Siostry Radwańskie z szansami na olimpijski medal? Ojciec w nie wierzy

Siostry Radwańskie z szansami na olimpijski medal? Ojciec w nie wierzy

Agnieszka Radwńska (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)
Wierzę, że Isia i Ula mogą coś razem zdziałać w Londynie - mówi ojciec i trener polskich tenisistek, Robert Radwański. Jego zdaniem, na olimpiadzie siostry mogą nawet wywalczyć medal.
Sezon gry na kortach ziemnych to spore wyzwanie, tym bardziej, że jak chyba wszyscy od  dawna wiedzą, mączka nie jest ulubioną nawierzchnią ani Agnieszki, ale nie da się tego ominąć, więc nie ma co marudzić. Trzeba ostro trenować i grać - mówi Robert Radwański. jego zdaniem, dla Agnieszki gra na korcie ziemnym jest o tyle trudniejsza, że ma ona drobną budowę i jest słabsza fizycznie niż wiele innych zawodniczek.

Dodatkowym problemem mogą być bóle pleców, na które skarży się Agnieszka i problem z przemieszczaniem się kości w obrębie stawu barkowego. - To dość typowa sprawa przeciążeniowa i następstwo filigranowej budowy. Do tego dochodzi braku czasu na całkowite zaleczenie, bo gra dużo meczów w turniejach. Dlatego trzeba będzie o  bark dbać, wykonywać dużo ćwiczeń i choćby ograniczyć występy w deblu. Naprawdę nie ma co się "zabijać" w najbliższych tygodniach, bo  prawdziwym celem części sezonu na "ziemi" jest przecież Roland Garros - mówi Radwański.

- Nie mamy za dużo punktów do obrony, więc dobra gra Agnieszki i ciut słabsza innych dziewczyn z czołówki mogą przynieść kolejny awans - szacuje ojciec najlepszej polskiej tenisistki. -  Jednak lepiej jak najwięcej sił zachować na Paryż. Tam jest najwięcej punktów do ugrania. Poza tym w perspektywie i to niezbyt odległej jest też olimpiada - dodaje.

Radwański wierzy, że w Londynie wspólnie mogą wystąpić obie siostry Radwańskie. - Wierzę, że Isia i Ula mogą tam razem coś zdziałać, tym bardziej, że podczas gry w Tourze ciężko jest stworzyć mocne narodowe deble. - Większą szansę medalową upatruję w deblu niż w mikście, tym bardziej, że moje córki zawsze dobrze się dogadywały na korcie, grając razem w parze - mówi ojciec zawodniczek.

is, PAP

Czytaj także

 0