QAnon głównym tematem w USA. Media „odkryły” nową teorię spiskową fanów Trumpa

QAnon głównym tematem w USA. Media „odkryły” nową teorię spiskową fanów Trumpa

Logo grupy @real QAnon na Facebooku
Logo grupy @real QAnon na Facebooku / Źródło: Facebook / @realQAnon
Po tym, jak ubrani w specjalne koszulki zwolennicy ruchu QAnon pojawili się na spotkaniu z prezydentem Donaldem Trumpem w Tampa na Florydzie, amerykańscy eksperci rozpoczęli ogólnokrajową dyskusję na temat kolejnej zyskującej na popularności teorii spiskowej.

Całym światem rządzą źli ludzie, ale siły dobra nie ustępują i już wkrótce wszyscy złoczyńcy z Hillary Clinton na czele zostaną postawieni w stan oskarżenia i osądzeni przez prawych i sprawiedliwych. Teoretycznie nie mamy tu do czynienia z żadną nowością. O światowych rządach masonów, Żydów czy reptilian (jaszczurów z kosmosu), czytaliśmy już wiele razy. Teraz jednak teoria spiskowa wskazuje nam także postać pozytywną, która położy kres niegodziwościom. To oczywiście prezydent Donald Trump, bohater alt-prawicy i amerykańskich inceli (w dużym uproszczeniu – uzależnionych od internetu życiowych nieudaczników; polski odpowiednik to „piwniczaki”).

Oprócz Trumpa jest jeszcze jedna osoba, która może zmienić bieg historii. To tajemniczy „Q”, który powołuje się na swoje wpływy „wewnątrz” administracji Trumpa. Do tłumów przemawia za pośrednictwem internetowego forum 4chan, które dawno przestało być tylko przestrzenią do tworzenia i wymiany memów. „Q” wielokrotnie chwali się posiadaniem najtajniejszych informacji i rzuca swojej publice tzw. „okruszki” („breadcrumbs”). Na przykład stwierdza, że w jednym z tweetów Trump użyje słowa „small”, a ten później robi to, odnosząc się do organizowanej w Białym Domu „soboty małego biznesu”. To nie żart, tego typu informacje mają uwiarygodnić „Q” w oczach wyznawców.

QAnon. Śmiać się czy płakać?

Amerykańskie media widząc rosnącą liczbę zwolenników ruchu QAnon, reprezentowaną przez sporą grupę na wiecu w Tampie, potraktowały sprawę na pół poważnie. Z jednej strony pytają ekspertów o przyczyny tak wielkiego zainteresowania nawet najbzdurniejszymi teoriami spiskowymi, z drugiej wyśmiewają ten internetowy ruch. Trudno jednak nie zauważyć, że tym samym pozwalają mu zyskać na rozgłosie i przejść do medialnego mainstreamu.

Spora cześć dziennikarzy przypominają, że podobna afera „Pizzagate” zakończyła się tragicznie. Człowiek, który uwierzył, że ludzie Hillary Clinton w podziemiach pewnej pizzerii gwałcą małe dzieci, wszedł do niej uzbrojony po zęby. Gdy zorientował się, że w danym budynku nie ma nawet piwnicy, było już za późno. Sąd skazał go na cztery lata więzienia. Niektórzy zwracają też uwagę, że ruch bardzo chętnie wykorzystają Rosjanie, by zasiać jeszcze większy zamęt w mocno podzielonych politycznie USA.

Czytaj także

 0

Czytaj także