Polscy himalaiści dostaną Ordery Legii Honorowej za akcję ratunkową na Nanga Parbat?

Polscy himalaiści dostaną Ordery Legii Honorowej za akcję ratunkową na Nanga Parbat?

Akcja ratunkowa na Nanga Parbat
Akcja ratunkowa na Nanga Parbat / Źródło: Facebook / Adam Bielecki
W internecie pojawiła się petycja w sprawie przyznania polskim himalaistom, którzy uratowali Elisabeth Revol, Orderów Legii Honorowej.

Petycja powstała z inicjatywy byłego alpinisty Piotra Paczkowskiego, który na co dzień mieszka we Francji. Pod petycją zbierają podpisy internauci z Francji, którzy są pod wrażeniem tego, co zrobili Polacy. Apel został również złożony na ręce republikańskiego senatora Ladislasa Poniatowskiego, który zapewnił, że przedstawi ją w Pałac Luksemburskim. Zgodnie z procedurą, aby dokument trafił do prezydenta Emmanuela Macrona, wcześniej z takim wnioskiem musi wystąpić jeden z ministrów. W komentarzu, który ukazał się na łamach francuskiego dziennika „Le Parisien” podkreślono, że mimo trudnych warunków polscy himalaiści uratowali Elisabeth Revol wykazując się niezwykłym bohaterstwem.

Galeria:
Akcja ratownicza na Nanga Parbat

Akcja ratownicza na Nanga Parbat

W nocy z soboty na niedzielę Denis Urubko i Adam Bielecki dotarli do Elisabeth Revol, którą ewakuowali do obozu C1, gdzie przybył po nich śmigłowiec. Polscy himalaiści dotarli do Francuzki na wysokość 6200-6300 metrów. O niezwykłym wyczynie polskiej ekipy mówi cały świat. W rozmowie z TVN 24 Adam Bielecki przyznał, że kiedy himalaistom udało się znaleźć Francuzkę wzruszył się bardziej niż ona. – Byliśmy zaskoczeni, że tak dużo udało jej się zejść. To dzielna i silna kobieta. W znacznym stopniu pomogła sobie w tej akcji. Byliśmy przekonani, że będziemy musieli się wspinać przez 400 czy 500 m i rano ją znajdziemy. Zaskoczyła nas. Mimo stanu swoich rąk ona tak naprawdę na czworaka metr po metrze schodziła, dzięki temu dotarliśmy do niej jeszcze w nocy – tłumaczył.

Z relacji polskiego himalaisty wynika, że Francuzka kontaktowała i jasno formułowała myśli. – Była niesamowicie odwodniona, miała odmrożone palce, pocieszała nas, że z rękami nie tak źle, ale stopy były w dużo gorszym stanie. Biorąc pod uwagę to, co przeszła, była w dobrym stanie – wyjaśnił. Bielecki opowiadał także o szczegółach samej akcji ratunkowej. – Udało się jej podać leki przeciw odmrożeniu. Nie mieliśmy nawet namiotu, tylko małą płachtę. Udało się napoić ją odżywką w płynie, to jedyne, co mogliśmy zrobić. Przez całą drogę do obozu spuszczaliśmy Eli na linach, teren jest zbyt stromy, by bez użycia rąk mogła samodzielnie schodzić – opowiadał.

Czytaj także

 1

Czytaj także