Od 10 dni są uwięzieni w jaskini. Ratownicy dotarli do chłopców, ale na tym nie koniec

Od 10 dni są uwięzieni w jaskini. Ratownicy dotarli do chłopców, ale na tym nie koniec

Odnalezieni członkowie drużyny i ich trener
Odnalezieni członkowie drużyny i ich trener / Źródło: X-news
W Tajlandii trwa akcja ratunkowa członków drużyny piłkarskiej i ich trenera, którzy utknęli w jaskini Tham Luang Nang Non. Służby odnalazły już zaginionych, ale na tym nie koniec. Okazało się, że dwunastu chłopców i ich opiekun prawdopodobnie muszą nauczyć się nurkować, by opuścić zalaną wodą jaskinię.

Wydarzenia w jaskini Tham Luang Nang Non na północy Tajlandii śledzą media na całym świecie. Miejsce to jest popularne wśród turystów. 23 czerwca wybrała się tam dwunastoosobowa drużyna piłkarska z trenerem. Tego samego dnia grupa zaginęła po tym, jak część jaskini została zalana. Ruszyły poszukiwania, które zakończyły się sukcesem w poniedziałek 2 lipca. Nagranie z odnalezienia drużyny trafiło do sieci i dało nadzieję, że akcja ratunkowa zmierza do szczęśliwego finału. Na tym jednak nie koniec, ponieważ dostęp do zaginionych jest mocno utrudniony.

Działania nurków i stan zaginionych

Jak podaje CBS News, nurkowie tajlandzkiej marynarki wojennej i ratownicy z innych krajów w niedzielę przeszli przez komorę, do której dostęp wcześniej był zablokowany ze względu na wysoki poziom mętnej wody. Gubernator prowincji Chiang Rai Narongsak Osatanakorn powiedział w rozmowie z mediami, że akcja ratunkowa jest utrudniona ze względu na to, że przejścia w jaskini są bardzo wąskie. Nurkowie mają problem z przepływaniem korytarzami z pełnym ekwipunkiem.

Po tym, jak poziom wód opadł, nurkowie zabezpieczyli przejście zamieszczając tam linę oraz przynosząc dodatkowe zapasy tlenu. Dotarli też do zaginionych, którzy znajdują się w miejscu, któremu wprawdzie nie grozi zalanie, ale które jest oddzielone głęboką wodą od pozostałej części jaskini. Oznacza to, że ewakuacja drużyny oraz ich trenera może odbyć się prawdopodobnie tylko tą drogą, którą przybyli nurkowie.

Tajlandzkie wojsko wydało oświadczenie, w którym poinformowano, że chłopcom i ich 25-letniemu opiekunowi dostarczone zostaną zapasy jedzenia na... cztery miesiące. Nie wiadomo jeszcze, czy ratownicy nastawiają się na to, że ich akcja będzie trwała właśnie tak długo. Odnalezionym podano już żele energetyczne, które mają poprawić ich kondycję fizyczną. Stale monitorowany jest także ich stan zdrowia. Większość chłopców czuje się dobrze, nie mają także żadnych obrażeń.

Nauka nurkowania

Zabezpieczenie zapasów jedzenia i tlenu to jedno, a bezpieczna ewakuacja drużyny to drugie. Media informują o kilku możliwych scenariuszach wydostania chłopców i trenera z jaskini. Jednym z nich jest nauczenie odnalezionych nurkowania. Wówczas to mogliby o własnych siłach opuścić zalaną komnatę. Anmar Mirza, który jest ekspertem od przeprowadzania akcji ratunkowych w jaskiniach zwraca w rozmowie z CNN uwagę na mankamenty tego rozwiązania. – Nurkowanie w jaskini jest niesamowicie niebezpieczne dla osób mających duże doświadczenie w tej dziedzinie, a co mówić o tych, którzy tego doświadczenia nie mają. Oni zostaną postawieni w sytuacji, gdzie będą musieli polegać na sprzęcie, a jakaś awaria sprzętu trwająca nawet minutę może okazać się dla nich śmiertelna – ocenił ekspert.

CBS News informuje, że służby ratownicze pracują także nad wypompowywaniem wody z jaskini. Inne służby skupiają się z kolei na szukaniu szybów na zboczu góry, które mogłyby posłużyć jako wyjście ewakuacyjne. Na miejsce przybyli już eksperci w dziedzinie ratownictwa jaskiniowego z całego świata. O akcji w tajlandzkiej jaskini z pewnością jeszcze usłyszymy.

Czytaj także:
Polka zginęła podczas wakacji z rodziną. Zmiażdżyła ją ciężarówka

Galeria:
Akcja ratunkowa w tajlandzkiej jaskini

Czytaj także

 0

Czytaj także