Michał Moś

Michał Moś
21


Ostatnie komentarze

  •  
    Dlatego tak jest, bo my jesteśmy jeszcze w wielu aspektach po prostu zaściankiem medycyny. Owszem, mamy wspaniale wyszkolonych chirurgów, kardiologów, neurochirurgów, szczególnie w ośrodkach klinicznych, ale są pewne bardzo niebezpieczne luki. Np. luka w postaci braku świadomości konieczności pierwszej pomocy oraz tego, że mamy do czynienia np. podczas udaru z sytuacją kiedy im szybciej zadziałamy, tym mniejsze skutki.
    •  
      Czasami ideał sięga bruku. Kiedyś w Małopolsce też najpierw pewien ksiądz został człowiekiem roku a zaraz potem pedofilem. Dziś bardzo łatwo wpaść.
      •  
        Rany Boskie! Do czego to doszło!? Niby straszna ta zbrodnia i dobrze, że  dzieciątko przeżyło, ale widzicie jak może odbić się na psychice takiej dziewczynki molestowanie seksualne...coś okropnego.
        •  
          A ja jeszcze wczoraj myślałem, że pan Durczok to bardzo uczciwy człowiek. Widać ludzie w Polsce masowo potrafią wszystko pieprzyć. Nawet tak wspaniałą do tej pory karierę dziennikarską, jak pan Kamil.
          •  
            Dokładnie...niektórzy nie doceniają tej drugiej szansy albo w ogóle nie chcą o niej słyszeć.
            •  
              A ja widzę, że nie tylko tutaj mamy do czynienia z nienawiścią na tle rasowym czy etnicznym. Odnoszę wrażenie, że niektórzy po prostu tej dziewuszce zazdroszczą.
              •  
                Przecież to jest chore! Ludzie kochani! do jakiego zezwierzęcenia żeśmy upadli, że odwracają się zupełnie nasze wartości. Kiedyś uczono nas, że ksiądz to niemalże świętość! Świętość! Pośrednik między Bogiem a nami. A teraz, co prawda ich winy jest dużo w tym, ale niektórych na szczęście tylko, najchętniej wywalilibyśmy ich na zbity pysk z naszego życia! Nie tędy droga. Nie można całej grupy ludzi oceniać na podstawie kilku czarnych owiec.Gdzie szacunek do wiary, gdzie szacunek do modlitwy, do Sakramentów...do Mszy świętej...no gdzie! Bo to już zaczyna się robić bardzo niebezpieczne!
                •  
                  Przecież to jest straszne. Oglądałem te obrazki, z Suszka praktycznie cały sobotni poranek. Ale na początku...dopóki nie dowiedziałem się, skąd dzieciaki zginęły ani w jakim wieku, byłem przerażony jak nigdy dotąd. Mam w rodzinie trochę harcerek, mogę dziś już mówić, na szczęście w większości ZHP. Córki kuzynki są harcerkami w Pszczynie. Młodsza, była właśnie na tym obozie. Co więcej...była właśnie w wieku, tzw. nastoletnim. Jak padły pierwsze informacje, tylko o śmierci nastoletnich harcerek...pomyślałem...Boże...tylko nie to...tylko nie Agnieszka...(tak na imię tej dziewczynie). Agnieszka dochodziła wówczas do 18 roku życia. Naprawdę wszyscy ją lubią. No i tak się stało, że zadzwoniłem do kuzynki(jej mamy). Nie odbierała telefonu, co mnie przeraziło. Nagrałem się na pocztę, no i czekałem na odzew, jak to się mówi, z duszą na ramieniu. Jak tylko Kaśka oddzwoniła, zapytałem gdzie mają Agę. Ona na to, że na obozie harcerskim. Poprosiłem, aby do niej zadzwoniła, co też uczyniła, po czym odpisała mi, że nie ma rzeczywiście z córką kontaktu. To był ten moment, w którym właściwie to się rozpłakałem. Pomyślałem, że stało się najgorsze, Agnieszka nie żyje. To jest moment, w którym niejako staje przed oczyma wszystko, co się przeżywało wspólnie, Boże Narodzenie, odpusty na wsi, Wielkanoc, uroczystości rodzinne, Wszystkich Świętych, pogrzeb jej dziadka, a mojego wujka Adama. I tak sobie siadłem i pomyślałem...Mój Boże...tak szybko...tak prosto...banalnie...pod drzewem, a może i niebanalnie, po harcersku. Gdyby to ona zginęła w tą noc, żałowałbym jej bardzo, choć dumny byłbym gdybym usłyszał, że ocaliła całą drużynę. Tymczasem okazuje się co innego. Giną dziewczynki 4-5 lat młodsze. Niespełna 13-letnia Asia i niespełna 14-letnia Olga. Ta ostatnia niejako osieraca siostrę bliźniaczkę, Maję. I tej dziewczyny jest mi wyjątkowo żal. Z własnego doświadczenia wiem, jaka zażyłość potrafi zapanować pomiędzy normalnym rodzeństwem ale też bliźniaczkami, bo miałem w szkole średniej koleżanki, bliźniacze rodzeństwo i widziałem, jaka zażyłość panuje między nimi. Mogę tylko się domyślać, co czuje ta dziewuszka. Mogę się tylko domyślać, co czuli ci, którym te dziewuszki umierały na rękach, co czuły pozostałe członkinie 59 ŁDH-ek Rodzina. Mogę się domyślać, co czują rodzice. Nie tylko 1 listopada, ale także 11 listopada, 3 maja, czy w Wielkanoc albo Boże Narodzenie. Ta tragedia wstrząsnęła mną na tyle mocno, że pierwszy raz w życiu zamówiłem intencję mszalną. Była to intencja mszalna za Agnieszkę w dniu jej 18 urodzin. Taka trochę dziękczynno-błagalna. Odprawił ją ks. Tomasz Chrzan, kapelan ZHP na Podbeskidziu, w katedrze w ramach Betlejemskiego Światła Pokoju. Oglądałem tą Mszę św. przez łącze internetowe. Serce mi waliło jak szalone ze wzruszenia.
