Martyna Wojciechowska pokazała drugą adoptowaną córkę

Martyna Wojciechowska pokazała drugą adoptowaną córkę

Martyna Wojciechowska
Martyna Wojciechowska / Źródło: Newspix.pl / Aleksander Majdański
Podróżniczka Martyna Wojciechowska przyznała, że adoptowała drugą dziewczynkę z Tanzanii. Na swoim profilu na Instagramie pokazała zdjęcie obu sióstr.

Na początku grudnia Martyna Wojciechowska zdradziła, że jej adoptowana córka – albinoska Kabula z Tanzanii, chciałaby mieć siostrę. – Chciała, żeby jeszcze jakaś dziewczynka dostała taką szansę jak ona. Jestem bardzo szczęśliwa i wzruszona i mogę powiedzieć, że od stycznia tego roku, czyli właściwie już ponad rok, Kabula ma taką kolejną siostrę, którą sama sobie wybrała. W jakimś sensie mam dwie córki w Tanzanii. Jestem szczęśliwa, że to kolejna osoba, która dostała szansę – mówiła dziennikarka i podróżniczka. Kolejna adoptowana przez Wojciechowską dziewczynka ma na imię Tutu i ma 15 lat. Także cierpi na albinizm.

O swojej „siostrze” w programie „Kobieta na krańcu świata” opowiedziała sama Kabula. – Tatu jest młodsza ode mnie o 2 lata. Często ludzie na ulicy mówią, że wyglądamy jak bliźniaczki. Wszystko robimy razem. Możemy mieć nawet jedno mydło do mycia i będziemy się nim dzielić. To mój przyjaciel. Sprawia, że chcę skończyć szkołę w przyszłym roku i iść na studia – mówiła adoptowana córka Wojciechowskiej.

Podróżniczka pokazała na  zdjęcie swoich obu adoptowanych córek. „W naszym życiu pojawiała się Tatu, która stała się dla Kabuli adoptowaną siostrą, najlepszą przyjaciółką i moją kolejną podopieczną i córką. Kabula i Tatu mieszkają dziś w prywatnej szkole z internatem w Mwanzie i pilnie się uczą żeby któregoś dnia zmieniać życie innych osób chorych na albinizm w Tanzanii” – napisała Wojciechowska.

Czytaj także:
Martyna Wojciechowska zmieniła imię! Pokazała swój paszport

Czytaj także

 1
  •  
    Moim zdaniem, sama adopcja jest ok. Ale jak można pogodzić wychowywanie dzieci i ciągłe podróżowanie po świecie? Dzieci powinny dorastać w bezpiecznym, ciągle tym samym środowisku, społeczeństwie. Gdyby podróżować z dzieckiem, to naraża się je na różnego typu zagrożenia, jest zmiana temperatur, klimatu, strefy czasowej, języka lokalnego, pewnych ludzi widzi się przez chwilę, np. przez miesiąc i jedziemy gdzieś dalej. To jest dobre dla samotnej osoby, którym na niczym nie zależy. A znowu, zostawić dziecko w kraju, a samemu jechać w świat, to też dziwne.