Andrzej Wilk

1109


Ostatnie komentarze

  •  
    W/g polskiej Konstytucji i Japonczyk i Argentynczyk moze byc "ofiara lub sprawca". Jestesmy cywilizacja personalistyczna, jak i nasza chrzescijanska religia.
    W cywilizacji zydowskiej, plemiennej, Zyd nie moze byc sprawca, szczegolnie takiej okrutnej zbrodni jak masowe morderstwo. To tak, jakby aniolow oskarzac o zbrodnie. My mamy tylko upadlych aniolow czytaj diablow, oni nie maja upadlych Zydow. Czy mozna sie klocic z gramatyka??????
    Patrz F. Koneczny "O odrebnosci cywilizacji".
    •  
      Zydzi sa tylko ofiarami, tak mowi Konstytucja Izraela oraz wszystkie wyroki, jakie prawdziwe ofiary uzyskaly przeciwko "zydowskim sprawcom" (uwaga, takiego pojecia nie ma!) w sadach izraelskich.
      Nic dziwnego, ze sie Netanjahu oburzyl, musi sie przeciez sluchac wlasnej Konstytucji. To bylo tak, jakby Morawiecki powiedzial, ze "wszyscy porzadni Zydzi sa nieobrzezani". To bylby rejwach !!!!!!!!
      •  
        Bedziemy opluwac polski rzad?? Co to jest za "panstwo WJC" ?? Niech opluwa najpierw goryle na Borneo (sa tam w ZOO).
        Oczywiscie Morawiecki wie, ze nie bylo panstwa ukrainskiego czy panstwa zydowskiego w latach wojny. Mowil o narodowosciach, a nie o narodach. Panstwa i narody Ukrainy i Izraela powstaly juz po wojnie albo i wiele, wiele lat pozniej. Wewnetrzne prawa panstwa Izrael, iz "kazdy Zyd jest niewinny z mocy Konstytucji Izraela" nie obowiazuja na swiecie poza terenem panstwa Izrael.
        •  
          Merkel nie powiedziala "nasza wylaczna odpowiedzialnosc" co znaczy, ze widzi w Polsce i Polakach jako narodzie - "wspolodpowiedzialnych". Mamy placic Zydom po polowie.
          •  
            Niemcy sie przyznaja 1) do Holokaustu na akurat Zydach (bo juz ich przekupili), ale nie do 2) Holokaustu na Polakach, 3) nie do wojny, nawet w Holokauscie Zydow to Polakow obciazaja tzw. 4) wspolodpowiedzalnoscia.
            •  
              Na Boga, nie ma we Wprost jakiegos selekcjonera? Stare trupy sa dobre, gdy milcza.
              •  
                Idiota Jaskowiak?? Czy tylko glupi chytrus?
                Odroznia on w ogole Zyda od Polaka?
                Odroznia slowo polskie "Polak" od slowa polskiego "Narod i panstwo"?
                Kazdy Polak to dla niego premier albo prezydent Poznania??
                Chwalil on ustawy izraelskie ? Czy czytal w ogole?
                •  
                  Po polsku nie pisze sie wcale "naukowcy, artysci, intelektualisci" ale:
                  pisze sie "NIEKTORZY z przedstawicieli wolnych zawodow" - 
                  TAK BY BYLO PRAWIDLOWIEJ, JAK BY TO PODSUMOWAL MOZART.
                  Oni tylko cierpia na zawod milosny (nie kochamy ich) i to ich boli.
                  Marks tez cierpial na wrzody.
                  •  
                    Czy ten grossista (GroSSDeutschland) tylko zartuje sobie z krytykowanego Swirskiego??
                    •  
                      Straszcie synka, straszcie !!!! Komorka spoleczna sie zainteresuje...
                      •  
                        A za impreze "Wyzwolenie Bielska-Bialej" dzieci maja miec kary !!!!
                        Jestem przeciwko takim imprezom, wiec i te klamstwa o "Wyzwoleniu Auschwitz" powinny byc tak samo karane.
                        Czerwona Armia natknela sie na opuszczony oboz przypadkowo. Tak samo go "wyzwolila" jak Warszawe w 45 r. Do tego pogwalcila zbiorowo niektore wiezniarki, niektore na smierc, zwlaszcza Francuzki.
                        •  
                          Inny wariant, dlaczegos ocenzurowany.


