Katastrofa w Fukushimie. Rząd potwierdza pierwszy przypadek śmierci po napromieniowaniu

Katastrofa w Fukushimie. Rząd potwierdza pierwszy przypadek śmierci po napromieniowaniu

Awaria elektrowni w Fukushimie
Awaria elektrowni w Fukushimie / Źródło: Newspix.pl / aflo
Japoński rząd poinformował o pierwszym przypadku zgony związanym z awarią elektrowni jądrowej Daiichi w Fukushimie, do której doszło po trzęsieniu ziemi i tsunami w 2011 roku.

Mężczyzna w wieku ponad 50 lat zmarł z powodu raka płuc. Zdaniem lekarzy jego zachorowanie było bezpośrednią konsekwencją ekspozycji na radiację - podaje NHK, państwowa japońska telewizja. Pracownik elektrowni był narażony na promieniowanie o dawce 195 milisiwertów. Jest to czterokrotnie więcej, niż dawka która oznacza poważne ryzyko wystąpienia raka. W związku z jego śmiercią, ministerstwo pracy zdecydowało o przyznaniu rodzinie odszkodowania.

Władze poinformowały, że dotychczas u czterech pracowników elektrowni w Fukushimie zdiagnozowano nowotwory wywołane promieniowaniem, w tym białaczkę i raka tarczycy. Wszystkim im przyznano renty.

Awaria elektrowni w Fukushimie

Przypomnijmy, że 11 marca 2011 roku fala tsunami i trzęsienie ziemi spowodowały awarię systemów chłodzenia w elektrowni atomowej Fukushima we wschodniej Japonii. W rezultacie stopiły się pręty paliwowe. Awaria spowodowała znaczną emisję substancji promieniotwórczych. W związku z tym ogłoszono ewakuację okolicy i wytyczono strefę wykluczenia, do której nie mogą zbliżać się cywile. Na skutek żywiołu życie straciło około 18,5 tys. osób, kolejne 160 tys. Japończyków zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. W trakcie samej awarii w elektrowni nie było ofiar śmiertelnych, ale w późniejszym czasie zmarło ponad 40 osób zabranych do szpitala.

Czytaj także:
Szłapka pyta, kogo chroni Jaki. „Tak skandalicznego i bezpodstawnego ataku dawno nie było”

Czytaj także

 0