Skandal w Belgii. Brat króla złamał oficjalny zakaz i poszedł na imprezę w ambasadzie Chin

Skandal w Belgii. Brat króla złamał oficjalny zakaz i poszedł na imprezę w ambasadzie Chin

Książę Laurent (fot. Wikipedia)
Uroczystość w ambasadzie Chin w Brukseli swoją obecnością uświetnił belgijski książę Laurent. W związku ze złamaniem zakazu prowadzenia samodzielnej polityki zagranicznej, może teraz oczekiwać dotkliwych konsekwencji finansowych.

Laurent to brat panującego w Belgii króla Filipa. Jego krnąbrny charakter już wcześniej dawał się we znaki brukselskim politykom. Wybierał się m.in. na spotkanie grupy zwolenników tureckiego prezydenta Erdogana (w ostatniej chwili zablokowano tę inicjatywę). Tym razem jednak tamtejsi politycy zgodnie przyznają, że kłopotliwy książę przesadził. Swoją obecnością na przyjęciu z okazji 90-lecia Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej złamał zakaz nałożony na rodzinę królewską przez premiera kraju. Zgodnie z ustaleniami belgijskich władz, politykę zagraniczną prowadzi rząd, a kontakty zagraniczne księcia odbywają się jedynie za wyraźną zgodą premiera. Książę na tyle nie przejmował się tymi wytycznymi, że zamieścił zdjęcie ze spotkania w mediach społecznościowych.

Belgijscy parlamentarzyści chcą ukarać Laurenta obcięciem państwowego wynagrodzenia wypłacanego mu co miesiąc. Obecnie otrzymuje on ponad 300 tys. euro rocznie. Chadecy i liberałowie postulują „proporcjonalne” ukaranie księcia, czyli częściowe obniżenie comiesięcznych wypłat. Nacjonaliści, którzy całkowicie potępiają belgijską monarchię, domagają się całkowitego odebrania Laurentowi państwowych dotacji na przyszły rok.

Czytaj także

 1
  • brak słów w XXI wieku król i jeszcze za taką kasę-czy urodzenie daje podstawę do przywilejów ???,w sumie powinni powrócić do pańszczyzny.

    Czytaj także