Kobayashi bezkonkurencyjny w Innsbrucku. Żyła nie wystąpił w drugiej serii

Kobayashi bezkonkurencyjny w Innsbrucku. Żyła nie wystąpił w drugiej serii

Ryoyu Kobayashi
Ryoyu Kobayashi / Źródło: Newspix.pl / ZUMA
Ryoyu Kobayashi udowodnił, ze jest murowanym kandydatem do zwycięstwa w Turnieju Czterech Skoczni. Japończyk wygrał trzeci konkurs w cyklu i jest liderem imprezy. Ze słabej strony zaprezentował się Piotr Żyła, który nie zakwalifikował się do drugiej serii.

Turniej Czterech Skoczni rządzi się swoimi prawami, a rywalizacja w Innsbrucku nie zawsze przebiega zgodnie z oczekiwaniami zawodników. Podczas piątkowych zawodów skoczkom szczególnie dawał się we znaki mocny wiatr. W pierwszej serii konkursu zaprezentowało się pięciu Polaków. Zawiódł Piotr Żyła, który znacznie obniżył loty, a po skoku na 113,5 m nie zdołał zakwalifikować się do drugiej części zmagań. Podobny los spotkał Jakuba Wolnego.

Udało się za to awansować Stefanowi Huli, który poszybował na 120 metr. Nie zawiedli nasi lidery. Dawid Kubacki skoczył 130 m i po pierwszej serii uplasował się na 10. miejscu. Lepiej poradził sobie Kamil Stoch, któremu skok na odległość 126,5 m pozwolił zająć 7. miejsce. Bezkonkurencyjny był Ryoyu Kobayashi, którego skok na 136,5 m był zdecydowanie najdłuższą odległością pierwszej serii. Za rewelacyjnym Japończykiem uplasowali się Stefan Kraft i Andreas Stjernen.

Hula w drugiej serii nie poprawił swojego miejsca, a po skoku na 112 m był ostatecznie 30. O lepszą lokatę nie udało się także zawalczyć Dawidowi Kubackiemu, który skoczył 116 m i zakończył konkurs na 18 miejscu. Nie zawiódł jednak Kamil Stoch. Orzeł z Zębu poszybował na 131 metr i zajął 5 miejsce.

Walkę o drugie miejsce w konkursie stoczyli Kraft i Stjernen. Lepszy okazał się Austriak, który udowodnił, że słaby występ w poprzednim konkursie był jedynie wypadkiem przy pracy. Kobayashi, który nie ma ostatnio sobie równych, wygrał po tym, jak w drugiej serii skoczył 131 m.

W klasyfikacji generalnej TCS prowadzi Japończyk. Na dalszych pozycjach znajdują się Markus Eisenbichler oraz Andreas Stjernen. Kamil Stoch jest 4. i traci do Norwega 15,3 p.

Czytaj także:
Błaszczykowski rozwiązał kontrakt z Wolsfburgiem. Nie dołączy do Wisły Kraków?

Czytaj także

 0