Przymusowa ewakuacja w Kalifornii. Strażacy przyznają: Nie zatrzymamy ognia

Przymusowa ewakuacja w Kalifornii. Strażacy przyznają: Nie zatrzymamy ognia

Pożar Kalifornia
Pożar Kalifornia / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Około 27 tysięcy mieszkańców zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów w środku nocy po tym, jak przez ogień w szybkim tempie rozprzestrzenił się na południu Kalifornii.

Kilka tysięcy domów w miastach Ventura i Santa Paula jest objętych przymusową ewakuacją. Miasta te położone są około 115 kilometrów na północ od Los Angeles. Strażacy poinformowali, że ogień przemieszcza się tak szybko, że nie są w stanie go powstrzymać. W ciągu kilku godzin, przez porywisty wiatr, ogień zajął ponad 12 500 hektarów.

Wstępnie podano, że w wyniku próby ucieczki przed ogniem, w wypadku samochodowym zginęła jedna osoba. Jeden strażak został też poparzony i trafił do szpitala. Ogień strawił ponad 150 budynków, a ponad 260 tysięcy rodzin pozostaje bez prądu.

Przez całą noc ponad 500 strażaków robiło wszystko, aby powstrzymać ogień, jednak bezskutecznie. Strażacy przyznali, że „walczą w przegranej bitwie”. „Perspektywa zatrzymania ognia jest nikła. Matka Natura ma zamiar sama zdecydować - mówił jeden ze strażaków z Ventura Mark Lorenzen.

Mieszkańcy Santa Paula i Ventura otrzymali na swoje telefony powiadomienia o obowiązkowej ewakuacji. W Santa Paula mieszka ponad 30 tysięcy ludzi, a populacja Ventury sięga około 110 tysięcy osób.

Pożary, które pojawiły się w październiku w północnych rejonach Kalifornii zabiły co najmniej 40 osób. Spalone zostało ponad 10 tysięcy budynków.

Czytaj także

 0