Rodzina z Afryki od trzech miesięcy mieszka na lotnisku. „Są szczęśliwi, że tu przebywają”

Rodzina z Afryki od trzech miesięcy mieszka na lotnisku. „Są szczęśliwi, że tu przebywają”

Lotnisko Suvarnabhumi
Lotnisko Suvarnabhumi / Źródło: suvarnabhumiairport.com
Na lotnisku Suvarnabhumi w Bangkoku już od paru miesięcy mieszka rodzina pochodząca z Zimbabwe. Odmawia ona powrotu do kraju macierzystego ze względu na niestabilną sytuację polityczną.

Rodzina składa się z czwórki dzieci poniżej 11 lat oraz czwórki dorosłych. Według ustaleń funkcjonariuszy policji, obywatele Zimbabwe mieszkają na lotnisku już trzy miesiące. Rzecznik tajskiego Biura ds. Imigracji Pol Col Cherngron Rimphadee objaśnił, że rodzina trafiła do kraju w celach turystycznych i próbowała przedostać się do Barcelony, lecąc przez Kijów. Odmówiono jej jednak wstępu na pokład samolotu, ponieważ nie posiadała wiz zezwalających na pobyt w Hiszpanii. Później, członkowie rodziny starali się za pośrednictwem Ukraine International Airlines polecieć do Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Odwołali bilety w ostatniej chwili, obawiając się ze zostaną stamtąd odesłani do Bangkoku.

Podróżni z Afryki stanowczo sprzeciwili się odesłaniu do Zimbabwe. Tłumaczyli, że polityczna sytuacja w ich kraju jest niestabilna po odsunięciu od władzy Roberta Mugabe i „boją się prześladowań”. Rzecznik prasowy lotniska potwierdził, że członkowie rodziny wystąpili do ONZ z prośbą o azyl. Obecnie cały czas mieszają na terenie terminala i zajmuje się nimi personel Suvarnabhumi. O sprawie zrobiło się głośno, gdy jeden z pracowników portu lotniczego opublikował na Facebooku zdjęcie, na którym wręcza prezent bożonarodzeniowy dziewczynce z Zimbabwe. „Wesołych Świąt dla Mashii, Milan, Eden i Tanaki, mam nadzieję, że wrócicie szybko do domu, naprawdę miło was poznać” – napisał mężczyzna.

Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców wciąż pracuje nad rozwiązaniem problemu i nakazało rodzinie pozostać w Tajlandii. W międzyczasie poszukuje kraju, który zgodziłby się na przyjęcie obywateli Zimbabwe. Okoliczności pobytu rodziny na lotnisku porównuje się z filmem „Terminal”, w którym główną rolę zagrał Tom Hanks. – Błagam, nie porównujmy filmu do rzeczywistości, sytuacja tej rodziny wcale nie jest tak dramatyczna, mają mnóstwo możliwości, mogą udać się do innych krajów, które zgodzą się ich przyjąć – powiedział rzecznik portu Suvarnabhumi. – Odmawiają powrotu, są szczęśliwi, że tu przebywają – dodał.

Czytaj także

 2
  • "Podróżni z Afryki stanowczo odmówili deportacji do Zimbabwe"
    We Wprost chyba nie rozumieją słowa "deportacja". Ale nie szkodzi... to nie jedyne słowo, którego nie rozumieją.
    • Banda pasożytów.Będą siedzieć latami na tym lotnisku i po czasie jedyne co będą robić to płodzić kolejne bachory