Medalistka olimpijska zdecydowana na eutanazję. "Na razie korzystam z każdej chwili"

Medalistka olimpijska zdecydowana na eutanazję. "Na razie korzystam z każdej chwili"

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Marieke Vervoort
Marieke Vervoort / Źródło: Twitter / ‏@Wielemie
Paraolimpijka Marieke Vervoort, która cierpi na nieuleczalną chorobę zwyrodnieniową, podtrzymała swoją decyzję o poddaniu się eutanazji. Zaprzeczyła jednak, by miała zamiar się jej poddać tuż po zakończeniu igrzysk. Na paraolimpiadzie w Rio w sobotę Belgijka zdobyła srebrny medal w wyścigu na 400 metrów na wózkach, po czym zakończyła karierę.

W rozmowie z dziennikarzami Vertvoort przyznała, że już w 2008 roku podpisała niezbędne dokumenty. Jeszcze przed Igrzyskami w mediach pojawiły się doniesienia, że Belgijka może zdecydować się na eutanazję tuż po występie w Rio. W ostatnich dniach plotki odżyły. Sportsmenka postanowiła odnieść się do nich na konferencji prasowej.

– Wydaje mi się, że nastąpiła wielka pomyłka w tym, co przekazuje prasa w Belgii – powiedziała w niedzielę dziennikarzom. – Na razie nie biorę tego w ogóle pod uwagę. Kiedy nadejdzie czas, gdy będę miała więcej złych, niż dobrych dni – wtedy skorzystam z mojego pozwolenia na eutanazję. Ale ten czas jeszcze nie nadszedł – podkreśliła. Jednocześnie potwierdziła decyzję o końcu kariery.  – To prawda, że były to moje ostatnie zawody i że papiery dotyczące eutanazji mam gotowe od 2008 roku, ale nie chcę umierać już teraz. Korzystam z każdej chwili – podkreśliła.

Na razie Vertvoort angażuje się mocno w kampanię na rzecz eutanazji, która w jej kraju jest legalna. Olimpijka w wywiadzie dla "Guardiana" przyznała, że fakt, iż posiada swoje papiery – zgodę na poddanie się eutanazji – daje jej poczucie kontroli nad własnym życiem i nadzieję. – Gdybym nie miała tych papierów, popełniłabym samobójstwo. Gdy ludzie wyrażają wolę przeprowadzenia eutanazji, nie oznacza to, że muszą umrzeć dwa tygodnie później. Ja swoje papiery podpisałam w 2008 roku. Teraz jest 2016, a ja właśnie zdobyłam srebrny medal – zaznaczyła.

Co rok gorzej

Vertvoort opowiedziała także o postępującej chorobie, na którą cierpi od 15 roku życia. – Co roku jest gorzej – mówiła. – Jeszcze rok temu byłam w stanie malować. Obecnie jest to niemożliwe. Widzę w 20 proc. Co będzie dalej? Jestem naprawdę przerażona – przyznała. Jak wyjasniła, w jej przypadku możliwe jest nagłe pogorszenie się stanu zdrowia. – Teraz czuję się dobrze. Za pół godziny może się okazać, że będę strasznie cierpiała – mówiła. Mimo tego kobieta wciąż snuje plany na przyszłość. Ma zamiar m.in. skoczyć ze spadochronem, przelecieć się F-16, otworzyć muzeum oraz wciąż udział w wyścigu samochodowym.

"Sport to jedyny sens mojego życia"

– Sport to jedyny sens mojego życia – mówiła przed igrzyskami w wywiadzie dla "Le Parisien" Vervoort. Wyjaśniła, że z trudem przychodzi jej łączenie treningów z walką z chorobą. – Codziennie odczuwam ból. Czasem nie mogę zasnąć w nocy, potem budzę się po dziesięciu minutach snu i muszę trenować – opisywała swoje trudy w rozmowie z RTL.

W wywiadzie dla "Le Parisien" Vervoort ujawniła nawet, jak miałby wyglądać jej pogrzeb. "Żadnego kościoła. Wyobrażam sobie, że wszyscy popijają szampana i mnie wspominają" – mówiła.

Czytaj także

 2
  • Kaligula IP
    każdy ma prawo do godnej śmierci......bez wycia i walenia pod siebie.....latami......i nic nikomu do tego......szkoda że takim ludziom często nie można pomóc......to wielka strata dla nas wszystkich......
    • Ubezpieczony ? IP
      Co w tym nadzwyczajnego.W Polsce ZUS i NFZ oraz ich machina (orzecznicy ,sądy pracy i biegli przez nie powoływani) już od kilku lat dobijają chorych i niepełnosprawnych. Wyniki badań, sugestie lekarzy prowadzących mają za nic. Kierują do pracy, której nie ma lub medycyna pracy nie zezwala na jej podjęcie.
      Jak wobec tego nazwać sytuację takich osób, jak nie eutanazją .

      Czytaj także