                          Ad rem. Fragment ze wstepu do ksiazki ”Cale serce sine”.
                          Kiedy po blednym rozszyfrowaniu niemieckiego meldunku radiowego (nazwe sali “przelozonych” pomylono z “naczelnym dowodztwem”) zdecydowaly sie wojska alianckie, wbrew poprzednim obietnicom zlozonym Watykanowi, na zbombardowanie klasztoru Benedyktynow, i po ucieczce z ruin wojsk niemieckich (byli tam zreszta komandosi probowani uprzednio na Krecie, w tym mowiacy po polsku Slazacy, ktorych lojalnosci w rzezi nie mozna bylo byc calkiem pewnym), i kiedy juz na Monte Cassino zostaly tylko oddzialy rzeznikow z ciezka bronia maszynowa i w dole tysiace nieswiadomych polskich ofiar, jeszcze zywych i ruszajacych sie, i kiedy wojska alianckie zdobyly wreszcie inna droge na Rzym, ta nad morzem, padl rozkaz gen. Alexandra ”Sycylijskiego”:- ”Zabijac, bo pojda jeszcze na pomoc Warszawie, a tam juz spiewaja nasze katiuszenki nad krutoj”. Niczym kosciuszkowcy pod Maciejowicami wstepowali zolnierze w gore jak do nieba albo jak na szubienice, a “Z piekla rodem” Katarzyna przygrywala im na husarskim Zlotym Rogu. Dobrze, ze rzad Bawarii oddal wreszcie niedawno Polsce prawa autorskie do tej piosenki –  i  mozemy plakac w zywe oczy. Mamy tu i Lesmiana, i Galczynskiego, i corride, i Stalina, i Kaganowicza, i lagry, i dzielnosc bez miary, i bliskowschodnie opium zamiast wina, i prowokacje czerwonej mafii jak na Gibraltarze, i Katyn i klasztor i polskie cmentarze, i beznadziejna, bo nieodwzajemniona, milosc do Ojczyzny. Kochamy ich tylko po smierci, idacych czworkami do nieba. Przysiegnijmy jednak, ze ich madrzej wykorzystamy w przyszlosci, nie w Reducie Ordona, ale w polu, w choragwii Wolodyjowskiego.

                          Bitwa z cieniem pod Monte Cassino.
                          ... "palce mialas na oslep skrwawione ich sokiem."
                          ... "nie pal, bo bedziesz sie rzucal jak pies na kable."

                          Widzicie te gruzy na szczycie? Tam wrog wasz sie ukryl jak tchorz.
                          Musicie, musicie, musicie! Sam Stalin tak kazal i juz!
                          I poszli zawzieci, szaleni, I poszli umierac i gnic.
                          I poszli na plotno z czerwieni! Jak byk, ktory nie chce juz zyc!
                          Czerwony pajak na Monte Cassino Zamiast wody zlopal polska krew.
                          Tam po makach szedl zolnierz i ginal Bo od smierci mocniejszy byl ...zew.
                          Oficerow zwineli w Katyniu, Szeregowym wlasnie nadszedl czas.
                          Po spotkaniu u Benedyktynow Dol swoj maja i krzyzy jak las.
                          Jak na haju od zapachu lata, Pod nahajem przetraconych dni,
                          Swoja droga, ta jedyna, co ulata; Jak z kaganem przed oczami szli.
                          I przed nimi ojczysta juz ciemnosc. A z nich samych tylko stosy cial.
                          Bez pozytku, bo milosc i wzajemnosc Juz nie ida reka w reke, jak Bog dal.
                          Przejda wieki, zabliznia sie blizny. W mgle zatona slady dawnych dni.
                          Tylko te kwiaty czerwonej trucizny Czerwiensze beda, bo w polskiej byly krwi!

