Manchester United rozgromił Tottenham

Manchester United rozgromił Tottenham

Manchester United lepszy od Tottenhamu (Simon Stacpoole / Newspix.pl ) / Źródło: Newspix.pl
Manchester United pokonał w Londynie Tottenham Hotspur 3:1 w najciekawszym z niedzielnych meczów 27. kolejki ekstraklasy piłkarskiej Anglii. Wojciech Szczęsny broniąc rzut karny walnie przyczynił się do wyjazdowej wygranej Arsenalu z Liverpoolem 2:1.

Piłkarze Tottenhamu walczyli na White Hart Lane o przełamanie złej passy w spotkaniach z Manchesterem United. Nie wygrali z tym przeciwnikiem żadnego z ostatnich 25 spotkań. W lidze pokonali go  poprzednio 19 maja 2001 roku. Gospodarze lepiej prezentowali się w pierwszej połowie niedzielnego starcia, zeszli jednak na przerwę z jednobramkową stratą. Tuż przed końcem tej części gry, po dośrodkowaniu reprezentanta Anglii Ashleya Younga z rzutu rożnego gola strzałem głową zdobył jego rodak Wayne Rooney. Tottenham także zdołał umieścić piłkę w siatce - w 37. minucie uczynił to Emmanuel Adebayor, jednak sędzia nie uznał bramki, dopatrując się zagrania ręką zawodnika z Togo.

W drugiej połowie dwa trafienia w ciągu dziewięciu minut (60. i 69. minuta) zaliczył dla United Young. "Koguty" zdołały odpowiedzieć tylko jednym. Honorową bramkę zdobył tuż przed końcowym gwizdkiem angielski napastnik Jermain Defoe, który kilka minut wcześniej pojawił się na  boisku, zmieniając Adebayora. Bardzo dobre spotkanie w barwach Arsenalu Londyn, który pokonał na  wyjeździe Liverpool FC 2:1 rozegrał w sobotę Wojciech Szczęsny. Postawę Polaka docenił trener "Kanonierów" Francuz Arsene Wenger, który uznał go  i strzelca dwóch bramek Robina van Persie graczem meczu.

W 18. minucie Szczęsny sprokurował jedenastkę, faulując w polu karnym Urugwajczyka Luisa Suareza. Zrehabilitował się jednak chwilę później, najpierw broniąc uderzenie Dirka Kuyta z 11 metrów, a potem także dobitkę Holendra. W dalszej części gry popisał się również kilkoma świetnymi interwencjami, m.in. po strzałach Anglika Jordana Hendersona w  25. i Suareza w 40. minucie. Skapitulował tylko raz, a pokonał go  obrońca "Kanonierów" Laurent Koscielny. Francuz skierował do własnej bramki piłkę po dośrodkowaniu Hendersona. Dwukrotnie Arsenal od straty gola, po strzałach Suareza i Kuyta ratował słupek.

Holender po raz pierwszy skierował piłkę do siatki w 31. minucie uderzeniem głową. Kolejnego gola dołożył w drugiej minucie doliczonego czasu gry po strzale z woleja. To jego 24. i 25. trafienie w tym sezonie. Arsenal jest w tabeli czwarty, a jego przewaga nad piątą Chelsea Londyn wynosi trzy punkty. Liverpool, który zagrał bez narzekającego na  kontuzję uda kapitana Stevena Gerrarda plasuje się obecnie na siódmej pozycji - 39 pkt.

W innym sobotnim meczu lider Premier League Manchester City pokonał na własnym boisku przedostatni Bolton Wanderers 2:0. Gospodarze objęli prowadzenie w 23. minucie, po samobójczym trafieniu islandzkiego obrońcy Gretara Steinssona. Wynik ustalił w drugiej połowie Włoch Mario Balotelli (69. minuta). City pozostają na prowadzeniu (66 pkt), z  dwupunktową przewagą nad drugim Manchesterem United. Siódmej porażki w obecnym sezonie doznała Chelsea Londyn. "The Blues" ulegli na wyjeździe West Bromwich Albion 0:1 i ich strata do lidera wynosi już 20 punktów. Jedyną bramkę strzelił w 82. minucie reprezentant Irlandii Północnej Gareth McAuley. Gospodarze odnieśli trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu.

Hat-trikiem w spotkaniu z Wolverhampton Wanderers popisał się w  niedzielę piłkarz Fulham Londyn i reprezentacji Rosji, która będzie grupowym rywalem biało-czerwonych w mistrzostwach Europy, Paweł Pogrebniak. Jego zespół pokonał przeciwników na własnym boisku aż 5:0. Dwa trafienia dołożył także Amerykanin Clint Dempsey.

eb, pap

Czytaj także

 0