Niezwykłe odkrycie astronomów. Ten tajemniczy obiekt jest naszym pierwszym „gościem” spoza Układu Słonecznego

Niezwykłe odkrycie astronomów. Ten tajemniczy obiekt jest naszym pierwszym „gościem” spoza Układu Słonecznego

Kosmos, zdjęcie ilustracyjne
Kosmos, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / fot. JOY
Jak podaje NASA, astronomowie dokonali niezwykłego odkrycia. Po raz pierwszy w historii zaobserwowano przelot przez Układ Słoneczny ciała pochodzenia międzygwiezdnego.

Niewielka planetoida przybyła do nas z innego miejsca w naszej Galaktyce. Nietypowy obiekt został oznaczony symbolem A/2017 U1.
Ciało porusza się niezwykle szybko, a jego średnica wynosi około 400 metrów. Międzygwiezdny podróżnik wleciał w nasz układ z prędkością ok. 25,4 km/s. Obiekt został odkryty za pomocą specjalnego teleskopu Pan-STARRS 1 na Heleakala w trakcie poszukiwań obiektów zbliżających się do ziemi.

O niezwykłym odkryciu poinformował Rob Weryk z Instytutu Astronomii na Uniwersytecie hawajskim. Po analizie zgromadzonego materiału okazało się, że obiekt pojawił się na niebie również poprzedniej nocy, badacz podkreślił, że obiekt jest niezwykły ze względu na to, że jego ruchu nie było wytłumaczyć za pomocą typowej dla planetoidy lub komety orbity. Kiedy Weryk skontaktował się z innym naukowcem, Marco Michelim, okazało się, że na zdjęciach wykonanych przez tego astronoma również widać było niezwykły obiekt.

Badacze nie mają wątpliwości, że obiekt przybył do nas spoza Układu Słonecznego. Karen Meech z Instytut Badawczego na Hawajach podkreśla, że po raz pierwszy udało się znaleźć dowód na to, że kosmos jest pełen niewielkich obiektów takich jak asteroidy i komety, które grawitacyjnie nie są powiązane z układem słonecznym, natomiast istnieje możliwość, że pojawią się one w naszym Układzie Słonecznym.

Czytaj także

 1
  • Tytuł wprowadza w błąd. To nie jest żaden "gość" ani nawet "obiekt" jest to zaledwie cząstka materii, której kosmos jest pełen.
    Ponadto i ta cząstka materii jest związana grawitacyjnie z jakimś ośrodkiem, którym w tym konkretnym przypadku może być centrum naszej galaktyki. Bo nie sądzę by tak mała cząstka była w zasięgu oddziaływanie innego centrum. Łatwo to będzie można udowodnić jeśli uda się śledzić ten okruch dłużej.
    Wszechświat bowiem mimo, że nie ma nic wspólnego z tym Einsteinowsko/Hubblowskim bąblem - zwanym "big bangiem" -  jest szczelnie wypełniony grawitacją, która w sposób oczywisty z różną siłą oddziałuje w różnych miejscach przestrzeni kosmicznej.