Wenezuelczycy ukradli i zjedli zwierzęta z zoo? Trwa policyjne śledztwo

Wenezuelczycy ukradli i zjedli zwierzęta z zoo? Trwa policyjne śledztwo

Mur wenezuelskiego zoo
Mur wenezuelskiego zoo / Źródło: Wikimedia Commons / Rjcastillo
Policja z dotkniętej kryzysem Wenezueli bada obecnie, kto ukradł zwierzęta z parku zoologicznego położonego przy granicy z Kolumbią. Śledczy podejrzewają, że byli to zdesperowani, głodujący od miesięcy okoliczni mieszkańcy.

Z parku zoologicznego Zulia Metropolitan, leżącego na północnym wschodzie kraju, zniknęła para zagrożonych wyginięciem pekariowców obrożnych. – Zakładamy, że zostały skradzione i zjedzone – stwierdził zajmujący się sprawą oficer lokalnej policji. Podobne do świń, pekari mogły stanowić łakomy kąsek dla mieszkańców kraju, spośród których aż 93 proc. nie może sobie pozwolić na zakup wystarczającej ilości jedzenia. Statystyki przytaczane przez brytyjskie media podają też, że aż 73 proc. populacji kraju w ubiegłym roku straciło na wadze. Ma to związek z dramatyczną sytuacją ekonomiczną kraju i brakami w dostawach żywności.

Innego zdania jest jednak szef zoo Leonardo Nunez. Twierdzi, że za kradzież odpowiadają lokalni handlarze narkotyków, którzy łącznie ukradli z jego placówki już 10 różnych gatunków. – Biorą stąd co chcą. Te zwierzęta nie zostały zrabowane przez głodnych – zapewnia. Poprzedni dyrektor tego samego zoo Mauricio Castillo donosił o kradzieży innych gatunków ssaków zagrożonych wyginięciem. Jego zdaniem gangi sprzedają zwierzęta zagranicę.

Tragiczna sytuacja Wenezueli

Wenezuela jest na krawędzi załamania gospodarczego. W kraju szaleje inflacja, jest problem z dostępem do żywności i innych podstawowych towarów. Opozycja winą za taką sytuację obarcza socjalistyczną politykę prezydenta Nicolasa Maduro oraz jego poprzednika Hugo Chaveza. Ich zdaniem rządy tych dwóch polityków doprowadziły kraj do upadku.

Już od dłuższego czasu pojawiają się doniesienia o znacznych problemach gospodarczych Wenezueli. Media informują o grabieżach żywności oraz polowaniach na bezpańskie zwierzęta. W różnych miejscach kraju wybuchają protesty ludności. Wszystkiemu winne gwałtowne spadki cen ropy, które znacząco nadwątliły budżet opartej na eksporcie surowca gospodarki. Sytuację dodatkowo pogarsza rekordowa inflacja oraz przerwy w dostawach prądu i żywności. W kraju brakuje podstawowych produktów, racjonowany jest między innymi papier toaletowy. W sklepach brakuje towaru, więc ludzie starają się zdobywać pożywienie na różne sposoby. Media donoszą o grabieżach i polowaniach na bezpańskie zwierzęta. Celem wygłodniałych Wenezuelczyków padają koty, psy, a nawet gołębie.

Prezydent odpiera zarzuty obarczając winą za sytuację w kraju opozycję oraz Stany Zjednoczone, które miały jego zdaniem wypowiedzieć Wenezueli „wojnę gospodarczą”. Jak wskazuje, nie bez winy mają być też niskie ceny ropy naftowej. Sprawa nabrzmiewa od października 2016 roku, gdy opozycja zgromadziła około 1,8 mln podpisów pod petycją w sprawie wszczęcia procedury impeachmentu wobec prezydenta Maduro. Władze zakwestionowały 400 tys. z nich. Nicolas Maduro pozostaje na stanowisku, ale protesty społeczne trwają. Regularnie dochodzi do walk na ulicach tego niegdyś najbogatszego państwa w Ameryce Południowej.

Czytaj także

 1
  • Mowil ze to malpa ale tak naprawde to zjedli dziecko sasiada .

    Czytaj także