U polskiego siatkarza wykryto guza. Zbiera pieniądze na terapię

U polskiego siatkarza wykryto guza. Zbiera pieniądze na terapię

Jakub Procanin
Jakub Procanin / Źródło: Instagram / proca20
Jakub Procanin od kilku lat gra w siatkówkę, a ciężka praca zaowocowała możliwością gry na zapleczu PlusLigi. Wówczas kariera 22-latka uległa załamaniu, ponieważ wykryto u niego guza w ręce. Siatkarzowi grozi amputacja, której ten za wszelką cenę chce uniknąć, poddając się kosztownej terapii w Monachium.

Jakub Procanin opisał swoją historię na portalu siepomaga.pl, gdzie ruszyła zbiórka pieniędzy na jego leczenie. Mieszkający w Jaśle siatkarz już mając 15 lat zaczął uskarżać się na ból w lewym łokciu. Objawy przybrały na sile wówczas, gdy zawodnik miał grać w II lidze. „Ręka nie wytrzymywała, zdarzało się, że niemal mdlałem z bólu. Wysłano mnie na badania. Przez pół roku jeździłem po różnych lekarzach, szukając przyczyny mojego cierpienia. Była rehabilitacja, USG, rezonans. W pewnym momencie w miejsce bólu podano mi zastrzyk ze sterydem, który uruchomił lawinę nieszczęść” – napisał 22-latek.

„Choroba nie daje możliwości rewanżu”

Sportowiec wyjaśnił, że po pół roku guz był już widoczny gołym okiem, a badania histopatologiczne wykazały, że był to mięsak maziówkowy, czyli innymi słowy nowotwór. Procanin przeszedł chemioterapię, radioterapię oraz operację. Gdy wydawało się, że sytuacja jest opanowana, guz znowu się pojawił. „Usłyszałem słowa, które przenikają do szpiku kości. Wznowa… Każdy, kto kiedykolwiek miał do czynienia z nowotworem, boi się tego słowa najbardziej na świecie. Tym razem nie ma już mowy o chemioterapii. Jedynym rozwiązaniem, powtarzanym jak mantra przez polskich lekarzy, jest amputacja ręki” – napisał 22-latek. „A ja bardzo lubię tę rękę. Mimo że jest już mocno poprzecinana bliznami i ma wycięty bardzo duży kawałek mięśnia” – dodał.

Pomimo trudnej diagnozy Procanin nie traci nadziei. Szansą na efektywne leczenie i uratowanie ręki jest nowoczesna metoda nazywana protonoterapią, którą stosują lekarze z kliniki w Monachium. Taka terapia jest jednak kosztowna, w związku z czym uruchomiono internetową zbiórkę. Darczyńcy do godz. 15 w środę wpłacili już niemal 63 tys. zł, co wciąż stanowi mniej niż połowę potrzebnej kwoty.

„W siatkówce jest tak, że można przegrać 2 sety i nadal mieć szansę na wygraną. W przypadku walki z rakiem pierwszy przegrany set kończy grę. Choroba nie daje możliwości rewanżu. Zamyka rozdział, odprowadza na cmentarz” – napisał 22-latek. „Mam właśnie piłkę meczową w górze i wierzę, że to jeszcze nie jest mój czas, a nowoczesna medycyna pozwoli uratować rękę. Bez Was to się jednak nie uda” – podsumował.

Czytaj także:
Kubiak zawieszony przez PZPS. To kara za wypowiedzi o Irańczykach

Źródło: siepomaga.pl

Czytaj także

 0