Całymi dniami klikali w telefony, sztucznie nabijając „lajki”. Gigantyczna „farma klików” zlikwidowana

Całymi dniami klikali w telefony, sztucznie nabijając „lajki”. Gigantyczna „farma klików” zlikwidowana

Karty SIM
Karty SIM / Źródło: Twitter
W Tajlandii zatrzymano 3 obywateli Chin, którzy całymi dniami swoimi kliknięciami nieuczciwie wpływali na wyniki określonych firm w mediach społecznościowych. Zarabiali po 4 dolary na dzień.

„Farmy klików”, nazywane też „farmami lajków” to coraz powszechniejszy problem współczesnego świata. Przy pomocy nisko opłacanych pracowników, głównie z Azji, globalne korporacje są w stanie nieuczciwie wykorzystywać potencjał mediów społecznościowych do swoich celów. Za określone opłaty można dziś wypromować swoją muzykę, stać się z dnia na dzień „poczytnym blogerem”, czy wpływać na opinię publiczną i zwalczać politycznych przeciwników. Według ekspertów z branży nowych technologii, na takim procederze twórcy farm zarabiają krocie.

Na zamkniętej w tym tygodniu farmie w Tajlandii pracowało 3 obywateli Chin. Mężczyźni zostali zatrzymani w wynajmowanym domu pod zarzutem pracy bez wymaganego pozwolenia. Według powołującego się na policyjne źródła dziennika The Nation, najprawdopodobniej nie zostaną zatrzymani w Tajlandii. Będą deportowani do Chin. W mieszkaniu, w którym dokonano zatrzymania, znaleziono olbrzymie ilości sprzętu, wykorzystywanego do nabijania fałszywych „lajków” w lokalnej aplikacji mobilnej WeChat. Oszuści do dyspozycji mieli ponad 500 telefonów, 350 tys. kart SIM, 9 komputerów i 21 czytników kart SIM. Policji powiedzieli, ze ich zadaniem było wspieranie chińskich produktów sprzedawanych w Tajlandii.

Czytaj także

 2
  •  
    Takie "farmy" PIS zakładał w Polsce - działają świetnie do tej pory. Niejaki Kędryna chwalił się, że to "pilnowanie internetu"
    • Ciekawe ile Soros zabulił, żeby wypromować Ryśka i te kobieciny z .N ?

      Czytaj także