Piłkarz zwolniony z więzienia. W ojczyźnie groziły mu tortury

Piłkarz zwolniony z więzienia. W ojczyźnie groziły mu tortury

Więzienie, zdj. ilustracyjne
Więzienie, zdj. ilustracyjne / Źródło: Fotolia / lettas
Hakeem al-Araibi dał się poznać jako zagorzały krytyk władz w ojczystym Bahrajnie. By uniknąć konsekwencji głoszenia wywrotowych poglądów uciekł do Australii. Na tym nie koniec przygód piłkarza, który podczas podróży poślubnej trafił do więzienia.

Hakeem al-Araibi w 2014 roku przeprowadził się do Australii, gdzie otrzymał azyl polityczny. 25-letni piłkarz ze statusem uchodźcy reprezentuje barwy klubu Pascoe Vale FC, który swoje mecze rozgrywa w Melbourne. Zawodnik, który uciekł z Bahrajnu, zapewne chciałby jak najszybciej zapomnieć o swojej ojczyźnie. Jego antyrządowe poglądy nie podobają się władzy, która zawiadomiła Interpol o poszukiwaniach al-Araibiego. Komunikat został poważnie potraktowany przez władze w Tajlandii. Piłkarz trafił do aresztu w listopadzie po tym, jak udał się do Bangkoku na podróż poślubną. Oskarżono go o niszczenie posterunku policji i skazano na 10 lat więzienia. Od początku podtrzymywał, że jest niewinny.

Tortury za krytykę władz

Jak podaje BBC, po stronie piłkarza stanęli jego koledzy „z branży”, w tym Didier Drogba oraz Jamie Vardy. Uwolnienia zawodnika domagały się także zarówno rząd australijski jak i  oraz Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Naciski na władze Tajlandii były o tyle istotne, że w przypadku ekstradycji zawodnika do Bahrajnu, groziły mu poważniejsze konsekwencje niż areszt. Obrońcy praw człowieka podkreślają, że w ojczyźnie 25-latka za krytykę władz nieposłusznego obywatela mogą spotkać... tortury.

O zakończenie postępowania przeciwko al-Araibiemu wnioskował tajlandzki prokurator generalny. Powołał się on na oświadczenie władz Bahrajnu, które ogłosiły, że już nie chcą ekstradycji piłkarza. Jednocześnie MSZ tego kraju podkreślił, że „Królestwo Bahrajnu potwierdza swoje prawo do podjęcia wszelkich niezbędnych działań prawnych przeciwko panu al-Araibiemu". Przedstawiciele resortu dodali, że wyrok wydany przez tamtejszy wymiar sprawiedliwości i skazujący 25-latka wciąż jest aktualny.

Co ciekawe, władze Bahrajnu ani słowem nie wspomniały o tym, że piłkarz krytykował tamtejsze władze. Podkreślono, że al-Araibi został skazany przez niezależne sądownictwo za „poważną przemoc i przestępczość niezwiązaną z wyrażaniem opinii”. Jednocześnie urzędnicy przekazali, że 25-latek może wrócić do ojczyzny i wówczas odwołać się od wyroku. Zagwarantowali, że nie grozi mu tam żadne niebezpieczeństwo. Prawdopodobnie piłkarz nie skorzysta ze „szczodrej oferty” swoich rodaków. BBC poinformowało, że al-Araibi zamierza wrócić do Australii.

Czytaj także:
Oglądasz Ligę Mistrzów? Sprawdź się w naszym quizie!
Czytaj także:
Uchodźca nie został wpuszczony do Australii. Dostał nagrodę dla… Australijczyków

Czytaj także

 0