Polski skoczek kończy karierę. Opowiedział o realiach panujących w kadrze

Polski skoczek kończy karierę. Opowiedział o realiach panujących w kadrze

Przemysław Kantyka
Przemysław Kantyka / Źródło: Newspix.pl / Rafał Oleksiewicz
Chociaż Kamil Stoch, Dawid Kubacki i pozostali czołowi polscy zawodnicy odnoszą sukcesy, to sytuacja na zapleczu kadry nie wygląda kolorowo. Opowiedział o tym Przemysław Kantyka, który postanowił zakończyć karierę sportową.

Krzysztof Miętus, Krzysztof Biegun, a teraz Przemysław Kantyka. 22-latek dołączył do grona zawodników, którzy kończą karierę pomimo młodego wieku. Reprezentant klubu LKS Klimczok Bystra nie zaliczy tego sezonu do udanych. Tylko raz wystąpił w zawodach Pucharu Świata, zajmując 48. miejsce w Zakopanem. Cztery lata wcześniej zajął 10. miejsce na mistrzostwach świata juniorów. Po raz ostatni pojawi się na skoczni podczas zawodów Pucharu Kontynentalnego w Czajkowskim, które zostaną rozegrane w najbliższy weekend.

„Jeden z trudniejszych momentów”

Pytany o powody swojej decyzji Kantyka przyznał, że wpływ na to miało wiele czynników. – Między innymi problemy psychiczne, finansowe, a także zdrowotne. Nie wiem, czy byłbym w stanie dać z siebie wszystko w przygotowaniach do następnego sezonu, bo w tym dałem ponad swoje możliwości i nie wyszło to po mojej myśli – powiedział 22-latek w rozmowie z WP Sportowe Fakty. – Już w zeszłym roku, po sezonie zimowym, miałem podjąć tę decyzję, ale za namową dziewczyny postanowiłem dać sobie jeszcze jedną szansę. Lato było całkiem dobre, ale zima poszła kompletnie nie po mojej myśli – dodał.

Skoczek przyznał, że ostatnie starty były możliwe dzięki wsparciu ojca. Wyjaśnił, że w kadrze B trudno skupić się wyłącznie na treningach ze względu na brak pomocy finansowej. – Mamy zapewnione wyjazdy, ubrania czy sprzęt, czyli podstawowe rzeczy dla sportowca, ale nie mamy nic na życie. A kiedy na przykład trzeba dojechać na trening, musisz już płacić za paliwo z własnej kieszeni – podkreślił Kantyka. Dodał, że skoczkowie jeszcze przed sezonem dostali informacje o pojawieniu się sponsora. Mieli też zakładać własną działalność, by wystawiać faktury. – Założyłem firmę po czym okazało się, że tego sponsora nie będzie. Nie miałem oszczędności, a przecież za coś trzeba żyć. Na dodatek dostałem ZUS do zapłaty. To był dla mnie jeden z trudniejszych momentów – podsumował.

Czytaj także:
Małysz przeciw homofobii w sporcie: Wśród sportowców są ludzie o różnej orientacji

Czytaj także

 2
  • Skoki narciarskie są sportem dla facetów z jajami, chociaż są wyjątki w rodzaju Małysza), a nie dla pederastów.
    • Może w PZN powinno być mniej działaczy to by się pieniądze znalazły dla kadry B i młodzieży? Bez zaplecza i wyników to nawet działacze odczują brak kasy za jakiś czas. Piłują gałąź na której siedzą a później będą płakać.