Żmuda Trzebiatowska: Spotkania z Żuławskim nigdy nie zapomnę

Żmuda Trzebiatowska: Spotkania z Żuławskim nigdy nie zapomnę

Marta Żmuda Trzebiatowska
Marta Żmuda Trzebiatowska / Źródło: Newspix.pl / MICHAL PIESCIUK
Zaraz po szkole teatralnej dostałam telefon z mojej pierwszej agencji aktorskiej. Chciał się ze mną spotkać Andrzej Żuławski. Ten Żuławski. Aż mnie dreszcze przeszyły.

Po 11, a może 12 latach dzielenia przestrzeni z bratem, dostałam własny pokój. Urządzanie go pochłaniało mnóstwo energii, ale dawało też niesamowitą satysfakcję. Wewnętrzną stronę drzwi od szafy wykleiłam zdjęciami różnych aktorek, podobała mi się ich uroda, bo o kunszcie aktorskim niewiele jeszcze wtedy wiedziałam. Pamiętam, że gdy mama odkryła moje sekretne miejsce, popatrzyła i powiedziała: „O! Sophie Marceau. Wiesz, że jej mężem jest Andrzej Żuławski?”. Bardzo mnie to zaciekawiło i zaczęłam szukać. Oglądać jego filmy. Dla nastoletniej dziewczyny były kompletnie niezrozumiałe, dziwne i „zakazane”. Widziałam w nich sceny „tylko dla dorosłych”, ale przede wszystkim podziwiałam w nich idolkę, Sophie.

Zaraz po szkole teatralnej dostałam telefon z mojej pierwszej agencji aktorskiej. Chciał się ze mną spotkać Andrzej Żuławski. Ten Żuławski. Aż mnie dreszcze przeszyły. Oto ja, lata temu zakochana w Marceau, poznam jej męża. Spotkaliśmy się w Café Kulturalna, był w towarzystwie reżyserki castingu Marty Kownackiej. Wróciłam do domu i ponownie do twórczości Żuławskiego. Pomyślałam, że zwyczajnie mu się nie spodobałam, bo telefon milczał i nic się nie wydarzyło. Gdy dostałam propozycję zagrania w filmie „Mowa ptaków”, na podstawie ostatniego scenariusza Żuławskiego, Marta Kownacka powiedziała, że miałam zagrać główną rolę w „Gospodyni”, obok Andrzeja Chyry i Macieja Kozłowskiego. Film jednak nigdy nie powstał. Andrzej wyjechał do Francji, nakręcił „Kosmos” na podstawie powieści Gombrowicza, a potem zmarł. Z Żuławskim nie udało nam się spotkać na planie, ale teraz robię to w pewien metafizyczny sposób.

Pamiętam, że miałam kiedyś zagrać w Teatrze Kwadrat rolę matki, która ma bzika na punkcie nowo narodzonego dziecka – sama nią jeszcze nie byłam. Wszyscy dookoła dawali mi rady, co trzeba zagrać inaczej, a gdy usłyszałam „jak będziesz matką, to zobaczysz”, oburzyłam się. Kiedy zostałam mamą, zrozumiałam, o czym mówili. Pewnych rzeczy człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić, wykreować, jeśli sam ich nie doświadczy. Dlatego kolekcjonuję doświadczenia, dużo czytam, podróżuję, rozmawiam z ludźmi, oglądam, chłonę i wrzucam do plecaka życiowych doświadczeń, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będę musiała do niego sięgnąć.

Jeśli miałabym wskazać konkretną osobę, która miała bardzo ważny wpływ na moje życie, to jest to mój syn. Samo to, że pojawił się na świecie, sprawiło, że przestałam się przejmować, czy rola, o której marzę, przyjdzie, czy nie przyjdzie. Przestałam myśleć wyłącznie o pracy i nagle… wszystkie rzeczy zaczęły układać się same. Dziecko obudziło we mnie luz i dystans.

Okładka tygodnika WPROST: 9/2020
Artykuł został opublikowany w 9/2020 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
Wysłuchała:

Czytaj także

 0

Czytaj także