Czy to koniec Boeinga 737 Max? Firma twierdzi, że może wstrzymać produkcję

Czy to koniec Boeinga 737 Max? Firma twierdzi, że może wstrzymać produkcję

Boeing 737 Max
Boeing 737 Max / Źródło: Shutterstock / VanderWolf Images
Jeśli uziemienie modelu 737 Max potrwa dłużej, Boeing może wstrzymać lub całkowicie zakończyć jego produkcję – twierdzą przedstawiciele producenta. Czy to koniec wadliwego modelu?

Boeing przedstawił wyniki finansowe za drugi kwartał 2019 roku. Wynika z nich, że firma zanotowała największą w historii stratę, która wyniosła 3,4 mld dolarów. Głównym powodem tak słabego wyniku jest uziemienie modelu 737 Max, który mimo to, jest ciągle produkowany.

Ograniczą lub zakończą produkcję

Dennis Muilenburg, prezes Boeinga nadal wierzy, że ponowna certyfikacja modelu 737 Max nastąpi do końca października tego roku. Na początku roku mówiono już o terminie lipcowym, ale pewne jest, że jest on nierealny. Cała flota Boeingów 737 Max została uziemiona w marcu, kiedy to doszło do katastrofy maszyny Ethiopian Airlines, na której pokładzie znajdowało się 157 osób. Nikt nie przeżył wypadku. Był to drugi Boeing 737 Max, który rozbił się w ciągu pięciu miesięcy. Do pierwszej katastrofy doszło w październiku 2018 roku w Indonezji. W wyniku katastrofy rejsu linii Lion Air zginęło 189 osób. Po drugiej z katastrof urzędy zajmujące się bezpieczeństwem lotów postanowiły uziemić wszystkie samoloty tego typu.

Poszukują rozwiązania

Boeing cały czas pracuje nad naprawieniem nieprawidłowości wykrytych w modelu 737 Max. Jak wykazały badania katastrof dwóch Boeingów, do których doszło w Etiopii i Indonezji, przyczyną wypadków były błędy w systemie Maneuvering Characteristics Augmentation System (MCAS). Informację potwierdziły władze Boeinga, a zaraz po tym rozpoczęły prace nad aktualizacją oprogramowania. W trakcie śledztwa znaleziono również inne nieprawidłowości w modelu. Firma poinformowała, że przeprowadziła już 225 lotów w symulatorach w celu przetestowania nowej wersji systemu MCAS.

Problemy finansowe

Po katastrofach i uziemieniu, które było ich skutkiem, Boeing ograniczył produkcję modelu 737 Max z 52 do 42 sztuk miesięcznie. - poinformował prezes firmy. W związku z tym producent ponosi dużo wyższe koszty dostawy części niezbędnych do produkcji samolotów. Umowy z dostawcami zakładały bowiem, że im więcej części zostanie zamówionych, tym niższa będzie cena za sztukę. Boeing nie dość, że stracił potencjalnych kupców na samoloty, to jeszcze ich produkcja stała się dla firmy dużo droższa. W związku z tym produkcja stanęła na granicy opłacalności, a wyniki finansowe producenta zanurkowały do historycznie niskiego poziomu.

Pozew pilotów

Wcześniej w tym roku ponad 400 pilotów wytoczyło Boeingowi proces zbiorowy za „bezprecedensową akcję zatajania wad konstrukcyjnych modelu 737 Max”. Jest to pierwszy tego typu proces. Do tej pory, odszkodowania od amerykańskiego producenta domagały się linie lotnicze. Norwegian Air wygrał proces, w którym linie domagały się wypłacenia zadośćuczynienia za brak możliwości korzystania ze swojej floty Boeingów 737 Max.

Proces, który wytoczyli producentowi piloci, ma doprowadzić do wypłacenia odszkodowania za straty finansowe, które wynikają z zawieszenia lotów samolotami 737 Max, a także za uszczerbek na zdrowiu psychicznym, który ponieśli piloci ze względu na zatajanie przed nimi, że latają niebezpiecznymi maszynami. Pozew został złożony przez kapitana, który postanowił pozostać anonimowy. Twierdzi on, że wraz z innymi pilotami, ponosił i dalej ponosi duże straty finansowe wynikające z uziemienia Boeingów.

Czytaj także:
Jedna z popularnych linii lotniczych zmienia oznaczenia Boeingów 737 Max. Nie chce, aby kojarzyły się z katastrofami
Czytaj także:
Kolejny groźny błąd w oprogramowaniu Boeingów 737 Max. Problemy z samolotem trwają

Źródło: BBC

Czytaj także

 1
  • I tak kończy się fascynująca historia ostatnich 20 lat firmy Boeing.
    Kierownictwo tej firmy - czytaj: osoby bez znajomości inżynierii lotniczej - początkowo nieśmiało, a potem coraz bardziej bezczelnie zaczęło domagać się od inżynierów i kontrolerów jakości fałszowania dokumentacji. Oporni byli szykanowani. Odmawiano im awansu, pracy nad nowymi projektami lub  zwalniano ich z pracy.
    Przykro, że za ewidentnie szkodliwą politykę kierownictwa, konsekwencje poniosą pracownicy którzy mieli uzasadnione prawo do dumy ze swojej pracy.

    Czytaj także