Ostatnie komentarze

  •  
    Ciekaw jestem czy ja za wyśmiewanie się z bredni Einsteina i nazywanie go astronomicznym hochsztaplerem też mogę być ścigany za antysemityzm ? Mogą Państwo wpisać w  Google: hasło "Szkodliwość Einsteina - Andrzej Lisiak" i ocenić czy podlegam pod paragraf.
    •  
      Prowieniencja od Cimoszewicza - to zdrada ideałów lewicowych. Dlatego wcale się nie dziwię, że wdepła tam gdzie wdepła.
      •  
        Raz w życiu miałem zdarzenie z pewnym człowiekiem, którego uważałem za wykształconego i logicznie myślącego. Jednak ten jeden raz w takim jednym temacie zachowywał się tak jakby miał jakąś ciemną plamę na mózgu albo mózg wręcz uszkodzony. To był jeden jedyny raz w moim życiu i tylko jeden człowiek. A tu widzę, że to co tam było - być może - tylko epizodycznym zamgleniem bywa przypadłością wielu ludzi w i to sposób ciągły.
        Konstatacja ???
        Groza żyć w takim świecie. No bo co będzie jak ci z plamą na mózgu zdobędą absolutna władzę i ogłoszą np. że wszystkich logicznie myślących należy zagazować w uruchomionych wiadomych piecach.
        •  
          Jednemu się dziwię. Wybrał sobie facet pseudo Manson to jego sprawa i może do tego dodawać co chce. Ale czy piszący ten tekst muszą mieszać do tego Marylin ? Przecież przymusu nie ma.
          •  
            Co za prymitywizm w myśleniu. To świat powinien przyjąć obrzezanie za normę zdrowotną a nie jej zakazywać. Żydzi to cwana nacja wiedzą co robią. Bo taki np. rytualny ubój też ma swoje specyficznie pozytywne dla ludzi skutki. Wyjaśnia to w swojej książce Andrzej Baryka. Ale cóż, póki co ciemnota górą, bo książki też nikt nie odważa się wydać.
            •  
              "...patrzę na to, no i trzymam stronę byka"
              Więcej w Google pod "888 - Korrida"
              •  
                Żałośni biedacy. Tego co ofiarował Jaruzelskiemu ktoś kto stanie prędzej czy później obok Mikołaja Kopernika - a może nawet trochę przed Kopernikiem - nikt mu nie odbierze.
                Proszę wpisać w Google hasło: "13 grudnia - 194"
                •  
                  Jak o trunkach to może i tak:

                  E = mc2 - Pijany Einstein

                  Tylko pozornie humoreska

                  Pod koniec swojej naukowej kariery, kiedy wydawało się, że wszystko co miał do odkrycia odkrył, wszystko co miał do udowodnienia udowodnił i wszystko co miał publicznie do powiedzenia powiedział, stary Albert zdał sobie sprawę, że jest jeszcze coś co nie pozwala mu spokojnie umrzeć, czyli chwila absolutnej szczerości.

                  Zdawał sobie sprawę, że razem ze swoimi teoriami pozostawia nie zastępy uczniów swoich ale tłumy wyznawców, którzy – zgodnie z prawami rządzącymi tłumem – im mniej rozumieją tym bardziej są fanatyczni, więc należy im się coś więcej rozumieć.
                  Wypił więc sobie dla kurażu kilka głębszych i jednemu ze swoich przyjaciół zaoferował, że odpowie na najbardziej dociekliwe pytanie. A odpowie nie arkuszami matematycznych równań ale tak naprawdę od serca –  ludzkim językiem. Przyjaciel kiedy usłyszał tę ofertę to zrozumiał, że być może ma niepowtarzalną okazję zdobyć bezstronną opinię samego Einsteina na temat jego własnych teorii i szybko – chwytając byka za rogi – zapytał:

                  Wytłumacz mi mistrzu z czego wyprowadziłeś składniki sławnego wzoru: Energia, równa się materia, razy prędkość światła do kwadratu ?
                  – Mistrz, któremu już woda ognista dość mocno szumiała w głowie, błysnął ostrzej okiem dostrzegając w pytaniu myśl głębszą niżby się spodziewał. Nie mając jednak zamiaru wykręcać się od danego słowa i chcąc zrealizować swoje przedśmiertne życzenie szczerości chwilę się zadumał i powiedział tak:
                  O tym, że w materii tkwią niespodziewanie wielkie ilości energii, dowiedziałem się z odkrycia zjawiska promieniotwórczości przez Skłodowską. Jeśli odrobina pierwiastka promieniotwórczego potrafi przez setki lat emitować kilka kalorii ciepła dziennie, to łatwo sobie nie tylko wyobrazić, ale nawet dokładnie wyliczyć, jak ogromna ilość energii musi być w niej zmagazynowana. Skoro zaś akceptujemy przemianę pierwiastków, to łatwo z tego wywieść uogólnienie,

                  m – jako wszelka materia w ogólności i w szczególności.

