Wstrząsająca opowieść byłej niewolnicy seksualnej terrorystów. „Gwałcili mnie, aż traciłam przytomność”

Wstrząsająca opowieść byłej niewolnicy seksualnej terrorystów. „Gwałcili mnie, aż traciłam przytomność”

Nadia Murad
Nadia Murad / Źródło: Newspix.pl / ABACAUSA
24-letnia Nadia Murad została porwana z wioski Kocho w Iraku, kiedy miała 21 lat. Została wówczas niewolnicą dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego. Kiedy chciała uciec, jej „właściciel” pozwolił innym terrorystom ją zgwałcić. Robili to do czasu, aż kobieta straciła przytomność.

Murad uciekła, przeskakując przez ogrodzenie otaczające dom jej porywacza. Obecnie mieszka w Niemczech i stała się aktywistką. Walczy w imieniu społeczności Jazydów. We wtorek 14 listopada wydała książkę „The Last Girl: My Story of Captivity and My Fight Against the Islamic State”. W książce Nadia Murad opisuje, jak wyglądało jej życie w niewoli dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego.

21-latka mieszkała w wiosce Kocho i była jedna z 7 tysięcy kobiet i dziewcząt schwytanych przez sunnickich wojowników w 2014 roku. Mężczyźni i starsze kobiety, które zamieszkiwały wioskę zostali zabici. Zginęło wtedy pięciu z ośmiu braci Murad i jej matka.

„Nigdy nie jest łatwo opowiadać tę historię. Za każdym razem, gdy o tym mówie, przeżywam to na nowo” – pisze Murad w książce. „Mam jednak świadomość, że moja historia, opowiedziana uczciwie i rzeczowo, jest najlepszą bronią jaką mam przeciwko terroryzmowi i zamierzam ją wykorzystać, dopóki nie staną oni przed sądem” – zaznacza. „Nasi sunniccy sąsiedzi mogli przyjść do nas z pomocą. Ale nie zrobili tego” – czytamy.

Jak pisze kobieta, kiedy już trafiła do niewoli, jej nowy właściciel – wysoki rangą sędzia ISIS Hajji Salma – poinformował ją, że jest jego czwartą saiyya (niewolnicą seksualną – red.). „Pozostałe trzy są Muzułmankami. Zrobiłem to dla nich. Jazydki są niewiernymi – dlatego to robimy. To ci pomoże” – powiedział jej mężczyzna.

Kobieta przyznaje, że była sprzedawana i gwałcona przez różnych mężczyzn. „W pewnym momencie był gwałt i nic więcej. To stało się moim dniem” – pisze. „Nie wiesz nigdy, kto teraz otworzy drzwi i nie wiesz, czy dziś już jest najgorzej, czy jutro będzie jeszcze gorzej” – podkreśla.

Murad opowiada także o swojej nieudanej próbie ucieczki z niewoli. Została wówczas złapana, a jej właściciel za karę pozwolił wszystkim wartownikom ją zbiorowo zgwałcić. "Robili to, aż straciłam przytomność" – zaznacza. W następnym tygodniu za karę gwałciło ją jeszcze kilku mężczyzn, zanim oddano ją osobie, która miała zabrać ją do Syrii. Wówczas Murad stwierdziła, że nie podda się i spróbuje raz jeszcze uciec. Gdy znajdowała się w Mosulu, przeskoczyła przez ogrodzenie domu, w którym przebywała i po kilku godzinach błąkania się po ulicy, zapukała do drzwi nieznajomych ludzi i poprosiła o pomoc. Wiedziała, że jest to ogromne ryzyko, jednak – jak pisze – nie miała innego wyjścia. Rodzina, do której trafiła, pomogła jej dostać się do obozu dla uchodźców w Iraku.

„Rodziny w Iraku i Syrii prowadziły normalne życie, podczas gdy my byliśmy torturowani i gwałceni. Patrzyli, jak chodzimy po ulicach z naszymi porywaczami. Widzieli, co dzieje się na rynku niewolników i nic nie robili” – podkreśla dalej Murad.

Ostatecznie kobieta z ośrodka dla uchodźców trafiłą do Niemiec. Rok później, w grudniu 2015 r. N. Murad wystąpiła na pierwszej w historii sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęconej handlowi ludźmi, gdzie wygłosiła przejmujące przemówienie opisujące jej doświadczenia. We wrześniu 2016 r. została pierwszą ambasadorką dobrej woli na rzecz godności ofiar handlu ludźmi. Obecnie angażuje się w światowe i lokalne inicjatywy służące pogłębianiu wiedzy o ciężkim losie niezliczonych ofiar handlu ludźmi. W październiku 2016 r. Rada Europy uhonorowała ją Nagrodą Praw Człowieka im. Václava Havla.

Czytaj także

 3
  • Próżno oczekiwać reakcji polskich feministek na przemoc muzułmanów wobec chrześcijańskich kobiet. Nasze rodzime feministki żądają natomiast otwarcia granic dla gwałcicieli
    •  
      Te same historie dzieją się w lewackiej europie, tyle, ze zabronione jest o nich mówić. Juz tak się czuja bezkarni, ze nawet bez krępacji zrobili lajwa na fejsie.
      • Jakoś nie widać żeby feministki protestowały w ich obronie

        Czytaj także