Mariusz Elma

2


Ostatnie komentarze

  •  
    kierownik wyprawy mowil jedno a zespol u gory co innego radia albo nie dzialaly albo czestotliwosc zle ustawiona tak naprawde to doprowadzilo do chaosu ktory zamienil sie w walke o zycie na gorze trzeba podejmowac decyzje szybko w warunkach z najgorszego koszmaru to wszystko zabralo czasu. pogoda pora dnia i bardzo waskie widelki czasowe kto sie w nich nie zmiesci zostaje na gorze na zawsze.
    Maciej Berbeka byl alpinista z ogromnym doswiadczeniem ale z powodu wieku jego sprawnosc nie byla taka jak Adama Bieleckiego z kolei Tomasz Kowalski byl mlody ale nie posiadal duzego doswiadczenia w zdobywaniu gor pow 8000 m ta. Mozna bylo sie zorientowac ze ten sklad jest nierowny ktos bedzie szedl szybciej a ktos zostanie lub wszyscy beda szli wolno. Bielecki i Malek bardzo trafnie ocenili warunki na gorze zachowli trzezwosc umyslu zrozumieli ze jesli beda isc jednym tempem to nie zdaza wrocic ze szczytu a jesli zaczekaja na kolegow chocby kilka minut przy tych warunkach -50 pozniej prawie -60 to zgina wszyscy.. Przekroczyli granice po za ktora juz trudno bylo sie wycowac bo sczyt byl coraz blizej z roznych wzgledow zabraklo jednej osoby kogos z tak duzym autorytetem ktorego posluchaliby wszyscy i ktory powiedzialby nie idziemy jednym tempem to za dlugo trwa i jest juz zbyt niebezpieczne zawracamy
    to nie jest nasz dzien. ta gora bedzie tam dopoki istniec bedzie ziemia ona moze przegrac wiele razy czlowiek przegrywa tylko raz. Kierownictwo tej wyprawy popelnilo blad nie szukajcie winnych wsrod tych ktorzy sie wspinali bo oni robili to najlepiej jak umieli i mogli w tamtych warunkach. Ludzie maja prawo walczyc o wlasne zycie i nikt z nas nie rozstrzygnie tych dylematow moralnych oby nikt juz nie znalazl sie w takiej sytuacji daj Boze.
    •  
      kierownictwo calej ekspedycji K2 prawdopodobnie wiedzialo w chwili podjecia akcji ze nie beda w stanie dotrzec do Tomka, pogoda jest pierwsza w ocenie zejscie z takiej gory jest bardziej niebezpieczne niz zdobycie szczytu traci sie ogromna ilos energii na zdobycie wiec przy schodzeniu czlowiek ma jej naprawde malo kazdy krok okupiony jest ogromnym wysilkiem decydujace sa idywidualne zdolnosci organizmu wydolnosc krazeniowa przy ograniczonym utlenieniu krwi zdolnosc do aklimatyzacji na duzych wysokosciach w skrajnie niskich temperaturach gdzie jest inne cisnienie trzeba bys wytrzymalym nie tylko fizycznie ale i psychicznie to sa wysokosci na ktorych lataja samoloty pasazerskie
      bez chelikoptera ktory bedzie w stanie wzniesc sie na 7000 m szanse znikome jesli zdecydowalby sie wspinac bez helikoptera 2 osoby za malo podroz na bezpieczna wysokosc zajalby tyle czasu ze Tomek moglby umrzec w trakcie niej on tam jest od kilku dni nie wiadomo czy ma tlen i czy jest przytomny a to ma ogromne znaczenie ,3 osoby dalyby rade gdyby mieli ze soba leki i butle z tlenem czyli do bieleckiego i urbanko musialby dolaczyc ktos jeszcze. Nie jestem na miejcu nich ale gdybym mial te umiejetnosci i oraganizm zaryzykowalbym zaponialbym o wszystkim i modlil sie do Boga by dalmi tyle sily ale mi byloby latwiej nie mam rodziny ale to decyzja miedzy zyciem a smiercia trudne jak cholera

      niemniej jednak trzeba pochylic przed chlopakami czola bo to wejscie bylo naprawde niezwykle
      Boze daj nam taki smiglowiec tylko jeden prosze