                  Następnie, logicznie myśląc, poszukałem wartości fizycznej, która by swoją wielkością w jakiś sposób współgrała z oczekiwanym wynikiem. Taką wartością oraz wielkością dynamiczną okazywała się być prędkość światła, która jak dotąd w fizyce nie ma sobie równej. Gdyby ta znana z powieści literackich szybkość myśli ludzkiej dała się fizycznie zmierzyć to prawdopodobnie we wzorze zamiast prędkości światła zastosowałbym myśl. Póki co jednak, zostało:

                  c – jako prędkość światła.

                  No i należało jeszcze to wszystko podnieść do takiego ogromu, aby zwolenników wzoru usatysfakcjonować a przeciwników przytłoczyć. Wybrałem więc podniesienie prędkości światła do potęgi drugiej. Wydawać by się mogło, że chcąc otrzymać ogromny wynik końcowy, powinienem zastosować odpowiednio wielką wartość potęgi – np. do  10-tej. Niestety, taka prosta droga niesie ze sobą niebezpieczeństwo kłopotliwych pytań. A dlaczego nie dziewiąta, albo np. jedenasta, itd. itd. Podniesienie wartości do drugiej potęgi nasuwa się wręcz logicznie. Jest dostatecznie wielkie aby  wynik był oszałamiający, a  nie niesie ze sobą tych kłopotliwych pytań. Nikt przecież nie zapyta, dlaczego np. nie do potęgi pierwszej bo to byłoby pytanie bezsensowne. Natomiast chęć zapytania: a dlaczego np. nie do trzeciej? wpędzało ciekawskiego w dylemat dlaczego od razu nie zapytać o  czwartą, piątą, itd.
                  Nie mogąc się zaś zdecydować, nie  będzie zadawał pytania wcale. Stąd też moja kalkulacja wzoru zdawała i egzamin psychologiczny! – zakończył wywód sięgając po następny kieliszek absyntu.

                  Na to jego rozmówca jakby prócz tego, że z uwagą słuchał czytał jeszcze w myślach dobrze już podpitego Alberta, powiedział: Czyli można uznać, że energia w tym wzorze to jest:

                  Materia = gęś x kaczka do drugiej

                  Tak jest ! Dobrze to odczytałeś – powiedział Einstein. Po raz drugi podczas tej rozmowy błyskając wzrokiem. Pewnie skonstatował, że czytanie w  myślach jest też zjawiskiem fizycznym i obiecał sobie, że po wyleczeniu kaca tym zjawiskiem ze strony matematycznej też się zajmie.
                  Na koniec przyjacielskiej gawędy przy kieliszku, nie omieszkał się jednak wziąć od swojego rozmówcy zapewnienia, iż z tymi informacjami nie poleci od razu do gazet, a ujawni je – co najwyżej – po jego śmierci. Rozmówca jednak okazał się na tyle solidny, że nie tylko nie  poleciał z informacjami od razu do gazet, ale nie poleciał z nimi do nikogo. Zapisał je tylko w małym manuskrypcie, który dopiero teraz wpadł w nasze ręce. Stąd powyższe.

                  Andriej Likoff
                  •  
                    Najtragiczniejsze w tym wypadku lotniczym jest to, że miliony ludzi już na zawsze będą wierzyć w brednie. Ludzie po prostu lubią wierzyć w brednie. Przecież grube miliony "astronomów" na całym świecie wierzą w brednie Einsteina jakoby światło gwiazd rozprzestrzeniało się w Kosmosie wężykiem. Mimo, że udowodniłem jego rozprzestrzenianie się po liniach prostych.
                    Andrzej Lisiak
                    •  
                      Indiom nie są potrzebne mięsożerne żółwie ale autorytarna władza na wzór chińskiej, która by przeorała te zapleśniałe i barbarzyńskie wręcz zwyczaje.
                      •  
                        Biedna Rassiija - podejrzewam że donos na Kreml wypłynął z ambasady rosyjskiej w warszawie. Tam jest agentura gotowa sprzedać nie tylko Krym ale całą Federację za worek wyszmortuchanych jednodolarówek. A za obietnicę dobrze płatnego azylu w USA wymyślić dziesięć takich oszczerstw.
                        Andrzej Lisiak
                        •  
                          Redakcje, dziennikarze i różni osobnicy, którzy używają zbitki "papież Wojtyła" zasługują jedynie na pogardę.
                          •  
                            Biedna Rassijja. wokół wrogów jak mrówków, a Ławrow toleruje w warszawskiej ambasadzie kogoś kto sprzedałby nie tylko Krym ale całą Federację za... ? już pisałem
                            Andrzej Lisiak
                            •  
                              Niby pragmatyczni Amerykanie, ale odsłuchać nagrań z kokpitu im się nie chce. No cóż pewne stany umysłowe są zaraźliwe.
                              •  
                                Biedna Rassijja wszędzie wrogów jak mrówków a w dodatku na ambasadzie w Warszawie rozparł się judasz, który nie tylko Krym ale i całą Federację sprzedałby za worek wysmolonych jednodolarówek.
                                Gospodin Ławrow ! Zrób pan coś z tym.