Po operacji Kowalczyk zmaga się z... toaletą

Po operacji Kowalczyk zmaga się z... toaletą

Justyna Kowalczyk (fot. PAP/Bartłomiej Zbrorowski)
Justyna Kowalczyk tydzień po artroskopii prawego kolana przyznała, że leczenie przebiega zgodnie z planem. Okazją do spotkania z mistrzynią olimpijską z Vancouver w biegach narciarskich było podpisanie przez nią nowej umowy sponsorskiej.
- Wszystko idzie w dobrym kierunku. Kiedy zapytałam rano rehabilitanta co mam odpowiedzieć na pytanie odnośnie postępów leczenia, polecił bym powiedziała, że przebiega książkowo. Teraz przede wszystkim się lenię. Ruch jest niewskazany, więc większość czasu spędzam w łóżku. Do tego dochodzą zabiegi rehabilitacyjne oraz odrobina treningu ogólnorozwojowego na zdrowe partie ciała - powiedziała Kowalczyk.

"Bałam się zabiegu"

Problemy z kolanem pojawiły się pod koniec lata ubiegłego roku. Z  dużą siłą ból dał o sobie znać po noworocznym biegu w Oberstdorfie, czwartym etapie Tour de Ski. Chcąc walczyć o Kryształową Kulę, po  konsultacjach z doktorem Robertem Śmigielskim, narciarka z Kasiny Wielkiej stosowała leki przeciwzapalne, a artroskopii poddała się dopiero po zakończeniu cyklu 2011/12. - Choć nie był to skomplikowany zabieg to oczywiście trochę się bałam. Dla sportowca każda ingerencja w jego ciało jest niepokojąca, a ja w  dodatku nigdy wcześniej żadnej operacji nie miałam. Teraz jednak jestem już spokojniejsza. Pracujemy nad tym bym mogła pożegnać się z kulami i  zaczęła biegać - dodała podopieczna Aleksandra Wierietielnego.

Po operacji Kowalczyk zmaga się z... toaletą

Kolejne dni Kowalczyk spędzi w szpitalu, świętami wielkanocnymi będzie już jednak mogła cieszyć się w rodzinnym gronie. Szybko nie  pozbędzie się za to specjalnego opatrunku na kolano. Przygotowania do  kolejnego sezonu chce rozpocząć na początku maja. - Wszystko zależy od postępów leczenia, ale noga prawdopodobnie pozostanie usztywniona jeszcze około trzy tygodnie. Będę miała systematycznie robione badania, dlatego na razie plan treningowy będzie dostosowany do decyzji dr. Śmigielskiego. Sportowiec to taka istota, która się programuje na różne zadania. Wcześniej było nim trenowanie, bieganie. Teraz jest nim rehabilitacja i tyle. Im mniej się człowiek nad tym zastanawia tym lepiej. Zwykła poranna toaleta zajmuje teraz nie  trzy a 30 minut. Staram się zaadoptować do nowej sytuacji, podchodzić do  wszystkiego z poczuciem humoru - przyznała trzykrotna triumfatorka Pucharu Świata.

"Mam szczęście do sponsora"

Po dwóch latach współpracy Kowalczyk podpisała nową umowę sponsorską z Polbankiem EFG. Będzie ona obowiązywała do 30 czerwca 2014 roku. Instytucja ta zdecydowała się wspierać nie tylko najlepszą polską narciarkę, ale także całą kadrę, dlatego stosowną umowę podpisała również z Polskim Związkiem Narciarskim.

- Mam szczęście do sponsora, który mnie zbytnio nie absorbował. Mogłam spokojnie realizować swoje cele sportowe, mogłam spokojnie trenować. Negocjacje nie były trudne. Dla mnie liczyło się przede wszystkim właśnie to, by jak najmniej pracować. I to się udało, dzięki temu będę miała więcej czasu na przygotowania do igrzysk. Doskonałe warunki do  treningów zapewniają mi Polski Związek Narciarski i Ministerstwo Sportu i  Turystki. Sponsor dba przede wszystkim o moją bezpieczną przyszłość. Jestem przekonana, że ta współpraca będzie dosłownie procentowała już po  zakończeniu kariery - powiedziała Kowalczyk.

ja, PAP

Czytaj także

 0