Tysiące martwych ryb. Plama alkoholu po pożarze magazynu Jim Beam ma 37 km długości

Tysiące martwych ryb. Plama alkoholu po pożarze magazynu Jim Beam ma 37 km długości

Służby ratunkowe stanu Kentucky zmagają się ze skutkami pożaru, do którego doszło 4 lipca w magazynie z beczkami bourbonu Jim Beam. Alkohol przedostał się do rzeki Kentucky. Plama whisky ma ponad 37 km długości.

Trwa akcja ratunkowa na rzekach Kentucky i Ohio. Służby ratunkowe i Departament Energii i Środowiska stanu Kentucky walczą z efektami wycieku, do którego doszło w efekcie pożaru magazynu beczek z bourbonem Jim Beam. Alkohol, który wypłynął ze spalonych 45 tys. beczek, dostał się do rzeki Kentucky, na której powstała trująca plama o długości ponad 37 km. Na nagraniach i zdjęciach z miejsca zdarzenia widać, że plama stanowi śmiertelne zagrożenie dla ryb żyjących w rzece. Służby ratunkowe poinformowały okolicznych mieszkańców, że woda pitna może mieć aromat i posmak zdechłych ryb, ale jej picie nie stanowi zagrożenia dla zdrowia.

Zagrożenie pod kontrolą

Jak informują służby ratunkowe, zagrożenie powinno ustąpić, kiedy plama alkoholu dotrze do rzeki Ohio, do której uchodzi rzeka Kentucky. Wpadając do dużo szerszego akwenu, wyciek powinien się na tyle rozrzedzić, że przestanie zatruwać ryby. Służby koordynujące akcję podały, że dokładne szkody, które wyrządził wyciek, zostaną oszacowane dopiero za kilka tygodni. W obecnych komunikatach powtarzane jest, że zdechły „tysiące ryb”.

Pożar magazynu trwał aż trzy dni, ponieważ strażacy nie mogli używać dużych ilości wody do jego gaszenia. Prowadziłoby to bowiem do zwiększenia wycieku alkoholu zmieszanego z wodą do przepływającej obok rzeki. Zdecydowano więc, że służby w sposób kontrolowany pozwolą na naturalne wypalenie się alkoholu oraz drewna.

Możliwe kary

John Mura, rzecznik prasowy Departamentu Energii i Środowiska stanu Kentucky zapowiedział, że firma Beam Suntory, która jest właścicielem marki Jim Beam, może ponieść kary finansowe w związku z wyciekiem. Jak zapowiada Mura, firma może zapłacić nawet 25 tys. dolarów za każdy dzień trwania akcji ratunkowej.

Nie będzie problemów z dostępnością

Jak informuje właściciel destylarni, pożar w magazynach nie wpłynie na dostępność produktu na rynku. Taka obawa istniała ze względu na czas dojrzewania whisky. W przypadku Jima Beama jest to okres od 4 do 8 lat. Można więc było zakładać, że strata części zapasów z danego rocznika spowodowałaby nagły spadek dostępności trunku w sklepach, a co za tym idzie, wzrost jego ceny. Producent po prostu nie miałby z czego zaspokoić popytu. W przypadku tak dużej destylarni nie powinno być z tym problemu. Jim Beam na terenie całego stanu posiada 126 podobnych magazynów, w których składowane jest około 3,3 mln beczek z bourbonem. Biorąc pod uwagę całe zbiory straty spowodowane pożarem, to tylko 1,4 proc. całkowitych zapasów.

Mimo że straty szacowane są na setki milionów dolarów, to producent zapewnił, że magazyny były ubezpieczone także na wypadek pożaru. Jak poinformowała rzeczniczka prasowa firmy, pożar przetrwało kilka beczek, ale alkohol, który się w nich znajduje, nie będzie się nadawał do spożycia.

Setki butelek z jednej beczki

Jak podaje Bloomberg, z jednej beczki wytwarza się od 150 do 210 butelek alkoholu. Ceny trunku wahają się od 15 do 35 dolarów. Straty, które poniesiono w efekcie pożaru, mogą sięgać od 90 do 300 mln dolarów. Rzeczniczka prasowa powiedziała jednak, że zapasy, które spłonęły, to bardzo młoda whisky, więc straty są niższe od szacowanych.

Czytaj także:
Spłonęło 45 tysięcy beczek bourbonu Jim Beam. Straty mogą sięgać setek milionów dolarów

Czytaj także

 1

Czytaj także