Turcja zaprzecza, że "zgubiła" okręty, ale wysyła F-16 na ich poszukiwanie

Turcja zaprzecza, że "zgubiła" okręty, ale wysyła F-16 na ich poszukiwanie

Dodano:   /  Zmieniono: 5
F-16C Fighting Falcon w tureckich barwach
F-16C Fighting Falcon w tureckich barwach / Źródło: Wikipedia / SAC Helen Farrer RAF Mobile News Team/MOD
Turcja poderwała myśliwce F-16, by sprawdzić doniesienia o pojawieniu się poszukiwanych od piątku okrętów. 14 jednostek wraz z dowódcą nie wróciło do portów po próbie puczu wojskowego.

Agencja Reutera, powołując się na informatora w tureckiej armii, podała w środę po południu, że myśliwce sprawdzały doniesienia jakoby zaginione jednostki tureckiej straży przybrzeżnej pojawiły się na wodach Morza Egejskiego. Informacje o statkach, które po puczu miały nie wrócić do portów w Turcji podał we wtorek "The Times".

Co z 14 jednostkami?

Brytyjski dziennik informował, że po nieudanej próbie puczu nie można odnaleźć kilkunastu jednostek. Miały one nie wrócić do baz. Zaginął także admirał marynarki wojennej Vaysel Kosele. "The Times" twierdzi, że 14 statków, których los nie jest znany, w piątek 15 lipca pełniło służbę na Morzu Czarnym. Po tym nie wróciły do portów. Wywołało to spekulacje, jakoby ich załoga zdecydowała o obraniu kursu na greckie porty, gdzie mogłaby poszukiwać azylu. Turecki rząd odmówił komentarza w tej sprawie. Przedstawiciel tamtejszego ministerstwa obrony stwierdził jedynie, że władze liczą się z obecnością puczystów, którzy wciąż mogą próbować porwać rządowe śmigłowce albo uczestniczyć w innych aktach przemocy wobec pokojowych demonstrantów oraz w atakach na budynki rządowe.Wicepremier Turcji zaprzeczył z kolei tym doniesieniom, podkreślając, że nie zginął żaden sprzęt wojskowy.

Czytaj też:
Turcja "zgubiła" 14 okrętów. Moskwa, Ankara i Ateny nie mogą ich znaleźć

Rosyjska agencja Ria Novosti zapewnia, że puczyści nie dotarli do tamtejszych portów. – W akwenie Morza Czarnego znajdują się cztery jednostki tureckich sił zbrojnych: dwie w rumuńskim porcie Konstanca, jedna w Burgasie w Bułgarii oraz jedna na morzu – stwierdził rozmówca agencji. Również greckie ministerstwo obrony w rozmowie z rosyjskim "Wzgliadem" stwierdziło, że żadne okręty z Turcji nie wpływały do portów w Grecji po próbie zamachu stanu.

Nieudana próba wojskowego zamachu stanu w Turcji

15 lipca w Ankarze, stolicy Turcji oraz m.in. Stambule, doszło do próby wojskowego zamachu stanu. Do próby doszło około godz. 22, a po godz. 9 (czasu polskiego) tureckie władze ogłosiły, że udało się powstrzymać puczystów. W walkach, które wybuchły, zginęło około 290 osób (ponad 160 z nich to cywile, a ponad 100 to żołnierze), a blisko 1,4 tys. jest rannych. Zaatakowano m.in. budynek tureckiego parlamentu, siedziby tureckich telewizji i siedzibę sztabu generalnego.

Po opanowaniu sytuacji tureckie władze rozpoczęły czystki w armii – pozbawiono stanowisk pięciu generałów i 29 pułkowników (wszyscy brali udział w próbie nocnego przewrotu). 16 lipca zatrzymano prawie 3 tys. żołnierzy, którzy przyłączyli się do puczu. Dzień później ta liczba podwoiła się.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan podczas pogrzebu jednej z ofiar, zapowiedział, że czystki będą trwać dalej. – Będziemy kontynuować usuwanie tego wirusa ze wszystkich instytucji, bo ten wirus dalej się rozplenia. Jest jak rak, tylko w rozwiniętym stadium –mówił do żałobników zebranych w meczecie w Stambule.

Źródło: Reuters / /Wprost.pl
 5

Czytaj także