Remigiusz Brojewski

Remigiusz Brojewski
7


Ostatnie komentarze

  •  
    U nas przeważa hasło "nam się należało". Taka jest moja opinia i wynikająca zeń sympatia do obecnych elit.
    •  
      Jak pani Poseł mówi, to mi ręce opadają. Mimo wszystko stoję po stronie pani Szczepkowskiej.
      •  
        Sytuacja pana Jana nie dziwi. Pamiętacie pierwsze wielkie kroki Fibaka z przed lat? Albo sytuację w PZPN za "czasów Laty"? Albo obecną sytuację w PZW? Nie dziwi nic. Ja w sytuacji pana Jana zabrałbym "swoje zabawki" i poszedł do domu. Też bym zrezygnował i zajął się czym innym. Sport wyczynowy nie jest dzisiaj zajęciem "czystym". W wielu dyscyplinach jest OK, ale z niektórych płyną sygnały, że nie jest OK.
        •  
          Pani Poseł ma często coś do powiedzenia. Odnoszę wrażenie, że często mówi to co wie, a nie za bardzo wie co mówi. Uwagi natury religijnej kierowane pod adresem Metropolity Warszawskiego, a również pośrednio pod adresem papieża są zupełnie nie na miejscu. Faktem jest, że Polska pomaga uchodźcom i to stosunkowo dużo wobec swoich możliwości i na tle innych krajów europejskich ale jest również faktem, że nie potrafi porozumieć się z innymi krajami UE co do form pomocy. Ale to jest odrębna sprawa (sprawa rządu a nie metropolity). Zarówno papież jaki kard. Nycz w swojej homilii przekazali przesłanie postawy ewangelicznej, która widocznie dla pani Poseł jest wyraźnie niezrozumiała. Zresztą w ty samym duchu wypowiedział się abp. Gadecki. Śledząc wypowiedzi p. Poseł sadziłem, że słucham człowieka wiary chrześcijańskiej (choć nieraz miałem wątpliwości). Teraz jednak mam pewność, że od katolicyzmu p. Poseł odeszła dość daleko i posiada świadomość charakterystyczną do neo-modernizmu chrześcijańskiego (to taka nauka wypracowana przez pewne pseudo-sekty). Odwołują się oni do wartości chrześcijańskiej ale robią to co im wygodne. Jedni głoszą herezje, że dobro narodu stoi ponad konstytucją (uzurpując sobie prawo do definiowania tego dobra), a inni nie mogą pogodzić działania skierowanemu przeciw terroryzmowi a działaniami wynikającymi z chrześcijańskiego miłosierdzia. Trudno! Musimy z takimi postawami się zmierzyć.
          •  
            Szanowna Pani Premier! Rad byłbym słyszeć, że Pani przestrzega zasad wynikających z ciągłości państwowości w Naszym Kraju. Zobowiązania podjęte przez Polskę w przeszłości (obojętnie przez jakie rządy) obowiązują Polskę również dzisiaj. A Pani - jako Premier RP - musi stać się wykonawca tych zobowiązań. Nie wolno ich nie wykonywać psiocząc na poprzednie rządy. Nie wypada nawet. Za umowy międzynarodowe bowiem odpowiada PAŃSTWO a nie premier, który akurat stoi na czele rządu. Logika stosowana przez Panią w stosunku do poprzedniego rządu (a właściwie do p. E.Kopacz - mówiąc o jakiejś uległości byłej premier jako sposobu spłacania długu za p. Tuska) jest wielką niezręcznością dyplomatyczną i wyrazem skazy moralnej. Jak w tej sytuacji może Pani poruszać problem odszkodowań wojennych obecnych Niemców za szkody wyrządzone przez ich dziadków i pradziadków? Trzeba się na jakąś linię zachowań zdecydować. Pozdrawiam i życzę wiele lat pracy dla Naszej Ojczyzny.
            •  
