Zaskakujące wydatki prezydenta Francji. Pałac Elizejski wydał 26 tysięcy euro na makijaż

Zaskakujące wydatki prezydenta Francji. Pałac Elizejski wydał 26 tysięcy euro na makijaż

Brigitte i Emmanuel Macronowie
Brigitte i Emmanuel Macronowie / Źródło: Newspix.pl / fot. ABACA
Portal Politico poinformował, że prezydent Francji podczas pierwszych trzech miesięcy urzędowania wydał blisko 26 tysięcy euro na usługi makijażystki.

W trakcie pierwszych trzech miesięcy urzędowania Emmanuel Macron odbył kilka zagranicznych podróży m.in. do Niemiec czy Austrii. Przywódca wielokrotnie występował publicznie, a jego współpracownicy zorganizowali wiele konferencji prasowych. Według portalu Politico, prezydent zatrudnił osobistą wizażystkę Nataszę, która za swoje usługi w ciągu zaledwie trzech miesięcy wystawiła dwie faktury na kwotę 10 oraz 16 tysięcy euro. Po oburzeniu, jakie ta informacja wywołała u francuskiej opinii publicznej, Pałac Elizejski poinformował, że w przyszłości wydatki na makijaż zostaną znacznie zredukowane.

Politico przypomina jednak, że wydatki Macrona na usługi wizażystki nie są niczym szczególnym, ponieważ jego poprzednik Francois Hollande wydał na makijaż ponad 30 tysięcy euro na kwartał. Ponadto, fryzjer prezydenta, Olivier Benhamou, zarabiał blisko 10 tysięcy euro miesięcznie. Wysoką pensję fryzjera tłumaczono jego całodobową dostępnością. Olivier Benhamou musiał też zrezygnować ze swojej wcześniejsze pracy. W umowie zastrzeżono, że przez czas sprawowania swoich obowiązków nie będzie ujawniał żadnych szczegółów dotyczących pracy.

Poprzednik Hollande'a Nicolas Sarkozy wydał na makijaż 24 tysiące euro w trakcie pierwszych trzech miesięcy urzędowania.

Czytaj także

 8
  •  
    nie ma w tym nic dziwnego , jego żona duuuużo makijażu POtrzebuje..
    • Taka potrzeba zacnego polityka, nie płaci swoimi to może, w końcu Francja to bogaty kraj i nie wiem skąd oburzenie Francuzów, no chyba że..............Natasza to pracownik delegowany.
      •  
        Polacy ida w innym kierunku. Wybieraja mlodsze i gladsze.
        • Populistyczny aktor, picuś glancuś. Wie, że dla ciemnego ludu mającego sie za miarę wszechrzeczy najważniejszym jest "wygląda", wtedy "być wygadanym". Aktor, jak go Nietzsche opisał: "Mało pojmuje lud wszystko, co wielkie, to jest: twórcze. Ma on jednak zmysł ku wszelkim wystawcom i aktorom rzeczy wielkich. [...] Jednakże wokół aktorów krąży lud i sława: takie są "koleje świata tego". Nie brak aktorowi ducha, lecz mało posiada on sumienia duchowego. Wierzy zawsze w to, czem najsilniejszą wiarę wzbudzić zdoła - wiarę w siebie! Jutro mieć będzie nową wiarę, a pojutrze nowszą. Szybkie ma on zmysły, podobnie jak i tłum, i zmienna jest jego pogoda. Obalić - znaczy dlań: dowieść. Rozwścieczyć - znaczy dlań: przekonać. Zaś krew jest mu wśród wszystkich dowodów najlepszym."
          Każdy z aktorów jak on sprzedaje na silę tą samą zgniliznę, jak każdy poprzedni, 250 lat starą "nowoczesność" (nied-)oświecenia rewolucji francuskiej markiza de Sade, jak będzie trzeba, to po waszych trupach. To "postęp"? Żaden cywilizacyjny.
          • ona potrzebuje tony tego tynku !
            imigrantki sa lepsze macaronie !