                          Od zmarlego w Halmstad w Szwecji bylego zolnierza korpusu Andersa orginalny tekst, ktory od prawie religijnego charakteru piesni wybitnie antykomunistycznej (a po cichu popieranej przez komunistow z intencja, ze z chytroscia azjatycka Polak nie wygra, bo jest tylko najwyzej prostym rebajla) - rozni sie realizmem- czesc Kresowiakow, wiedzac co sie stalo z ich rodzinami i z ich oficerami szla zwiedziona przez Anglikow (Linia Curzona to angielska linia) do ataku "na Zyda". Stalin czy Hitler - co to byla dla nich za roznica? I musieli byc zabici. Cala polska historia
                          •  
                            "Cale serce sine" - ten tytul ksiazki - to zwrot z raportu lekarza przeprowadzajacego sekcje zolnierza, ktory nie zyl bez widocznych ran na ciele. Peklo mu serce od tego, co widzial.
                            •  
                              Felieton Michalkiewicza na poczatek.
                              „Czy widzisz te gruzy na szczycie? Tam wróg twój się kryje, jak szczur” - śpiewał chór „Symfonia” w Parku Paderewskiego nieopodal Toronto, w którym 21 maja odbywały się obchody 73 rocznicy bitwy o Monte Cassino. Na uroczystość przybyła niewielka już grupka weteranów II wojny z blisko 100-letnim panem Stefanem Podsiadło, który mimo swego wieku nie traci wigoru i nie tylko wygłosił przemówienie, ale nawet sam zaśpiewał fragment cytowanej pieśni. Przybyli reprezentanci różnych polonijnych organizacji, polonijnych mediów z panem red. Andrzejem Kumorem, wydającym w Toronto tygodnik „Goniec”, w którym mam zaszczyt pisywać, prezesi Kongresu Polonii Kanadyjskiej – również lokalnych ogniw tej organizacji z Toronto i Niagary, pani Teresa Berezowska z „Rady Polonii Świata” oraz pan konsul, reprezentujący Konsulat Rzeczypospolitej. Wojsko kanadyjskie reprezentował major Lucjan Grela, który wygłosił po polsku przemówienie wskazujące, że dobrze się do uroczystości przygotował. Wyliczam te wszystkie obecne osobistości, żeby podkreślić, iż nie było nikogo więcej – oczywiście poza licznie zgromadzoną polską publicznością. Nie było zatem żadnego polskiego oficera – a chyba jakiś attache wojskowy jest w Ambasadzie w Ottawie, no i oczywiście – żadnego lokalnego polityka kanadyjskiego. Być może dlatego, że akurat w Kanadzie trwał „długi weekend” - bo poniedziałek 22 maja jest tutaj dniem wolnym z powodu Victoria Day, czyli dnia królowej Wiktorii, która panowała przez 63 lata, ustanawiając rekord panowania, pobity obecnie przez JKM Elżbietę II – więc być może dlatego, że trwał akurat „długi weekend” i osobistości wolały wyjechać sobie na wypoczynek, niż uczestniczyć w polonijnych uroczystościach – ale być może również dlatego, że nikomu nie przyszło do głowy, by na przykład zaprosić na taką uroczystość miejscowego parlamentarzystę. Takie rzeczy zdarzały się nie tylko w Kanadzie, ale i w USA, gdzie niektórym rzutkim działaczom polonijnym udało się , wprawdzie po pewnym czasie, niemniej jednak, przekonać lokalnych polityków, że warto pofatygować się na takie uroczystości choćby po to, żeby miejscowi Polacy mieli jakiś powód, by na nich głosować. Tak czy owak, rocznicę bitwy o Monte Cassino Polacy świętowali w swoim gronie, co pokazuje, że polskiej polityki historycznej tak dobrze, jak nie ma i gdyby ludzie dobrej woli nie uwinęli się wokół takich obchodów z własnej inicjatywy, to i tego by nie było. A przecież na tak zwaną „promocję Polski w świecie” wydaje się podobno spore sumy z podatkowych pieniędzy. Gdzie się to wszystko podziewa – trudno zgadnąć, o czym miałem okazję przekonać się przed kilkoma laty, kiedy to moja mieszkająca we Francji siostra, współpracująca ze Stowarzyszeniem Polskich Kombatantów poprosiła mnie o wysondowanie, czy nie znalazłyby się fundusze na urządzenie cocktailu z okazji zainstalowania w Paryżu „u Inwalidów”, a więc w bardzo prestiżowym miejscu wystawy ilustrującej udział Wojska Polskiego w II wojnie światowej. Dzięki życzliwości tamtejszego mera wystawa debiutowała w Wersalu, budząc spory rezonans we francuskich mediach, dzięki czemu udało się zainstalować ją również w Paryżu. Zadzwoniłem do pewnego senatora, czy nie udałoby się wysupłać chociaż tysiąc euro na wspomniany cocktail, żeby zaproszone na otwarcie francuskie osobistości poczęstować choćby kieliszkiem wina - ale usłyszałem, że to niemożliwe, bo pieniądze zostały wydane na liczne i dalekie podróże, między innymi – pana marszałka Borusewicza, który latał do Gdańska gwoli osobistego wyprowadzania psa na sikanie i kupę. Przekazałem tę odpowiedź siostrze, która załatwiła sponsora w postaci znajomej wydawczyni znanego francuskiego pisma dla kobiet, dzięki czemu koszty promocji Polski za granicą zostały jakoś zbilansowane. Ciekawe, że ta historia powtórzyła się w dniach ostatnich, kiedy to okazało się, że bilboard ze stylizowanym wizerunkiem