                  •  
                    Ale to jest bardzo mądre spojrzenie! To jest tak, jakby uczyć policjanta obezwładniać, strzelać, zakuwać w kajdanki czy pałować byle kogo, a nie tego, co trzeba.
                    •  
                      Jak on w ogóle w takim stanie opanował to auto. BMW X6M to nie 500 Abarth
                      •  
                        I dobrze, bo po prostu to, co się stało, wymaga, aby sprawiedliwości stało się zadość. Niech teraz spojrzy w oczy jeszcze druhnie Mai Pipczyńskiej, siostrze bliźniaczce zabitej Olgi, oraz rodzicom Joasi i Olgi Płakałem w ten dzień. Płakałem, bo dziewuszki były w takim wieku, że mogły (czysto teoretycznie) lekko do mnie się zwracać per "tato". Bałem się, bo myślałem, czy nie chodzi wcześniej o córkę mojej kuzynki, Agnieszkę, ale nie...ale do tematu...moim zdaniem to wstyd, jeśli miasto, które ma lotnisko, nie ma takich meteorologów. Przecież oni mogli równie dobrze doprowadzić do katastrofy podobnej do tej w Smoleńsku. A tak po prostu żal mi Joasi, Olgi...potwornie żal mi Mai, która pewnie raz po raz płacze z tęsknoty...Tak to bywa, jak ktoś popełnia błąd. Trzeba myśleć o konsekwencjach. A ja się nawet dziwię. Na ekranie komputera widziałem dzień wcześniej na tym terenie tworzące się komórki burz. I wiedziałem, że będą gwałtowne. Myślałem tylko, gdzie, kiedy i w kogo, bądź w co uderzą. Jak się okazało, uderzyło w te dwie biedne dziewuszki. I w 30 innych osób.
                        •  
                          Bo właśnie tak czasami wywiera wrażenie sama taka wielka tragedia. Mam harcerki w rodzinie, i choć one przeżyły, Agnieszka i Dominika przeżyły, jedna z nich obozowała, niedaleko Suszka, w Jerzwałdzie i na początku śmiertelnie się bałem, że może o nią chodzi, dopóki nie padło "Olga i Joasia z Łodzi", to jednak wiem, że samej tylko radości nie mogę okazywać, bo Agusia żyje. To byłoby nie fair wobec uczuć rodzin dziewcząt z 59 ŁDH Rodzina, zwłaszcza wobec potwornego bólu, jaki nosi w sobie Maja, siostra Olgi. Tym bardziej, że ja miałem w klasie w średniej szkole również rodzeństwo bliźniaczek(nie moje siostry) i widziałem, jak one są blisko siebie. Tu wzruszenie odebrało mi głos totalnie...bo wiem, co to wszystko znaczy. To jest wydarzenie, wobec którego żaden człowiek, który uważa się za wierzącego chrześcijanina, nie ma prawa przejść obojętnie. Powiem szczerze, miałem łzy w oczach w ten dzień...miałem również łzy w oczach w momencie kiedy wszyscy spotkaliśmy się 1 listopada, właśnie z Agnieszką, córką kuzynki, która była na obozie te 100 km od Suszka. To były łzy radości i wzruszenia. Miałem też łzy wzruszenia w oczach kiedy ks. Tomasz Chrzan, ukochany kapelan moich harcerzy z Bielska-Białej, z ambony podczas Betlejemskiego Światła Pokoju wymieniał Agnieszkę z okazji 18 urodzin...Bo to mogło być inaczej...mogło jej już z nami po prostu nie być...a jest...cieszy nas...raduje...zdobywa świat...studiuje...iberystykę w Katowicach...Tak więc ta tragedia uczy również wdzięczności za tych, co się ma...
                          •  
                            No to już są naprawdę jaja i ktoś, komu takie bydlę zwiało powinien za to mocno odpowiedzieć.
                            •  
                              Powiem w ten sposób. Pan Boniek, mówiąc "easy" albo lekceważy rangę imprezy, albo wręcz przeciwnie, jest pewny tego, co się dzieje w kadrze. Tylko, że ta pewność swego na takiej imprezie może zgubić. Z resztą niejednego napuszonego pewniaka zgubiła. W ten sposób przerżnęli Euro choćby Niemcy, a kiedyś Mundial Brazylia z niepozornie zapowiadającą się Francją. Jedno jest pewne, impreza niedługo, a kto wygra, wyjdzie w praniu.
                              •  
                                Szczerze mówiąc, Antosia mnie ujęła. Naprawdę ta dziewuszka rozbroiła mnie swoimi słowami, to będzie kiedyś naprawdę wartościowa dziewczyna.