Frankowski odchodzi na emeryturę. "Byłem łowcą bramek"

Frankowski odchodzi na emeryturę. "Byłem łowcą bramek"

Tomasz Frankowski (fot. Michal Kosc / newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Ferguson odszedł, Beckham odszedł, Żewłakow i Reiss, to w końcu i ja mogę - mówi o zakończeniu kariery w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Tomasz Frankowski.
Frankowski od dłuższego czasu planował koniec kariery piłkarskiej. - Od dwóch lat pytano mnie, czy to ostatni sezon w lidze. Odpowiadałem: "Prawdopodobnie tak". Jesienią wydawało mi się, że będę grał jeszcze przez rok, mobilizowało mnie to, że mogę doścignąć najskuteczniejszych w historii Lucjana Brychczego (182 gole) i Ernesta Pola (186) - mówi Frankowski, który w polskiej lidze zdobył 168 bramek i jak sam zwraca uwagę, ma już problemy ze zdobywaniem kolejnych goli.

Jaka jest tajemnica długowieczności byłego napastnika Wisły Kraków? - Grałem ekonomicznie, poruszanie po boisku ograniczałem do wyjścia na pozycję, zgrania piłki, wbiegnięcia w pole karne, przyjęcia i strzału. Nie holowałem piłki, nie kiwałem się. Wielu napastników przebiega w meczu 11-12 km, ja kręciłem się w okolicach dziesięciu - tłumaczy piłkarz.

Napastnik wyjawia, że dokonał w swojej karierze kilku rzeczy, z których jest szczególnie dumny. - Że tabloidy nie miały powodów, by o mnie źle pisać. Że byłem "łowcą bramek" i spełniały się dziecięce marzenia. Każdemu młodemu chłopcu, który chce zostać piłkarzem, życzę takiej przygody z futbolem - twierdzi.

pr, "Gazeta Wyborcza"

Czytaj także

 0