Chorążym reprezentacji została... jedząc śniadanie

Chorążym reprezentacji została... jedząc śniadanie

Wyścig paraolimpijczyków z Paryża do Londynu (fot. PAP/EPA/STEPHANE)
Renata Chilewska, która podczas uroczystości otwarcia XIV igrzysk paraolimpijskich w Londynie nieść będzie biało-czerwoną flagę, przyznała, że jest szczęśliwa nie tylko z tego powodu, ale przede wszystkim z życia rodzinnego i uprawiania sportu.

- Nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogę być chorążym polskiej reprezentacji. Nikt mi o tym wcześniej nawet nie wspomniał. Dowiedziałam się dopiero przy śniadaniu, ale i tak w pierwszej chwili przyjęłam to jako żart - powiedziała 46-letnia lekkoatletka Startu Szczecin, zdobywczyni sześciu medali paraolimpijskich (1992, 2004, 2008) w pchnięciu kulą, rzucie oszczepem i dyskiem.

Pochodząca i mieszkająca w Gryfinie zawodniczka podkreśliła, że jest wielce zaszczycona i bardzo szczęśliwa z tego wyróżnienia, ale także z życia rodzinnego i uprawiania sportu. - Cenię sobie to, że udaje mi się pogodzić sport na najwyższym poziomie ze szczęśliwym życiem rodzinnym. Kilka miesięcy po igrzyskach w Barcelonie, w 1993 roku, wyszłam za mąż za Andrzeja Mendaka, który przyjął moje nazwisko. Mamy dwóch synów: 18-letniego Karola i 11-letniego Szymona, piłkarza Energetyka Gryfino. To moi najwierniejsi kibice, bardzo mnie wspierają i to im zadedykowałam dwa medale igrzysk jakie zdobyłam w Pekinie - zaznaczyła.

Gdyby nie zmiana przepisów, byłoby złoto

W stolicy Chin Chilewska była trzecia w pchnięciu kulą i rzucie oszczepem, mimo że wynikiem 25,59 ustanowiła rekord świata. Jak przyznała, wracała wówczas z niedosytem. Gdyby nie zmiana przepisów, miałaby - tak jak w Atenach - złoty medal. Jednak Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski zdecydował, że w igrzyskach w Pekinie będą łączone kategorie niepełnosprawności i oszczepem rzucały zawodniczki z czterech różnych grup, a komplet medali był tylko jeden.

- Zdaję sobie sprawę z tego, że bardzo trudno jest stworzyć taką grupę, w której wszyscy sportowcy będą mieli identyczny rodzaj niepełnosprawności. Trzeba wykazać się sporą odpornością psychiczną, gdy się widzi już na starcie, że rywalizacja nie będzie przebiegała na tej samej płaszczyźnie. W Londynie oszczep mam akurat z głowy, gdyż nie ma tej konkurencji w mojej grupie. A ja mam od urodzenia porażenie obu nóg, chociaż na pierwszy rzut oka ta moja niesprawność jest mało widoczna - dodała Chilewska.

Zaczynała od szachów

Mówiąc o początkach sportowej kariery, podkreśliła, że do lekkoatletycznego środowiska trafiła przez przypadek, bowiem w szkole podstawowej w Lisim Polu grała w szachy. - Nauczyłam się już wówczas cierpliwości, pokory i szacunku do rywala - zaznaczyła. Potem w szkole średniej w Policach pływała, a we Wrocławiu, gdzie kontynuowała naukę, powróciła do szachownicy.

- Pewnego dnia, a było to w 1985 roku, kiedy skończyłam 19 lat, siedziałam na ławce i przyglądałam się, jak ćwiczą lekkoatleci. Podszedł wówczas do mnie pan, przedstawił się - trener Jacek Książyk - i zapytał, czy nie chciałabym spróbować. No i spróbowałam - wspomniała.

Prezes Polskiego Związku Sportu Niepełnosprawnych Start Robert Szaj powiedział, że "Renata mogłaby mieć na nazwisko Pogodna. To dobry duch naszej kadry". Z kolei inni reprezentanci mówią o niej: "Dobry człowiek i wspaniały sportowiec". Od czwartku do rywalizacji w 20 dyscyplinach przystąpi na obiektach igrzysk ponad 4000 sportowców ze 166 krajów. 101 Polaków wystartuje w 11 dyscyplinach.

jl, PAP

Czytaj także

 0