              Póki co nie widzę jasno końca konfliktu między Prezydentem, a niektórymi przedstawicielami Rządu. Odmowę wręczenia nominacji generalskich postrzegam jako chęć pełnego rozeznania Prezydenta w odniesieniu do generalicji MON. Byłoby nie do wybaczenia Prezydentowi aby wręczał nominację nie wiedząc zbyt wiele o człowieku. Pan Macierewicz Mu to uniemożliwił poprzez odcięcie od informacji gen. Kraszewskiego. Ostatnie wydarzenia (m.in. veta Prezydenta) są odczytywane jako elementy procesu pełnego uniezależnienia się Prezydenta od partii politycznej. Jest jasne, że jeżeli Prezydent chce zajmować urząd przez dwie kadencje to musi łagodzić spory między opozycją a PiS-em. Jeżeli postawiłby jedynie na popieranie PiS-u to urząd straci. Wyborcom nie podoba się prezydent niesamodzielny. Pan Prezes PiS-u nic zrobić nie może, bo w sensie prawnym wszystko dzieje się poza Nim. Jest bowiem "tylko" prezesem partii WSPÓŁRZĄDZĄCEJ i zwykłym posłem i o wizytę u Prezydenta RP musi zabiegać - a nie odwrotnie. To samo dotyczy wszystkich członków rządu. Prezydent Duda jest pierwszą osobą w państwie, jest Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, a więc stoi ponad wszystkimi "ważnymi" osobami. Swoim vetem może "skreślić" każda ustawę, a z arytmetyki wynika, że Sejm nie jest w stanie odrzucić żadnego prezydenckiego veta. I to jest prawdziwa siła Prezydenta Andrzeja Dudy. Jeśli się ugnie, to przejdzie do historii nie jako prezydent wszystkich Polaków, a jako Prezydent na usługach PiS-u. Czy te "tarapaty" świadczą o "rozłamie" w PiS-ie? Moim zdaniem absolutnie nie. Póki co PiS stanowi monolit polityczny z dużą dyscypliną sprawowania władzy, a Prezes Kaczyński jest jedynym polskim politykiem mającym cechy "guru". Próby eksponowania tarć wewnętrznych w PiS-ie są podobne do szczekania psów na karawanę, a ona sobie spokojnie jedzie dalej. Tarcia są wszędzie, w każdej partii, w każdym układzie i to jest normalne. liczy się skuteczność, a ta w odniesieniu do PiS-u jest zadowalająca. Postawa Pana Prezydenta świadczy o tym, że powoli zbliżamy się do normalności. Ekstremalne zapędy PiS-u trzeba nieco poskromić, akto ma to zrobić? Lepiej aby to robił Prezydent niż miałaby to robić ulica.
              •  
                Przytoczę zarzuty stawiane panu Ministrowi, a zamieszczone w Wikipedii:
                Najczęstszym przedmiotem krytyki są:
                * zezwolenie na budowę Obwodnic Augustowa przez Dolinę Rospudy w wariancie bardziej szkodliwym dla środowiska naturalnego;
                * ustawa lex Szyszko;
                * wprowadzenie masowej wycinki z użyciem ciężkiego sprzętu w Puszczy Białowieskie]; w lipcu 2017 Komisja Europejska wystąpiła przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE wskazując, że prowadzona wycinka drzew stanowiła poważne zagrożenie integralności obszaru Natura 2000, nie była zgodna z celami ochrony Puszczy Białowieskiej i przekraczała środki, jakich można używać do zapewnienia zrównoważonego użytkowania lasu;
                * zaproponowanie w 2017 zmian , które w „szczególnych wypadkach” pozwalają na odstąpienie od ochrony gatunków i siedlisk w ramach unijnej sieci Natura 2000;
                * fakt, że jako minister środowiska jest aktywnym myśliwym;
                W tej sytuacji zastanawiam się, czy nie należy się panu Ministrowi tytuł "OFICJALNY SZKODNIK ŚRODOWISKA NATURALNEGO". Niektóre źródła podają, że w wyniku nieprzemyślanych decyzji pana Ministra padło ofiarą kilkaset a nawet ponad 2 miliony drzew. Przesłania to wszystkie dotychczasowe osiągnięcia pana Ministra. Do tego "wplątanie" się jeszcze w spór kompetencyjny z UNESCO podkreśla zasadność pomysłu o nadanie właśnie takiego tytułu.