Dorota Gardias po walce z koronawirusem: Sąsiedzi omijają mnie szerokim łukiem. Nie dziwię się

Dorota Gardias po walce z koronawirusem: Sąsiedzi omijają mnie szerokim łukiem. Nie dziwię się

Dorota Gardias
Dorota Gardias / Źródło: Newspix.pl / Aleksander Majdanski
W ostatnich tygodniach Dorota Gardias razem z córką trafiła do szpitala z powodu COVID-19. Szczęśliwie obie wróciły już do zdrowia. Teraz, w programie „Gwiazdy bez maski”, dziennikarka podzieliła się swoją historią.

Stan Doroty Gardias był na tyle poważny, że w szpitalu trzeba było podać jej tlen. Koronawirusem zaraziła się od córki, która z kolej musiała zakazić się w swojej szkole. Jak wspomina dziennikarka, przebieg choroby zaskoczył ją swoją intensywnością i nieznanym wcześniej rodzajem bólu.

– Miałam ból mięśni, pleców, tkliwość skóry, bolał mnie brzuch, narządy wewnętrzne, a to, co było totalną dla mnie nowością jeśli chodzi o odczucia bólu, to nie mogłam ruszać oczami, bo dosłownie bolały mnie mięśnie oka – opisywała swój stan z COVID-19.

Gardias: Sąsiedzi omijają mnie szerokim łukiem

Teraz, kiedy razem z córką wyszły już ze szpitala, Dorota Gardias wciąż odczuwa konsekwencje choroby, także te pozazdrowotne. – Pozdrawiam moich wszystkich sąsiadów. Omijają mnie szerokim łukiem, ale ja im się nie dziwię, nie gniewam się, nawet nie mam żalu, bo ten wirus jest jeszcze do końca nieznany. Nie obrażam się – zapewnia. Dodaje jednocześnie, że klatka schodowa w jej budynku poddana została dezynfekcji, a ona sama już nie zakaża, więc nie ma czego się bać.

Czytaj też:
Minister zdrowia: To szkoły są rozsadnikiem koronawirusa

Źródło: SuperExpress / Gwiazdy bez maski
 0

Czytaj także