Petarda niemal trafiła bramkarza. Gryf Wejherowo nie bierze odpowiedzialności za kibiców

Petarda niemal trafiła bramkarza. Gryf Wejherowo nie bierze odpowiedzialności za kibiców

Zlatan Alomerovic podczas meczu z Gryfem
Zlatan Alomerovic podczas meczu z Gryfem / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Radtke
Lechia Gdańsk pokonała Gryf Wejherowo i zagra w kolejnej rundzie Pucharu Polski. Wydarzenia sportowe zeszły na drugi plan po tym, jak w skandaliczny sposób zaczęli zachowywać się kibice gospodarzy. Jedna z wystrzelonych petard niemal trafiła bramkarza Lechii, a arbiter był zmuszony przerwać spotkanie.

Drugoligowy Gryf Wejherowo w 1/32 finału Pucharu Polski trafił na Lechię Gdańsk. Starcie z drużyną z Ekstraklasy to nie tylko okazja do sprawdzenia swoich umiejętności, ale również nie lada atrakcja dla kibiców. Tym bardziej, że fani piłki z Wejherowa sympatyzują z Arką Gdynia, która delikatnie powiedziawszy, „nie lubi się” z Lechią. To dało się odczuć już od pierwszych minut spotkania rozgrywanego w Wejherowie.

Gryf nie bierze odpowiedzialności

Gospodarze już w 3. minucie objęli prowadzenie po bramce Maksymiliana Hebela. Dwie minuty później było już 2:0, ponieważ trafienie dołożył Bartosz Gęsior. Gra „żółto-czarnych” napędziła kibiców, którzy najwyraźniej postanowili dać upust swoim emocjom. Zamiast jednak w przepisowy sposób dopingować ulubieńców dziękując im za skuteczną grę, zaczęli używać środków pirotechnicznych. W ruch poszły rakietnice, a kibole wystrzeliwali petardy nawet w stronę boiska. Szczególnie niebezpiecznie zrobiło się w 27. minucie, kiedy to na celowniku znalazł się bramkarz ekipy gości, Zlatan Alomerovic. Serbski zawodnik po chwili uciekł w kierunku środka boiska, a sędzia przerwał mecz.

Spotkanie zostało w końcu wznowione, a do odrabiania strat zabrali się piłkarze z Gdańska. W 53. i 57. minucie drogę do siatki gospodarzy znajdował Maciej Gajos, a wynik spotkania na 3:2 ustalił w 89. minucie Flávio Paixão. Po zakończeniu meczu więcej niż o awansie Lechii do kolejnej rundy mówiło się o skandalu z udziałem kiboli Gryfa. Oświadczenie w sprawie wydały już władze klubu, które „potępiły sposób, w jaki zachowywali się poszczególni kibice”. „W związku z zaistniałą sytuacją zarząd klubu podkreśla, iż dwie godziny przed rozpoczęciem spotkania stadion został oddany pod opiekę profesjonalnej agencji ochrony, która miała za zadanie zadbać o bezpieczeństwo uczestników tego spotkania”– czytamy w komunikacie. Władze Gryfa nie biorą odpowiedzialności za zachowania kibiców i dodają, że zabezpieczono już nagrania z monitoringu. „Osoby, które zostały urażone chuligańskim wybrykiem pragniemy przeprosić oraz zapewnić, że w przyszłości podobne sytuacje nie będą mieć miejsca” – podsumowano.

Komentarz PZPN

Głos w sprawie zabrał także PZPN, odnosząc się również do wydarzeń z meczu Widzewa Łódź ze Śląskiem Wrocław, podczas którego dali o sobie znać kibice z Dolnego Śląska. Związek przekazał, że analizuje już raporty meczowe delegatów oraz sprawozdania sędziów, a sprawą zajmie się komisja dyscyplinarna. „PZPN z pełną stanowczością potępia przejawy agresji i naruszania obowiązującego prawa na trybunach stadionów piłkarskich. Jednocześnie po raz kolejny apeluje o niezbędne wsparcie ze strony administracji państwowej, w celu wyeliminowania chuliganów ze stadionów" – podsumowano.

Czytaj także:
Polski piłkarz może liczyć na wsparcie pięknej partnerki. Dla niego zamieniła Białystok na Florencję

Źródło: WPROST.pl / PZPN, gryfwejherowo.com.pl

Czytaj także

 0

Czytaj także