Polak „najbardziej poszukiwanym złodziejem w Londynie”. Już raz był deportowany

Polak „najbardziej poszukiwanym złodziejem w Londynie”. Już raz był deportowany

Funkcjonariusz Metropolitan Police
Funkcjonariusz Metropolitan Police / Źródło: Fotolia / jeff gynane
Polak, który jest teraz uważany za „najbardziej poszukiwanego londyńskiego włamywacza”, został deportowany w 2015 roku. Wykorzystując przepisy UE Krzysztof B. wrócił do Wielkiej Brytanii i popełnił kilka przestępstw.

Krzysztof B. miał się dopuścić pierwszej kradzieży już w 2007 roku. Według policji 27-latek działa w rejonie południowego Londynu.
W 2015 roku został złapany przez policję i skazany za liczne kradzieże. W ciągu zaledwie kilku tygodni Polak miał ukraść przedmioty warte kilka tysięcy funtów. B. miał według śledczych okradać zarówno prywatne posesje, jak i samochody, w których najczęściej rozbija tylną szybę, a następnie kradnie wartościowy sprzęt ze środka pojazdu. W taki sam sposób mężczyzna dostaje się do domów. Na mocy decyzji sądu B. został deportowany z Wielkiej Brytanii. To jednak nie był koniec jego "kariery" na Wyspach.

Zgodnie z europejskimi przepisami dotyczącymi swobodnego przemieszczania się, Krzysztof B. kilka miesięcy temu powrócił do Londynu i po raz kolejny dopuścił się przestępstw. Kamery miejskiego monitoringu zarejestrowały moment, w którym B. okradał nieruchomość położoną w Addiscombe koło Croydon. Z informacji policji wynika, że B. porzucił przy drodze torbę z amunicją, która została wcześniej skradziona. Według śledczych mężczyzna musiał się przestraszyć, że zostanie złapany, dlatego uciekł z miejsca zdarzenia. Londyńska policja określiła B. mianem "najbardziej poszukiwanego złodzieja w Londynie" i zaapelowała o pomoc do wszystkich, którzy mogą wiedzieć, gdzie ukrywa się 27-letni Polak. Inspektor Dan O'Sullivan podkreślił, że B. może się dopuszczać nawet dwóch kradzieży dziennie.

Czytaj także

 3
  • A dlaczego on znowu był na wolności? Bo cały system prawny w UE i nie tylko jest chory ale to jest celowo tak robione żeby sądy, prokuratorzy, prawnicy, więziennictwo i wszystko wokół tego mieli co robić bo gdyby kary były surowe to ludzie by się bali i przestępczość spadłaby co najmniej o połowę. Ale wiadomo kto gra pierwsze skrzypce w sądach i jakiej nacji jest najwięcej prawników, przynajmniej w USA i jak na razie w Polsce chyba też.
    • A czy np. państwo nie mogło by płacić za  "głowę" takiego poszukiwanego?

      Wystawiamy list gończy za "jeleniem" i na zachętę np. 15/20 tyś euro, bo to ułamek kosztów ponoszonych przez Policję w ściganiu takiego człowieka przez dłuższy okres czasu...

      Sprawy by się szybko rozwiązywały.
      • hobby ? reparacje wojenne ?

        Czytaj także