wybitnego przywódcy socjalistycznego Adolfa Hitlera na tle bramy oświęcimskiego obozu został unieruchomiony z powodu braku funduszy na benzynę. Kiedy byłem w Birmingham na zaproszenie działającej w Wielkiej Brytanii młodzieżowej polskiej organizacji Patriae Fidelis, dowiedziałem się, że właśnie prowadzą zbiórkę pieniędzy na ten cel, dzięki czemu wkrótce bilboard znowu ruszył w drogę, bodajże do Belgii i dalej – do Niemiec. Tak to się wszystko odbywa, co wzbudza we mnie podejrzenia, że władza dygnitarzy z Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie sięga poza próg ich gabinetów – że sekretariaty i korytarze w gmachu MSZ już są eksterytorialne, to znaczy – pod jurysdykcją „zespołu” skompletowanego według kryteriów rasowych jeszcze przez pana prof. Bronisława Geremka. Nic więc dziwnego, że w takiej sytuacji polska polityka historyczna została szczelnie zablokowana przez znakomicie skoordynowane polityki historyczne: niemiecką i żydowską, z których pierwsza jest nastawiona na delikatne, ale cierpliwe i metodyczne zdejmowanie z Niemiec odpowiedzialności za II wojnę światową, a druga – na stopniowe przerzucanie jej na winowajcę zastępczego, na którego wytypowana została Polska, od której przemysł holokaustu spodziewa się w związku z tym haraczu. Obrazu całości dopełnia „pedagogika wstydu”, wokół której uwija się środowisko skupione wokół żydowskiej gazety dla Polaków pod redakcją pana red. Adama Michnika, która ostatnio przyznała tytuł „Człowieka Roku” zastępcy przewodniczącego Komisji Europejskiej Fransowi Timmermansowi, co to w charakterze owczarka niemieckiego tarmosi nieszczęsną Polskę pod pretekstem uchybień w socjalistycznej praworządności. Mam nadzieję, ze Frans Timmermans i inni unijni dygnitarze nie okażą się niewdzięcznikami i że wkrótce rozmaitym tubylczym osobnikom będą przyznawane tytuły Honorowego Folksdojcza, albo jakieś podobne. Pedagogika wstydu, jak wiadomo, nakierowana jest na wzbudzenie w przedstawicielach mniej wartościowego narodu tubylczego poczucia winy wobec Żydów. Uwijają się wokół tego zadania nie tylko „światowej sławy historycy” w rodzaju pana doktora Jana Tomasza Grossa, który podobno znowu odbywa jakieś tournée, ale również „ludzie chałtury”, gwoli zdobycia jeszcze jednego listka do wieńca sławy, a kto wie – może i paru złotych, bo czasy są przecież ciężkie, a porzucona żona-celebrytka, przy pomocy szczwanych adwokatów potrafi wyszlamować człowieka z pieniędzy do gołej skóry. W rezultacie wielu młodych ludzi myśli, że to wszystko naprawdę, podobnie jak Roch Kowalski, któremu nie mogło pomieścić się w głowie, że można podnieść rękę na Radziwiłła, co zresztą, jak wiadomo, przypłacił życiem. Kiedy taka postawa się u nas upowszechni, szlachta jerozolimska będzie mogła panować nad mniej wartościowym narodem tubylczym bez konieczności uciekania się do terroru. W takiej sytuacji nie ma powodu, by komukolwiek przypominać rocznice bitew, nawet jeśli odbywały się z właściwych pozycji i w słusznej sprawie, bo nigdy nie wiadomo, co się komuś z czym skojarzy i być może właśnie dlatego nawet Niebo zablokowało pomysł złożenia wieńców pod pomnikiem w Parku Paderewskiego, bo zaczął padać deszcz tak rzęsisty, że o żadnym pochodzie z rozwiniętymi sztandarami nie mogło być mowy.
                              Ad rem. Fragment ze wstepu do ksiazki ”Cale serce sine”.
                              Kiedy po blednym rozszyfrowaniu niemieckiego meldunku radiowego (nazwe sali “przelozonych” pomylono z “naczelnym dowodztwem”) zdecydowaly sie wojska alianckie, wbrew poprzednim obietnicom zlozonym Watykanowi, na zbombardowanie klasztoru Benedyktynow, i po ucieczce z ruin wojsk niemieckich (byli tam zreszta komandosi probowani uprzednio na Krecie, w tym mowiacy po polsku Slazacy, ktorych lojalnosci w rzezi nie mozna bylo byc calkiem pewnym), i kiedy juz na Monte Cassino zostaly tylko oddzialy rzeznikow z ciezka bronia maszynowa i w dole tysiace nieswiadomych polskich ofiar, jeszcze zywych i ruszajacych sie, i kiedy wojska alianckie zdobyly wreszcie inna droge na Rzym, ta nad morzem, padl rozkaz gen. Alexandra ”Sycylijskiego”:- ”Zabijac, bo pojda jeszcze na pomoc Warszawie, a tam juz spiewaja nasze katiuszenki nad krutoj”. Niczym kosciuszkowcy pod Maciejowicami wstepowali zolnierze w gore jak do nieba albo jak na szubienice, a “Z piekla rodem” Katarzyna przygrywala im na husarskim Zlotym Rogu. Dobrze, ze rzad Bawarii oddal wreszcie niedawno Polsce prawa autorskie do tej piosenki –  i  mozemy plakac w zywe oczy.
                              Mamy tu i Lesmiana, i corride, i Stalina, i Kaganowicza, i lagry, i dzielnosc bez miary, i bliskowschodnie opium zamiast wina, i prowokacje czerwonej mafii jak na Gibraltarze, i Katyn i klasztor i polskie cmentarze, i beznadziejna, bo nieodwzajemniona, milosc do Ojczyzny. Kochamy ich PO ich smierci.

