Matkowska: przyjechałam po medal. To nie był mój dzień

Matkowska: przyjechałam po medal. To nie był mój dzień

Dodano:   /  Zmieniono: 
Clarissa Kyoko Mei i Iwona Matkowska (fot. EPA/ORESTIS PANAGIOTOU /PAP) 
Mistrzyni Europy Iwona Matkowska (Agros Żary) zajęła w Londynie siódme miejsce w olimpijskim turnieju zapaśniczym w stylu wolnym w wadze 48 kg. - Jestem bardzo zawiedziona, bo przyjechałam po medal - przyznała.

W walce repasażowej, której stawką był udział w pojedynku o brąz, 30-letnia polska zawodniczka przegrała przez położenie na łopatki z mistrzynią świata z 2008 roku Amerykanką Clarissą Kyoko Mei Ling Chun.

Dwie wygrane, dwie przegrane

Pierwsza runda zakończyła się remisem, dlatego sędziowie przeprowadzili losowanie. Matkowska dostała prawo wyboru i zdecydowała się na atak. Wykonała akcję techniczną, stąd punkt na jej koncie. Gdyby wygrała też drugą, byłaby o krok o podium. A już wcześniej zapowiadała, że jedzie do brytyjskiej stolicy po medal, najlepiej w złotym kolorze. - Nie tak wyobrażałam sobie potyczkę z Amerykanką, liczyłam, że zdecyduje się na otwartą rywalizację. W drugiej rundzie oddałam jej głowę, choć wiedziałam, że będzie dążyła do tego uchwytu - mówiła po porażce.

Chun ma 31 lat, urodziła się w Honolulu i jest pierwszą Hawajką w olimpijskiej kadrze USA w zapasach. Jej matka jest Japonką, zaś ojciec Chińczykiem. - Iwona przegrała z nią w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Stambule, ale wcześniej dwa razy wygrała - przyznał trener klubowy Ryszard Dynowski, który na własny koszt przyjechał do Londynu.

"Jestem bardzo zawiedziona"

- Bardzo żałuję, najwyraźniej to nie był mój dzień. Komuś innemu dane było sięgnąć po tytuł. Jestem bardzo zawiedziona. Z większością przeciwniczek już walczyłam, poza reprezentantką Mongolii Otgontsetseg Davaasukh, która okazała się trudniejsza nawet od rywalki ze Stanów Zjednoczonych. Wprost wykończył mnie ten pojedynek - stwierdziła pięciokrotna medalistka ME i brązowa medalistka MŚ 2006. Matkowska nie chciała na gorąco podejmować decyzji, czy wytrwa do igrzysk w Rio de Janeiro w 2016 r. - Inaczej wyobrażałam sobie ten turniej i nie wiem, co dalej. To byłby już mój czwarty cykl olimpijski... Zakwalifikowałam się dopiero za trzecim razem i wiem, jakie to było trudne - dodała.

Zawiedzeni byli też najbliżsi "Igi", którzy z trybun oglądali jej występ - mama, siostra, brat mieszkający w Londynie oraz chłopak. Nie mogli w spokoju obejrzeć najważniejsze walki, bowiem służbom porządkowym nie spodobał się osławiony już transparent zagrzewający Iwonę do boju - "Wio, Myszata".

Szansę na medal ma wciąż Monika Michalik (63 kg, Orlęta Trzciel). W repesażu wygrała z Un Gyong Choe z Korei Północnej, a teraz zmierzy się z Rosjanką Ljubow Wołosową. Obie biało-czerwone zapaśniczki pochodzą z województwa lubuskiego. Na trybunach obecny jest m.in. starosta żarski, a przeszłości burmistrz tego miasta, dawniej zapaśnik Marek Cieślak.

ja, PAP