Bokser Adam Kownacki dla „Wprost”: Chcę być pierwszym polskim mistrzem świata

Bokser Adam Kownacki dla „Wprost”: Chcę być pierwszym polskim mistrzem świata

Adam "Babyface" Kownacki w pojedynku z Joshuą Tufte
Adam "Babyface" Kownacki w pojedynku z Joshuą Tufte / Źródło: Newspix.pl
– Kiedy wygrałem dwie duże walki, usiedliśmy z żoną i zaczęliśmy myśleć, co robić: czy mam walczyć, czy pracować na budowie. Żona powiedziała, że we mnie wierzy, żebym szedł w boks, bo kiedyś będę mistrzem świata – mówi Adam Kownacki, który w tę sobotę zmierzy się na Brooklynie z Charlesem Martinem, byłym mistrzem świata federacji IBF w wadze ciężkiej.

Szymon Krawiec: Jak chłopak z Łomży znalazł się w Stanach?

Adam Kownacki: Dokładnie to chłopak z Konarzyc, małej wioski kilka kilometrów od centrum Łomży. W Stanach znalazłem się w wieku 7 lat. Skończyłem chodzić do przedszkola i jeszcze przed wakacjami i pójściem do polskiej podstawówki wyjechaliśmy z rodzicami do Stanów. Wylądowaliśmy na Greenpoincie.

Jak wspominasz tamten czas?

Było ciężko. W Stanach mieliśmy wprawdzie jakąś rodzinę: od lat mieszkała tutaj moja ciocia z wujkiem, ale wiadomo, że każdy musi radzić sobie sam. Mój tata w Polsce był piekarzem, więc w Stanach znalazł od razu pracę w piekarni. Moja mama zajmowała się sprzątaniem.

Ty poszedłeś do szkoły.

I to od razu do drugiej klasy podstawówki, bo byłem już za stary na pierwszą klasę w amerykańskim systemie edukacji. Na początku w szkole nie było łatwo. Wiesz, jesteś nowy na ulicy, nowy w szkole. Wszyscy na ciebie dziwnie patrzą. A ja byłem dosyć grubym dzieciakiem. Zresztą zawsze dużo ważyłem. Sam wiesz. Były jakieś głupie docinki, przezwiska.

To dostawali w nos.

Jakieś tam bójki były, ale starałem się w nie nie wchodzić. Nie chciałem problemów.

Twój angielski nie był dla Ciebie problemem?

Wtedy na Greenpoincie mogłeś się poczuć jak w małej Polsce. Polskie sklepy, polskie restauracje, polski było słychać cały czas na ulicy, więc nie musiałem znać angielskiego, żeby zrobić zakupy czy zapytać kogoś o drogę. Ale w szkole był już potrzebny. Angielskiego uczyłem się z telewizora. Oglądałem Power Rangers, taki serial dla dzieciaków w oryginalnej wersji z polskimi napisami. No a później już nauka w szkole.

Pani pytała w podstawówce, kim chcesz być w przyszłości, a ty odpowiedziałeś, że bokserem?

Przed boksem miałem jeszcze krótki epizod z karate. Jeszcze jak byłem w Polsce to oglądałem z dziadkiem filmy z Brucem Lee czy Van Dammem. Imponowało mi to. Już wtedy po głowie chodziły mi jakieś sporty walki. Boksem zaraziło mnie moich trzech kuzynów. Pamiętam, że mieli takie stare rękawice bokserskie. W środku nie były wypchane gąbką, ani pianką, tylko końskim włosiem. Zakładali mi te rękawice i uczyli pierwszych ciosów, żebym umiał się obronić, jak ktoś mnie zaczepi.

Treningi zacząłeś już w Stanach.

Tak, na pierwsze treningi zabierał mnie mój kuzyn Tomek. Znalazł salę treningową i ciągnął mnie ze sobą wtorek, czwartek sobota. Ale po pół roku zrezygnował, a ja zostałem i trenowałem już sam.

Ale z boksu utrzymywać się nie mogłeś.

Jak skończyłem szkołę, poszedłem do pracy na budowie w Nowym Jorku. To była ciężka praca. Wyburzaliśmy stare szkoły i na ich miejsce stawialiśmy nowe budynki. Tak przepracowałem 2-3 lata.

I po pracy na trening?

Na trening chodziło się przed pracą. Wstawałem, jadłem śniadanie, o 10 rano byłem na treningu, wracałem do domu jadłem obiad i pracę zaczynałem o 15.

Tak późno?

Wyburzaliśmy przecież szkoły, w których były jeszcze prowadzone zajęcia. Musieliśmy czekać aż skończą się lekcje, wszyscy opuszczą budynek i dopiero wtedy mogliśmy zaczynać pracę. Zaczynaliśmy o 15, kończyliśmy o północy. I tak codziennie, 5 dni w tygodniu po 9 godzin.

Kiedy zdecydowałeś się przestawić z budowlanki na boks?

Kiedy wygrałem dwie duże walki, usiedliśmy z żoną i zaczęliśmy myśleć co robić: czy mam walczyć, czy pracować na budowie. Żona powiedziała, że we mnie wierzy, żebym szedł w boks, bo kiedyś będę mistrzem świata.

Twój American Dream już się spełnił?

Powoli się spełnia, ale jeszcze trochę zostało. Chcę być pierwszym polskim mistrzem świata. Jak zdobędę ten tytuł, to powiem, że American Dream się spełnił.

Okładka tygodnika WPROST: 36/2018
Cały wywiad opublikowany jest w 36/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • Ja też chcę Adam ,ale co z tego? W końcu przyjdzie murzyn i obije łeb .

    Czytaj także