                              Bitwa z cieniem pod Monte Cassino.
                              ... "palce mialas na oslep skrwawione ich sokiem."
                              ... "nie pal, bo bedziesz sie rzucal jak pies na kable."

                              Widzicie te gruzy na szczycie? Tam wrog wasz sie ukryl jak tchorz.
                              Musicie, musicie, musicie! Sam Stalin tak kazal i juz!
                              I poszli zawzieci, szaleni, I poszli umierac i gnic.
                              I poszli na plotno z czerwieni! Jak byk, ktory nie chce juz zyc!
                              Czerwony pajak na Monte Cassino Zamiast wody zlopal polska krew.
                              Tam po makach szedl zolnierz i ginal Bo od smierci mocniejszy byl ...zew.
                              Oficerow zwineli w Katyniu, Szeregowym wlasnie nadszedl czas.
                              Po spotkaniu u Benedyktynow Dol swoj maja i krzyzy jak las.
                              Jak na haju od zapachu lata, Pod nahajem przetraconych dni,
                              Swoja droga, ta jedyna, co ulata; Jak z kaganem przed oczami szli.
                              I przed nimi ojczysta juz ciemnosc. A z nich samych tylko stosy cial.
                              Bez pozytku, bo milosc i wzajemnosc Juz nie ida reka w reke, jak Bog dal.
                              Przejda wieki, zabliznia sie blizny. W mgle zatona slady dawnych dni.
                              Tylko te kwiaty czerwonej trucizny Czerwiensze beda, bo w polskiej byly krwi!
                              •  
                                Oni wiedzieli ale "nie rozumieli"... nic nowego... szybow naftowych w Rumunii tez nie bombardowali... Belgowie wymordowali miliony Murzynow w Kongo, i co z tego ???...