Co się działo w Miami? Janowicz: obrażano mnie po rosyjsku

Co się działo w Miami? Janowicz: obrażano mnie po rosyjsku

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Jerzy Janowicz (fot. KRYSTYNA PACZKOWSKA / Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Jerzy Janowicz krytykowany za to, że w czasie przegranego meczu II rundy turnieju ATP w Miami, kłócił się z sędzią, krzyczał na chłopca do podawania piłek i prowokował kibiców, na Facebooku zapewnia, że to co o nim piszą media jest niezgodne z prawdą.
"Nigdy nie obraziłem, nie skrzywdziłem dziecka od podawania piłek, bo nie jest ono niczemu winne!" - przekonuje na Facebooku polski tenisista. Następnie zapewnia, że "nie kłócił się z sędzią tylko kurtuazyjnie z nim dyskutował".

Janowicz wyjaśnia, że z sędzią "kurtuazyjnie dyskutował" o zachowaniu publiczności. Fani jego rywala Thomaza Belucciego mieli gwizdać na Polaka, podbiegać do niego przed meczem i krzyczeć "Poland go home!". "Każda moja dyskusja z sędzią stołkowym była na temat zachowania publiczności. Sędzia mówił mi za każdym razem ze stara się zapanować nad tym i że wie iż mi to przeszkadza. Interweniował w tej sprawie nawet trener Bellucciego, który kilkakrotnie próbował uciszyć fanów swojego podopiecznego" - pisze polski tenisista. Z równowagi miały Polaka wyprowadzić dopiero "wyzwiska w języku rosyjskim". "Jeżeli mój trener, którego większość z Was nazywa oazą spokoju, wybucha i zaczyna się kłócić z publicznością, która rzucała w Niego jakimiś śmieciami i pokazywała dziwne gesty od samego początku meczu to znaczy ze nasi wspaniali dziennikarze jak zwykle pokazują polskich sportowców z najgorszej, nieprawdziwej strony i omijają dość istotne fakty albo zwyczajnie nie wiedzą jakie te fakty były..." - pisze Janowicz.

arb, Sport.pl
+
 3

Czytaj także