Lech Legii nie wyprzedził - zremisował z Pogonią Szczecin

Lech Legii nie wyprzedził - zremisował z Pogonią Szczecin

Dodano:   /  Zmieniono: 
Lech Poznań tylko zremisował z Pogonią Szczecin, fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
Na trybunach Stadionu Miejskiego zasiadło 28 112 widzów, co jest rekordem frekwencji w obecnym sezonie T-Mobile Ekstraklasy. Poprzedni należał także do Lecha - jego ostatni mecz z Górnikiem Zabrze (0:0) obejrzało 27 130 sympatyków futbolu.
W kadrze gospodarzy na mecz z Pogonią znalazł się Piotr Reiss. Ten 40-letni piłkarz ponad trzy lata temu pożegnał się z Lechem, ze względu na podejrzenie udziału w aferze korupcyjnej. Wrócił "na stare śmieci" przed niespełna miesiącem, ale oglądał mecze z trybun. W niedzielę pojawił się na boisku w 74. minucie, zaliczając 320. występ w polskiej ekstraklasie.

Już pierwsze minuty spotkania przyniosło sporo emocji. Dwie akcje Pogoni skończyły się groźnymi dośrodkowania wzdłuż bramki Jasmina Burica, ale dla Lecha skończyło się tylko na strachu. W odpowiedzi podopieczni Mariusza Rumaka zdobyli bramkę po ładnej główce Bartosza Ślusarskiego. Asystę zaliczył Luis Henriquez.

Radość Kolejorza z prowadzenia trwała niespełna cztery minuty. Do dośrodkowania Ediego Andradiny Buric niepotrzebnie wybiegł aż na linię pola karnego. Bośniaka uprzedził Donald Djousse i ładnym lobem wyrównał stan meczu.

Ta sytuacja trochę podcięła skrzydła lechitom, a szczecinianie odważnie atakowali bramkę gospodarzy. W 27. minucie bramkarz poznańskiej drużyny częściowo zrehabilitował się za wpadkę z początku meczu, efektownie broniąc strzał Adama Frączczaka.

Kilka minut później miała miejsce wręcz kuriozalna sytuacja, której negatywnym bohaterem był Ślusarski. Strzelec pierwszego gola dla Kolejorza w sytuacji sam na sam minął Radosława Janukiewicza i choć miał przed sobą pustą bramkę i daleko za plecami wracających obrońców, długo zwlekał z oddaniem strzału. Gdy już się zdecydował, ku rozpaczy widowni trafił w boczną siatkę, zaliczając bez wątpienia "pudło" sezonu.

W drugiej połowie Lech zepchnął rywali na ich własną połowę i co rusz było groźnie pod bramką Janukiewicza. Świetną szansę zmarnował Aleksandar Tonew, a Łukasz Trałka trafił w słupek, ale wydawało się, że bramka dla gospodarzy jest kwestią czasu.

W 69. min. nieodpowiedzialnie zachował się rozgrywający do tej pory dobre spotkanie Andradina. Kapitan Pogoni zatrzymał za rękę Henriqueza, za co otrzymał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Przez ostatnie 20 minut portowcy momentami bronili się rozpaczliwie, lecz piłkarze Lecha prześcigali się w nieskuteczności i nieporadności w polu karnym.

Kolejorzowi nie pomogło wejście na boiska Reissa, gorąco przywitanego przez kibiców. Legenda poznańskiego klubu ponad pięć lat temu popisał się hat-trickiem w spotkaniu przeciwko Pogoni (Lech wygrał wówczas 3:0). Tym razem skończyło się tylko na kilku niezłych dośrodkowaniach.

Lech Poznań - Pogoń Szczecin 1:1 (1:1).

Bramki: 1:0 Bartosz Ślusarski (6-głową), 1:1 Donald Djousse (10-głową).

Żółta kartka - Lech Poznań: Bartosz Ślusarski, Aleksander Tonew. Pogoń Szczecin: Edi Andradina. Czerwona kartka za drugą żółtą - Pogoń Szczecin: Edi Andradina (69).

Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok). Widzów 28 112.

Lech Poznań: Jasmin Buric - Kebba Ceesay, Hubert Wołąkiewicz, Manuel Arboleda, Luis Henriquez - Mateusz Możdżeń (82. Jakub Wilk), Rafał Murawski, Łukasz Trałka - Gergo Lovrencsics, Bartosz Ślusarski (65. Bartosz Bereszyński), Aleksander Tonew (74. Piotr Reiss).

Pogoń Szczecin: Radosław Janukiewicz - Peter Hricko, Maciej Dąbrowski, Hernani, Przemysław Pietruszka - Takafumi Akahoshi (76. Wojciech Golla), Maksymilian Rogalski, Edi Andradina, Adam Frączczak, Robert Kolendowicz - Donald Djousse (59. Mouhamadou Traore, 69. Adrian Budka).

mp, pap
 0

Czytaj także