Z nieba do piekła! Piast przegrał wygrany mecz i odpadł z eliminacji do LM

Z nieba do piekła! Piast przegrał wygrany mecz i odpadł z eliminacji do LM

Mecz Piasta Gliwice z BATE Borysów
Mecz Piasta Gliwice z BATE Borysów / Źródło: Newspix.pl / Marcin Pirga
Kilka minut dzieliło Piast Gliwice od awansu do kolejnej rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. Fatalne błędy w defensywie sprawiły jednak, że podopieczni Waldemara Fornalika stracili dwie bramki i pożegnali się z marzeniami o grze w prestiżowych rozgrywkach.

Chociaż Piast wywiózł z Białorusi korzystny remis, to przed rewanżem to BATE Borysów było faworytem. Podopieczni Aleksieja Bahy mają doświadczenie gry w europejskich pucharach i wiedzą, jak radzić sobie pod presją w rewanżach rozgrywanych na wyjeździe. Mistrz Polski z kolei miał szansę na przejście do historii. Jeszcze nigdy ekipa z Gliwic nie wygrała dwumeczu na tym poziomie, a awans do drugiej rundy eliminacji do Ligi Mistrzów byłby dużym sukcesem.

Czerwiński błędy naprawił bramką

BATE od początku spotkania wyszedł wysokim pressingiem. Podopieczni Bahy nie dawali Piastowi wiele miejsca do rozgrywania, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie. Swoich kolegów długimi podaniami szukał Patryk Dziczek, ale rywale dobrze ustawiali się w defensywie. Nerwowo grał Jakub Czerwiński, który najpierw po błędzie w przyjęciu niemal sprezentował piłkę rywalom przed własnym polem karnym, a później wybijał piłkę głową przed nadbiegających rywali. Były gracz Legii Warszawa szybko się jednak zrehabilitował, zamieniając w 21. minucie świetne dośrodkowanie Joela Valencii na bramkę.

Po strzeleniu bramki Piast nie cofnął się do obrony, a BATE stroniło od szarż i zmasowanych ataków. Mistrz Polski miał za to okazje do podwyższenia. Groźnie było w 42. minucie, kiedy to Valencia wyprowadzając kontrę zagrał do Hateley'a, a ten do Parzyszka. Napastnik Piasta uderzał zza pola karnego, ale piłka po rykoszecie przeleciała obok bramki. Chwilę później przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzał Czerwiński, ale tym razem bramkarz BATE pewnie wyłapał jego strzał. Do szatni podopieczni Fornalika schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.

Fatalny błąd bramkarza

Mistrzowie Polski wyszli na drugą połowę z przeświadczeniem, że nie ma sensu bronić jednobramkowej przewagi. Piast grał uważnie w obronie, ale jednocześnie nie dał się spychać do głębokiej defensywy i co jakiś czas nękał obronę rywali atakami. Piłkarze z Gliwic wprawdzie nie rozgrywali koncertowego spotkania, ale trzeba przyznać, że BATE nie postawiło wysoko poprzeczki. W akcjach mistrza Białorusi brakowało składności i skuteczności, a poziom prezentowany przez graczy daleko odbiegał od tego, co pokazywali w poprzednich edycjach europejskich pucharów.

Nie oznacza to jednak, że podopieczni Bahy nie mieli swoich okazji. Nerwowo w polu karnym Piasta zrobiło się w 61. minucie, kiedy Skawysz dobrze przyjął piłkę w szesnastce, uwolnił się spod opieki Koruna i oddał strzał. Na szczęście dla mistrzów Polskich piłka przeleciała minimalnie obok bramki. Gdy wydawało się, że BATE już nie zagrozi Piastowi, w 81. minucie ziścił się najgorszy scenariusz. Milic otrzymał długą piłkę, Plach próbował interweniować, ale sfaulował rywala i sprowokował rzut karny. Jedenastkę na bramkę zamienił Moukam, doprowadzając tym samym do remisu w spotkaniu oraz dwumeczu.

Na kilka minut przed końcem spotkania kibice zaczęli zastanawiać się, czy Piast wytrzyma fizycznie ewentualną dogrywkę. Te rozmyślania przerwali rywale, a konkretnie Wołkow, który w 87. minucie wykorzystał dośrodkowanie Stasewicza i umieścił piłkę w bramce mistrza Polski. Tym samym podopieczni Waldemara Fornalika stracili w ciągu kilku minut dwie bramki i pożegnali się z marzeniami o walce o Ligę Mistrzów.

Czytaj także:
Fifa 2020. Juventus zmieni nazwę na Piemonte Calcio. PES wykupił też licencję MU i Bayernu

Czytaj także

 0