Czy Katalonia ogłosiła niepodległość? Madryt żąda wyjaśnień i daje czas do poniedziałku

Czy Katalonia ogłosiła niepodległość? Madryt żąda wyjaśnień i daje czas do poniedziałku

Katalończycy demonstrujący we wtorek (10 października) przed parlamentem w Barcelonie
Katalończycy demonstrujący we wtorek (10 października) przed parlamentem w Barcelonie / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Do 16 października premier Katalonii Carles Puigdemont musi jasno określić, czy jego region ogłosił niepodległość, czy też tego nie zrobił. Co będzie, jeśli potwierdzi chęć separacji?

Agencja informacyjna EFE donosi o ultimatum, jakie hiszpański rząd przedstawił autonomicznemu parlamentowi Katalonii. Premier Mariano Rajoy domaga się jasnej deklaracji: czy Puigdemont ogłosił we wtorek 10 października niepodległość, czy też tego nie zrobił. Na odpowiedź daje politykowi 5 dni. Jeżeli w poniedziałek okaże się, że Katalonia podjęła decyzję sprzeczną z wolą Madrytu, wtedy władze regionu mają otrzymać jeszcze kilka dni do namysłu. W czwartek 19 października ma zostać ogłoszona ostateczna decyzja w tej sprawie.

Jeżeli władze Katalonii nie cofną swojej decyzji o secesji, 19 października ma rozpocząć się procedura zapisana w artykule 155 konstytucji Hiszpanii. Przepis ten dotyczy zawieszenia autonomii zbuntowanego regionu, przejęcia kontroli nad jego organami politycznymi oraz przejęcia kontroli nad jego administracją. Oznaczałoby to najprawdopodobniej siłowe rozwiązanie konfliktu, którego największą eskalację obserwowaliśmy do tej pory na początku miesiąca. Wtedy to, podczas nieuznawanego przez Hiszpanię referendum niepodległościowego, krajowe siły policji oraz Guardia Civil brutalnie stłumiły pokojowe demonstracje Katalończyków i uniemożliwiły wielu mieszkańcom spokojne oddawanie głosów.

Zawieszona deklaracja niepodległości

– Po raz pierwszy w historii doświadczyliśmy brutalności policji tylko dlatego, że chcieliśmy niepodległości – podkreślał w przemówieniu Carles Puigdemont. – Katalonia została poniżona – dodawał. Przyznał też, że ostatnie lata były pod względem prześladowań „gorsze niż wcześniejszych 40 lat”. Potępił autorytarne dążenia hiszpańskich władz do centralizacji kraju oraz brutalną akcję policji z 1 października. Zwrócił uwagę, że była ona wymierzona w „największe i najbardziej pokojowe” demonstracje.

Pomimo działań władz centralnych, Puigdemont zapewniał, że chce zmniejszać napięcie. – Mieszkańcy Katalonii chcieli zdecydować o swojej przyszłości w sposób pokojowy. Referendum niepodległościowe nie napotkało podobnych przeszkód w Szkocji – mówił. – Jesteśmy normalnymi ludzi, nie terrorystami. Nie mamy nic przeciwko Hiszpanii i jej narodowi, ale nic nie zostało zrobione, aby poprawić nasze relacje – tłumaczył. Diodawał, że Katalonia ma prawo być niepodległym krajem, a odłączenie od Hiszpanii zostało wybrane przez większość jej mieszkańców. Zapowiedział, że będzie ubiegał się o prawo do ogłoszenia niepodległości, ale będzie też chciał tymczasowo zawiesić jej deklarację.

Nieuznawane referendum

Za niepodległością Katalonii w październikowym referendum opowiedziało się 90,9 procent z 2,26 mln osób, które wzięły w nim udział. Przeciwnych było 7,87 procent, czyli około 176 tysięcy Katalończyków. Te wyniki zdaniem wielu komentatorów mogą posłużyć politykom regionu do ogłoszenia niepodległości, a pierwsza ku temu okazja ma miejsce już we wtorek 10 października. O dużym prawdopodobieństwie takiego rozwiązania świadczy rekordowo liczna obecność przedstawicieli mediów na posiedzeniu parlamentu – ma to być ponad tysiąc dziennikarzy z 400 redakcji.

Problem w tym, że władze w Madrycie nie uznały wyników plebiscytu niepodległościowego, a jeszcze w jego trakcie wysyłały funkcjonariuszy policji oraz Guardia Civil do likwidowania lokali wyborczych i pacyfikowania niepodległościowych demonstracji. Także teraz duże siły policji pojawiły się w otoczeniu parlamentu autonomicznego regionu Katalonii, nad miastem krążą helikoptery. O tym, że Hiszpania przygotowuje się na siłowy scenariusz, można wnioskować także z zapowiedzi premiera Mariano Rajoya. Wielokrotnie zapewniał on, że nie zaakceptuje dążenia Katalończyków do autonomii i podejmie wszelkie konieczne działania do zachowania jedności kraju.

Czytaj także

 1
  •  
    Może teraz Schltz i Timmermans zajmą się łamaniem demokracji w Hiszpanii?

    Czytaj także