Polskie koszykarki nie zagrają na ME. Trener: niewiele zabrakło

Polskie koszykarki nie zagrają na ME. Trener: niewiele zabrakło

(fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Polska jako jedyny zespół eliminacji mistrzostw Europy koszykarek nie zdołała awansować do finałów z bilansem sześciu zwycięstw i dwóch porażek. - Zabrakło tak niewiele, więc to jasne, że czuję niedosyt - powiedział trener reprezentacji Jacek Winnicki.
Biało-czerwone zajęły w grupie B trzecie miejsce z identycznym bilansem wygranych, jak Czarnogóra i Serbia zespoły, które awansowały do ME Francja 2013. O odpadnięciu Polski decydowały kosze zdobyte w spotkaniach z tymi zespołami (nie zaś różnica zdobytych do straconych z całych eliminacji). Drużyna trenera Jacka Winnickiego miała najgorszy bilans małych punktów - przegrała z Czarnogórą 50:59 oraz Serbią 62:67 i odniosła niższe zwycięstwa: 53:50 z pierwszą z ekip i 76:74 z drugą.

- To była jasna sytuacja - awans równa się zadowolenie, więc oczywiście nie mogę być usatysfakcjonowany. Z drugiej strony cieszy mnie to, że stworzyliśmy zespół, że nie zabrakło determinacji, woli walki. Te dziewczyny dały z siebie wszystko, na co było je stać, że liczyliśmy się w grze do samego końca. Biorąc pod uwagę opinie przed rozpoczęciem eliminacji zrobiliśmy moim zdaniem bardzo dużo, ale to marne pocieszenie, gdy spojrzy się na wynik końcowy - dodał.

W reprezentacji zabrakło w eliminacjach czołowych zawodniczek: środkowej Eweliny Kobryn, która występuje WNBA, skrzydłowych Agnieszki Bibrzyckiej, Magdaleny Leciejewskiej, Darii Mieloszyńskiej (z powodu kłopotów zdrowotnych) oraz rozgrywającej Pauliny Pawlak, która w pierwszym spotkaniu z Estonią, tuż na początku meczu, doznała kontuzji mięśnia łydki wykluczającej ją z kolejnych spotkań.

- Nie mogę niepowodzenia zrzucać na barki tej czy innej nieobecnej koszykarki, choć nie da się ukryć, że splot różnych okoliczności, włączając w to kontuzję Pauliny nie był dla nas sprzyjający. Nie chcę też oceniać indywidualnie zawodniczek. Wygrywaliśmy jako zespół i także przegrywaliśmy jako drużyna, a nie przez pojedyncze koszykarki - dodał.

Winnicki, który został powołany na stanowisko 23 stycznia, unika odpowiedzi na pytania o to, czy pozostanie z reprezentacją. Gdy obejmował kadrę celem postawionym przez zarząd Polskiego Związku Koszykówki był awans do przyszłorocznych mistrzostw Europy we Francji. Podpisana wówczas umowa wygasła 15 lipca, ale kontrakt przewidywał możliwość przedłużenia o kolejne dwa lata.

- To, czy zostanę zależy od Polskiego Związku Koszykówki. Nie chcę gdybać i zakładać scenariuszy prawdopodobnych. Na pewno przekażę federacji swoją ocenę, przypuszczam, że wspólnie dokonamy analizy. Trzeba się zastanowić nad całościowym systemem i szkolenia i funkcjonowania drużyny narodowej. Prawda jest taka, że kadra zagra o punkty dopiero za dwa lata - dodał.

W 2011 roku w ME w Katowicach, Łodzi i Bydgoszczy Polska występowała jako gospodarz bez eliminacji. Wygrała tylko jeden mecz w pierwszej części turnieju (z Niemcami 75:60), a trzy porażki w drugiej fazie zadecydowały o tym, że została sklasyfikowana na 11. pozycji, ex aequo z Wielką Brytanią. Był to najgorszy występ biało-czerwonych w historii tej imprezy.

zew, PAP

Czytaj także

 0

Czytaj także