WPROST: 4/2020
Całość dostępna jest w 4/2020 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
Wysłuchała:

Czytaj także

 0

Czytaj także