Barack Obama odwiedził wioskę swojego ojca w Kenii. „Wszyscy tutaj są moją rodziną”

Barack Obama odwiedził wioskę swojego ojca w Kenii. „Wszyscy tutaj są moją rodziną”

Barack Obama
Barack Obama / Źródło: Instagram / Barack Obama
Barack Obama w niedzielę oraz poniedziałek przebywał w Kenii podczas swojej pierwszej wizyty w tym kraju od czasu opuszczenia urzędu.

Wizyta w Kenii rozpoczęła się dla Obamy od spotkania z prezydentem Uhuru Kenyatta oraz przywódcą opozycji Railą Odingą, którzy niedawno zawarli ze sobą pokój po kontrowersyjnych wyborach, które doprowadziły do buntu w kraju na początku tego roku.

Drugim przystankiem dla Obamy była położona na wzgórzu wioska Nyang'oma Kogelo, w której dorastał ojciec byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych. – Cieszę się, że jestem tu z moją rodziną – mówił Obama do tłumu zaproszonego na uroczyste otwarcie centrum młodzieżowego, będącego projektem jego przyrodniej siostry Aumy Obamy. – Właściwie każdy tutaj jest moim kuzynem – żartował były prezydent.

Jak pisze „Washington Post”, mimo że Barack Obama nie urodził się w Kenii, jest tam bardziej popularny niż politycy w tym kraju. Postrzegany jest przez wielu Kenijczyków jako dowód na to, że wszystko jest osiągalne również dla nich. – To jest nasz syn – mówił podczas uroczystości Gilbert Ogutu, profesor i starszy przywódca w grupie etnicznej Luo, do której należał ojciec Baracka Obamy. – Jego krew jest naszą krwią – dodawał.

W krótkim przemówieniu Obama nazwał siebie "obywatelem świata" i potępił plemienność Kenii. Jak pisze„Washington Post” przemówienie przypominało to z 2015 roku, wygłoszone na stadionie w Nairobi, które Kenijczycy uznali za protekcjonalne.

– Chcemy, żeby przyszedł i usiadł przy naszym ognisku, żeby porozmawiać. Chcemy, żeby zjadł gulasz rybny swojej babki. Chcemy, aby jego córki kąpały się w naszych rzekach. Aby zbudował tu dom – mówił pytany przez dziennikarzy o Obamę Gilbert Ogutu. – Ale tak się nie stanie. Musimy też być realistami – dodawał.

Czytaj także

 2
  •  
    demokraci takie bambo posadzili na stołku, ręce opadają
    • Ciekawe, czy zjedli razem tradycyjny, plemienny posiłek, czyli "biały misjonarz w sosie myśliwskim"?

      Czytaj także