Artysta z alei zadłużonych

Artysta z alei zadłużonych

Bohdan Łazuka
Bohdan Łazuka / Źródło: Newspix.pl / Stanislaw Krzywy
Entuzjastą komuny nigdy nie byłem. Ale ta komuna, jeśli chodzi o mnie, ma do dziś w rękawie jednego asa. Ten as nazywa się młodość – mówi Bohdan Łazuka.

Sylwester Latkowski: Czym jest dla pana męskość?

Bohdan Łazuka: Męskość? Dla mnie ważna jest strona wizualna. Gary Cooper, James Stewart, Gene Kelly to są mężczyźni. Kilku Polaków też bym wymienił, ale nie chcę, bo mógłbym kogoś ważnego pominąć. Mężczyzna to jest ktoś, kto potrafi skupić na sobie uwagę, nic szczególnego nie robiąc. Taki Marlon Brando, chyba w drugim filmie, siedział, tak jak my teraz, na fotelu i był przykryty gazetą. Reszta towarzystwa, m.in. Henry Ford, odgrywała jakąś fabułę, a on sobie spał w fotelu. I wie pan co? Ja się cały czas patrzyłem na tego przykrytego gazetą Brando. Dla mnie to był facet.

Tacy faceci to już dzisiaj przeszłość. Dziś nawet ubrania mężczyzn i kobiet przestają się różnić. Nie przeszkadza to panu?

Pod tym względem jestem konserwatywny. Pozwoli pan, że i o kobietach, i o mężczyznach będę mówił klasycznie. Ja myślę, że różnice płci nie zanikną. Natura ludzka lubi różnorodność, więc ta różnorodność przetrwa. Panie Sylwestrze, ja jestem już starszym panem, ale w moim pokoleniu, jak się zapraszało kobietę na kolację, to raczej łącznie ze śniadaniem. Dziś, jak patrzę na mojego syna, a niedługo też pewnie wnuka, to widzę, że dziś jest mniej poważne traktowanie tych damsko-męskich spraw.

Bo dzisiaj, jak pan na przywitanie pocałuje kobietę w rękę, to ona może się obrazić…

Okładka tygodnika WPROST: 13/2020
Artykuł jest zamknięty
Artykuł został opublikowany w 13/2020 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także