US Open: kto wygra? Azarenka, Radwańska czy Szarapowa?

US Open: kto wygra? Azarenka, Radwańska czy Szarapowa?

Agnieszka Radwańska (fot. PAP/EPA/JASON SZENES)
W drugim tygodniu wielkoszlemowego US Open (pula nagród 25,526 mln dol.) na twardych kortach w Nowym Jorku na dobre rusza walka o fotel liderki rankingu WTA Tour. Uczestniczą w niej trzy tenisistki: Wiktoria Azarenka, Agnieszka Radwańska i Maria Szarapowa.

Radwańska, aktualny numer dwa w tej klasyfikacji, wieczorem zmierzy się w czwartej rundzie z Robertą Vinci. W pierwszej rozstawiona z numerem 20. Włoszka wyeliminowała młodszą z krakowskich sióstr - Urszulę. W razie wygranej 23-letnia Polka znajdzie się w 1/4 finału, do którego w niedzielę awansowały już prowadząca w rankingu Białorusinka i trzecia na świecie Rosjanka. Azarenka pokonała Gruzinkę Annę Tatiszwili 6:2, 6:2 i teraz zmierzy się z ubiegłoroczną triumfatorką - Australijką Samanthą Stosur (7.).

Natomiast Szarapowa w trzech setach wymęczyła zwycięstwo nad rodaczką Nadieżdą Pietrową (19.) 6:1, 4:6, 6:4. We wtorek spotka się z Francuzką Marion Bartoli (11.), która sprawiła niespodziankę eliminując wyżej notowaną Czeszkę Petrę Kvitovą (5.) 1:6, 6:2, 6:0. Obecnie sytuacja wygląda tak, że Rosjanka może ponownie zostać numerem jeden na świecie tylko jeśli triumfuje w US Open. Do tego Azarenka musi przegrać w 1/4 finału. Dalszy awans w drabince Białorusinki automatycznie eliminuje Szarapową z rywalizacji o fotel liderki, niezależnie od dalszych wyników.

Nie zabiera jej jednak szansy na przeskoczenie Polki. Jeśli ta przegra w 1/8 finału z Vinci, to Rosjanka musi dojść co najmniej do półfinału. Natomiast odpadnięcie krakowianki w jednej z dwóch następnych rund podnosi tenisistce z Niagania tę poprzeczkę do finału. Jeśli w nim spotka się z Radwańską, to musi ją pokonać, żeby ją wyprzedzić.

Szanse Radwańskiej

Polska tenisistka ma wciąż szanse by po raz pierwszy w karierze zostać numerem jeden na świecie, jednak obecnie musi co najmniej awansować do finału. Wszystko przy założeniu, że Azarenka nie pokona we wtorek Stosur. Natomiast jeśli to uczyni, a potem przegra w półfinale, to krakowianka będzie potrzebować do awansu swojego pierwszego zwycięstwa w Wielkim Szlemie. Białorusince pozostanie ma czele rankingu WTA Tour gwarantuje, niezależnie od wyników rywalek, miejsce w nowojorskim finale.

Jeśli Radwańska pokona w czwartej rundzie Vinci, to w ćwierćfinale może trafić na inną Włoszkę Sarę Errani (10.) lub Niemkę polskiego pochodzenia Angelique Kerber (6). Natomiast w ewentualnym półfinale na jej drodze najprawdopodobniej stanie Amerykanka Serena Williams (4.), była liderka rankingu. Trzykrotna triumfatorka tej imprezy (1999, 2002, 2008) w poniedziałek nie powinna mieć większych problemów z ograniem Czeszki Andrei Hlavackovej. Dalej czekałby ją pojedynek z Serbką Aną Ivanovic (nr 12.) lub Bułgarką Cwetaną Pironkową.

Jest o co walczyć

US Open od wielu lat proponuje uczestnikom najwyższą w sezonie pulę nagród, a tym samym rekordowe premie, na dodatek przy zachowaniu zasady równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Zwycięzcy w singlu zarobią po 1,9 miliona dolarów, finaliści - 950 tys., półfinaliści - 475 tys., a ćwierćfinaliści - 237,5 tys. Radwańska na razie zapewniła sobie czek na sumę 120 tys. dol.

Żadna z zawodniczek, które pozostały w tegorocznej edycji nie może liczyć na bonusy za dobre wyniki w US Open Series (seria amerykańskich letnich turniejów WTA), które zarezerwowane są dla pierwszej trójki w rankingu tego cyklu. Wygrała go Kvitova, przed Chinką Na Li oraz Słowaczką Dominiką Cibulkovą. Kvitova, ponieważ odpadła w Nowym Jorku w 1/8 finału (wygrała 120 tys. dol.), wzbogaci się dodatkowo o 70 tys. dol. Dwie pozostałe poniosły porażki rundę wcześniej (po 65 tys.), więc otrzymają: Li - 20 tys., a Cibulkova - 10.

Dla porównania najlepszy w rankingu męskim Serb Novak Djokovic ma wciąż szanse na milion dolarów dodatkowej premii w razie wygranej w US Open. Pół miliona otrzyma jeśli przegra w finale, 250 tys. za porażkę w półfinale i 125 tys. w ćwierćfinale. Na razie ma zapewnione 70 tysięcy, bo dotarł do czwartej rundy.

jl, PAP

Czytaj także

 0

Czytaj także